Troszkę nie pisałam, przepraszam, ale nie miałam siły. Teraz w sumie tez nie mam, ale jakoś wena mnie naszła.
_________
Pisałam wczoraj z Klaudią. Dowiedziałam się w końcu mniej więcej co było grane, potem wysyłanie wiadomości do Miki i Goś. Do tej pory niczego nie wiem, ale przecież jakoś musiałaś się dowiedzieć o jakichś głupotach.
Nie wiem, komu mam wierzyć, na prawdę nie wiem. Pogubiłam się w tym, nie wiem, co mam o tym sądzic, to w brew pozorom trudne.
Z jednej strony Goś, która jest dość prawdomówna, z drugiej Klaudia, która była dla mnie w życiu na prawdę kimś, z trzeciej strony przyjaciółka, która tak wiele mi wybaczyła.
Nie potrafię wierzyć ludziom w 100%, muszę mieć mocny dowód, albo zbyt krótko niektórych znam i po prostu muszę poznać? A może lepiej nie rozgrzebywać tego, może lepiej już się na ten temat nie odzywać, zamknąć ten rozdział, zacząć od nowa?
______________
Na pierwszej lekcji przygaszona. Nie z powodu zaspania, ale zagubienia, zmieszania. Przepraszam, Miki...nie chciałam Cię urazić w żaden sposób, ale ja nie umiałam wtedy rozmawiać, przez te parę chwil. Z jednej strony nie byłam obrażona z drugiej... wątpiłam i wątpię. Zdaje sobie sprawę z tego, że te słowa Cię bolą, ale ja Cię i tak kocham... Prosze, nie odchodź.
Wiesz, jesteś dla mnie kimś wyjątkowym. Nie takim zwykłym przyjacielem. Tak wiele zmieniłaś w moim życiu. Pokazałaś tak wiele rzeczy. Kiedy czegoś się bałam wiedziałam, że jesteś obok, byłaś wzorem, autorytetem, wyrocznią. Czułam się przy Tobie bezpieczna. Uwierzyłam we wszystko. Ciekawe, czy byłaś kiedyś dla kogoś taka ważna? Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo w Ciebie wierzyłam. Jak Cię potrzebowałam, Twojej obecności, Twojego ciepła, przytulenia. Wtedy zawsze ładowałam baterie, które ledwo pracowały i ciągnęłam wszystko jakoś dalej. Dzięki Tobie, dzięki temu, że byłaś, że mnie nie zawodziłaś.Bardzo chciałabym cofnąć czas...żebyś było taka, jak wtedy a może i ja powinnam się zmienić i wtedy wszystko byłoby podobne?
Trudno mi to wszystko teraz odbudować, tą wiarę, to wszystko...chyba mnie rozumiesz,ale jeszcze trudniej byłoby mi, gdyby Cię nie było. Mój kochany przyjacielu <3
Do tej pory pamiętam, kiedy podnosiłaś mnie z chodnika zapłakaną, bo nie miałam siły wstać po awanturze z matką. I jak chciałaś iść ze mną do psychologa, i kiedy trzymałaś mnie za rękę albo przytulałaś, kiedy myślałam o wszystkim, co najgorsze. Dziękuję, że nie pozwalasz mi odejść, że jesteś... Miki <3 Ja sobie bez Ciebie, kurwa, nie poradzę... To byłoby jak wskazanie mnie na Śmierć. Mam nadzieję, że uwierzę, że zaufam w 100%, ale na to potrzebny jest czas. Przepraszam, jeżeli nie będę umiała od razu czegoś wybaczyć, jeśli po jakiejś kłótni nie będę potrafiła przywitać się z Tobą tak, jak zawsze, ale uwierz, to nie znaczy, że mam Cię w dupie, po prostu mnie mocno przytul. Kiedy odpierdalam jakieś fanaberie(jak dzisiaj) po prostu zobacz, że jest nie zbyt dobrze, że sobie nie radzę i śmieje się, żeby odreagować. Nie odtrącaj, po prostu przytul. Kiedy jest mi smutno, widzisz w moich oczach łzy nie pytaj dlaczego, znowu przytul i powiedz po prostu, że jesteś, że nie odejdziesz NIGDY, mimo wszystko...
Boje się tylko... Boje się tylko, że ja nie podołam. Wtedy po raz kolejny będę błagać o wybaczenie. Lesbijski Kotku <3! :** Nie będę chciała Cię celowo zranić, uwierz...
Żyję w swoim świecie. Takim ogromnym i równocześnie małym, który jest...rozwalony na wiele części. Przepraszam, jeśli nie umiem nic powiedzieć. Chce! Bardzo chce, ale nie potrafię wyrazić tego, co jest we mnie. Wtedy tylko się modlę o mniejsze cierpienie...
_________________
Dalej coś we mnie siedzi, to coś od soboty...Znowu nie umiałam Ci tego wszystkiego objaśnić...może uda się w czwartek czy piątek?
I żeby wszystko było jak dawniej...
_________________
For my friend Miki <3
Ref :
Od smutku, depresji
Do śmiechu i szczęścia
Od wódy , browarów do ostrego zejścia .
Od zmierzchu do świtu , od nocy do dnia
gruby balet Kawa Gabi ten skład pewnie znasz ! x 2
Kawa
Nikt się nie spodziewał Kawy na bicie to w imie przyjazni jak chcecie to kpijcie
W tej formie Gabi szacunek Ci oddaje. Do dziś pamietam lotnisko i ten balet
Zaufanie to odwaga , wiernosc to siła My laczymy oba te ogniwa !
Nie znacie wiezi ktora powstala, nie bylo wam danie bo to nasza sprawa
Krew mi sie scina jak u Ciebie widze lzy , pojde za Toba nawet w najgorszy syf !
Z zazdrosci stwierdza ze to zly wplyw , dbaja tylko o siebie i swoj tlenu łyk
Chuj w nich ! Tych tekstow powstalo mnostwo by widziec odbicie
nie musze patrezc w lustro .Twoje cierpienie rowna sie moje
razem przezyjemy nie jedna paranoje .
Ref .
Gabi
Jak u dzixon , forma cale zycie , jak pigment pod skora jak wersy na bicie .
Ty zawsze przy mnie i za mna w ogien.
nie jeden w imie tej przyjazni stal sie twoim wrogiem
I imie przyjazni wiele zrobilas jak nikt inny ty zawsze przy mnie bylas
Kiedy plakalam ty plakalas ze mna , to jest to za toba ide w ciemno .
Falszywe kurwy dzis sprzyjaja mi hahahaha... tak jak nawinelas - chuj w nich !
I niech tak zostanie , Ty i ja mozemy wszystko !
Bez Ciebie nie ma mnie , nikt nie byl tak blisko
I zawsze bedziesz tyle przed nami , teraz masz dzieciaku na bicie Kawe , Gabi !
Dziekuje Ci za wszystko , Ty wiesz jak jest . I zapamietaj bez Ciebie nie ma mnie !
Ej Kawa bez Ciebie nie ma mnie !
Ej Kawa bez Ciebie nie ma mnie !
Pamiętasz...?
wtorek, 13 września 2011
sobota, 10 września 2011
Chcę tabletkę...
Chce tabletkę, dzięki której życie nie boli, dzięki której zapomnę o tych wakacjach, o Twoim uśmiechu, barwie głosu...Tabletkę, która zapewni mi amnezję z ostatnich 2 miesięcy.
Nic mi się nie chce oprócz płakania i zadawania sobie bólu. Nic mi się nie chce, prócz leżenia na podłodze i szlochania. Nic mi się nie chce, prócz... prócz pierdolnięcia się o ścianę i chwilowej utraty przytomności, wszystko, by zapomnieć.
Czuję wielką gulę w gardle, czuje ucisk, nieprzyjemny ucisk... Czuje, że mam mokre oczy. jak mam żyć? Jak mam się szczerze uśmiechnąć i powiedzieć: jestem szczęśliwa? Cały czas przed oczami mam nasze ostatnie samotne spotkanie. Do tej pory pamiętam, co chodziło mi po głowie:
-"Matko...przecież to może być nasze ostatnie spotkanie... Nie no, powinnam się cieszyć i nie gadać głupot"
A jednak... Taki cios w serce, nóż w plecy. Byłam szczęśliwa, byłam bardzo szczęśliwa i nic ani nikt nie umiał tego zburzyć. Liczyła się Ona i przyjaciele, liczyło się to, co czuję. Nie ważne było to, że został miesiąc wakacji, że w telewizji nie leci zapowiadany program i matka się drze, że robię jakieś głupoty. Wtedy się nie cięłam, wtedy nie myślałam o śmierci, wtedy... żyłam pełnią życia równocześnie zdając sobie sprawę z tego, że popełniam grzech.
Mimowolnie przed oczami pojawia mi się "Empik". Pamiętam, jak siedziałam koło niego jak debil przez 40 minut na zimnej posadce a starsza pani myślała, że zbieram na jedzenie czy picie. Szukałam Cię wzrokiem. Tych rudych, gęstych włosów wystających spod kolorowej czapki z daszkiem i tego uśmiechu, który świecił z daleka. Rozpoznałabym Cię wśród tłumu. Stałaś w oddali patrząc się na mnie, kiedy ja patrze... Gdy pojawiłaś się na horyzoncie życie nabrało kolorów tęczy...Mój Misiu kochany...
Jeszcze pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Kiedy przez GG zgrywałam kozaka i nie byłaś pewna, czy się ze mną spotkać a potem nie potrafiłam się do Ciebie odczepić, z resztą ze wzajemnością.
-Powiedz mi, że to nie jest mój tramwaj
-Spokojnie, to tylko 4...
Pisząc to uśmiecham się... a po chwili orientuje się, że to już nie wróci, że to przeszłość, która jest szara...
_______________
Chce żyletki, chce zapomnieć, chce Ciebie...
<3|Połykam łzy, które gaszą mój uśmiech|<3
Nic mi się nie chce oprócz płakania i zadawania sobie bólu. Nic mi się nie chce, prócz leżenia na podłodze i szlochania. Nic mi się nie chce, prócz... prócz pierdolnięcia się o ścianę i chwilowej utraty przytomności, wszystko, by zapomnieć.
Czuję wielką gulę w gardle, czuje ucisk, nieprzyjemny ucisk... Czuje, że mam mokre oczy. jak mam żyć? Jak mam się szczerze uśmiechnąć i powiedzieć: jestem szczęśliwa? Cały czas przed oczami mam nasze ostatnie samotne spotkanie. Do tej pory pamiętam, co chodziło mi po głowie:
-"Matko...przecież to może być nasze ostatnie spotkanie... Nie no, powinnam się cieszyć i nie gadać głupot"
A jednak... Taki cios w serce, nóż w plecy. Byłam szczęśliwa, byłam bardzo szczęśliwa i nic ani nikt nie umiał tego zburzyć. Liczyła się Ona i przyjaciele, liczyło się to, co czuję. Nie ważne było to, że został miesiąc wakacji, że w telewizji nie leci zapowiadany program i matka się drze, że robię jakieś głupoty. Wtedy się nie cięłam, wtedy nie myślałam o śmierci, wtedy... żyłam pełnią życia równocześnie zdając sobie sprawę z tego, że popełniam grzech.
Mimowolnie przed oczami pojawia mi się "Empik". Pamiętam, jak siedziałam koło niego jak debil przez 40 minut na zimnej posadce a starsza pani myślała, że zbieram na jedzenie czy picie. Szukałam Cię wzrokiem. Tych rudych, gęstych włosów wystających spod kolorowej czapki z daszkiem i tego uśmiechu, który świecił z daleka. Rozpoznałabym Cię wśród tłumu. Stałaś w oddali patrząc się na mnie, kiedy ja patrze... Gdy pojawiłaś się na horyzoncie życie nabrało kolorów tęczy...Mój Misiu kochany...
Jeszcze pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Kiedy przez GG zgrywałam kozaka i nie byłaś pewna, czy się ze mną spotkać a potem nie potrafiłam się do Ciebie odczepić, z resztą ze wzajemnością.
-Powiedz mi, że to nie jest mój tramwaj
-Spokojnie, to tylko 4...
Pisząc to uśmiecham się... a po chwili orientuje się, że to już nie wróci, że to przeszłość, która jest szara...
_______________
Chce żyletki, chce zapomnieć, chce Ciebie...
<3|Połykam łzy, które gaszą mój uśmiech|<3
piątek, 9 września 2011
9.09.11r.
Szkoła, szkoła, szkoła...to powinno mnie najbardziej teraz interesować. Przecież to moja przyszłość. Gdybym nie miała wszelakich ambicji rzuciłabym książkami w kąt krzycząc: mam was gdzieś" niestety, nie mogę...I nie mogę również zająć się innymi sprawami, ku zaskoczeniu niektórych równie ważnymi. Miłość, przyjaźń, przemyślenia i walka, którą toczę już...rok i 9 miesięcy... Tak szybko zleciało...
_________________
O 8:28 pobudka. Sms od Klaudii mnie obudził, niestety, nie był on do mnie, po protu pomyliła numery i pisała do jakiegoś Dawida-nie znam gościa. Potem z Olą 30 minutowa rozmowa podczas pójścia do szkoły. Dobrze, że Ty w tamtym czasie i oczywiście Aś, nie zmieniłyście się i w jakiś sposób nie odeszłyście <3 Lekcje jak lekcje, bywało gorzej. Informatyka mnie przytłoczyła. Wchodząc na facebook-a z niewyjaśnionych przyczyn naturalnych byłam skłonna wbić na profil Klaudii. Twoje zdjęcie, Twój uśmiech, Twoje oczy, Twoje spojrzenia, moje wspomnienia...Wszystko we mnie wybuchło, wczorajsze wyznanie, że z nas nic nie będzie prócz przyjaciół i wspomnienia, smutek...
-Magda...proszę Cię...
-Aś...ja nie mogę...
Potem dzwonek, przerwa. Głowa schowana we włosach, oparta o parapet, nogi splecione ze sobą...stoję, milczę...tęsknie
-Madzik? Co Ci- zaczęła pytać Ola i standardowo pocieszać.
-Nic...-standardowe słowo, w którym słyszy się: "pierdoli mi się świat" Potem już tylko mnie przytuliła od tyłu a ja? Rękami zakryłam twarz -zaczęłam płakać. Obracając się spuściłam ręce i wtulając się w nią płakałam jeszcze bardziej cicho szlochając. To był pierwszy raz, w którym Olć widziała, jak płaczę...
Tak zwane "potem" albo inaczej mówiąc "popołudnie", spisałam na straty a nie potrzebnie. W drodze do babci Miki napisała eska, że już jedzie. Przestraszyła się mojej wiadomości, w której była proźbą o telefon. Przepraszam...ale j anie chciałam być wtedy sama, ogólnie w to popołudnie, teraz zresztą też nie, ale siła wyższa.
Co do Miki- wróciła ta, która nauczyła mnie tak wielu rzeczy, ta moja kochana, o której zawsze myślałam, gdy miałam problem, a nie wiedziałam, jak mam go rozwiązać, i tak, za którą dałabym sobie uciąć rękę, oddać życie. Mam nadzieję, że ta przemiana będzie trwała dalej i dojdzie do stanu pierwotnego. Teraz, kiedy mnie przytulasz przynajmniej wiem, że jestem bezpieczna i tak po prostu, że jesteś obok mnie w każdym momencie...nie czułam tego od 8 miesięcy... Z drugiej strony boje się Twojej przemiany...jest zbyt dobrze, niż to możliwe... Boje się, że znowu coś się spierdoli ;( Niech Was tracić!
U mnie? Znaczy może inaczej- co z cięciem? Mhm...dalej trwa... Nie mogę wysiedzieć, nie mogę wytrzymać, ciągnie mnie...Ale nie mam odwagi iść do kiosku i poprosić o drugą... Wczoraj rozwaliłam strugaczkę. Ostrze położyłam na półce, obok łózka, teraz już go nie ma... Matka pewnie znowu się boi... A chuj mnie to... teraz już nic nie jest ważne, nie ważne to, czy wiedzą, że się tnę czy nie. Wierze, że mimo wszystko przyjaciele, Miki, będzie i nie zostawi...prawda?
<3|I żebym dzisiaj nie szła znowu po nóż i modliła się o dobrze zaostrzone końce|<3
Żegnam...
Z cholernym bólem serca...
Łzy w oczach. Idę się... myć
_________________
O 8:28 pobudka. Sms od Klaudii mnie obudził, niestety, nie był on do mnie, po protu pomyliła numery i pisała do jakiegoś Dawida-nie znam gościa. Potem z Olą 30 minutowa rozmowa podczas pójścia do szkoły. Dobrze, że Ty w tamtym czasie i oczywiście Aś, nie zmieniłyście się i w jakiś sposób nie odeszłyście <3 Lekcje jak lekcje, bywało gorzej. Informatyka mnie przytłoczyła. Wchodząc na facebook-a z niewyjaśnionych przyczyn naturalnych byłam skłonna wbić na profil Klaudii. Twoje zdjęcie, Twój uśmiech, Twoje oczy, Twoje spojrzenia, moje wspomnienia...Wszystko we mnie wybuchło, wczorajsze wyznanie, że z nas nic nie będzie prócz przyjaciół i wspomnienia, smutek...
-Magda...proszę Cię...
-Aś...ja nie mogę...
Potem dzwonek, przerwa. Głowa schowana we włosach, oparta o parapet, nogi splecione ze sobą...stoję, milczę...tęsknie
-Madzik? Co Ci- zaczęła pytać Ola i standardowo pocieszać.
-Nic...-standardowe słowo, w którym słyszy się: "pierdoli mi się świat" Potem już tylko mnie przytuliła od tyłu a ja? Rękami zakryłam twarz -zaczęłam płakać. Obracając się spuściłam ręce i wtulając się w nią płakałam jeszcze bardziej cicho szlochając. To był pierwszy raz, w którym Olć widziała, jak płaczę...
Tak zwane "potem" albo inaczej mówiąc "popołudnie", spisałam na straty a nie potrzebnie. W drodze do babci Miki napisała eska, że już jedzie. Przestraszyła się mojej wiadomości, w której była proźbą o telefon. Przepraszam...ale j anie chciałam być wtedy sama, ogólnie w to popołudnie, teraz zresztą też nie, ale siła wyższa.
Co do Miki- wróciła ta, która nauczyła mnie tak wielu rzeczy, ta moja kochana, o której zawsze myślałam, gdy miałam problem, a nie wiedziałam, jak mam go rozwiązać, i tak, za którą dałabym sobie uciąć rękę, oddać życie. Mam nadzieję, że ta przemiana będzie trwała dalej i dojdzie do stanu pierwotnego. Teraz, kiedy mnie przytulasz przynajmniej wiem, że jestem bezpieczna i tak po prostu, że jesteś obok mnie w każdym momencie...nie czułam tego od 8 miesięcy... Z drugiej strony boje się Twojej przemiany...jest zbyt dobrze, niż to możliwe... Boje się, że znowu coś się spierdoli ;( Niech Was tracić!
U mnie? Znaczy może inaczej- co z cięciem? Mhm...dalej trwa... Nie mogę wysiedzieć, nie mogę wytrzymać, ciągnie mnie...Ale nie mam odwagi iść do kiosku i poprosić o drugą... Wczoraj rozwaliłam strugaczkę. Ostrze położyłam na półce, obok łózka, teraz już go nie ma... Matka pewnie znowu się boi... A chuj mnie to... teraz już nic nie jest ważne, nie ważne to, czy wiedzą, że się tnę czy nie. Wierze, że mimo wszystko przyjaciele, Miki, będzie i nie zostawi...prawda?
<3|I żebym dzisiaj nie szła znowu po nóż i modliła się o dobrze zaostrzone końce|<3
Żegnam...
Z cholernym bólem serca...
Łzy w oczach. Idę się... myć
środa, 7 września 2011
7.09.11r.
Dzień nie był taki zły. W szkole może trochę kiepsko, bo Asia płakała, ale cóż... Po szkole z dziewczynami, Miki o Olć na łąkach Nowohuckich. Było zajebiście. Potem tylko ta rozmowa o tym, jak Marta się zmieniła...
Miki...ja Cię chce taką, jak kiedyś. Tego swojego kochanego metala, który nie widzisz przez grzywkę połowy świata i patrzy sercem. Tak bardzo brakuje mi Twojego ciepła...podejścia do życia takiego, jakie posiadałaś kiedyś... Proszę, wróć...
Wiem, że nie ocenia się ludzi po wyglądzie, ale Tobie zmienił się również charakter, niestety na gorsze. Dziewczyny tracą wiarę, że Ci na nas zależy a ja? Nie wiem, co mam mówić...może powinnam się zamknąć? Ostatnio niczego nie czuję... jakby wszystko było mi obojętne, jakbym nie czuła tego, że się zmieniasz...że dzieje sie coś innego wokół mnie...ja to tylko widzę. Potem zadręczam sie tym, czy aby na pewno dobrze robie poruszając te tematy. Lubie cierpieć... ale czy i psychicznie?
Miki...Olć...As...tak bardzo was potrzebuję!! Przecież...przecież jesteśmy paczką przyjaciółek! Znajdzmy dla siebie czas, spotkajmy się...proszę...
_______________
Ty nie napisałeś, nie dałeś znaku życia, ale wiem, że istniejesz- byłeś na gg. Tęsknie...tak bardzo chciałabym Cię przytulić. Twoje oczy...Twój uśmiech...aj! Powtarzam się.Akurat tego cierpienia nie znoszę... tego, gdy mam złamane serce, za bardzo boli, nie uodporniłam się jeszcze...jeszcze(?!)
_______________
Klaudia... z Tobą też tak dziwnie. Coś chce, coś mnie porusza, czegoś się boje, w czymś jestem niepewna. Wieczorami wychodzę z domu. Wśród ludzi szukam jego, a Ciebie wizualizuje. Gdzie tutaj sens?! Pytam się...
________________
Dziękuję Oli, która jest ze mną przez esy <3 Mam nadzieje, że w 100% będę wiedzieć, że nie odejdziesz ode mnie, od nas. Aś oczywiście też...zawsze można z Tobą pogadać. <3 Możecie na mnie liczyć, tak? No pewnie, że tak!
_______________
Przepraszam Mateusza... Bardzo przepraszam. Już nie będzie tak, jak kiedyś, i masz rację...tylko z mojej winy. Nie chce... po prostu nie chce. Uważam Cię za przyjaciela, bo zawsze jesteś gotów do pomocy, ale to chyba nie przetrwało próby czasu, próby...przemiany mnie? Wybacz mi, bardzo Cię przepraszam... Gdybyś był tutaj byłoby o wiele łatwiej- życie. Kocham... Dziękuję, że byłeś, kiedy było źle, kiedy byłam sama. Będę pisać... chce utrzymać kontakt, chce wiedzieć, jak się czujesz, jak się trzymasz...dziękuję...dziękuję PRZYJACIELU <3 :*
_________________
Ciągnie do żyletki. I w chuja jestem wkurzona, bo jej nie mam...swędzi mnie ciało...Płonę od środka. Niech mnie ktoś przytuli!!! ;(
Miki...ja Cię chce taką, jak kiedyś. Tego swojego kochanego metala, który nie widzisz przez grzywkę połowy świata i patrzy sercem. Tak bardzo brakuje mi Twojego ciepła...podejścia do życia takiego, jakie posiadałaś kiedyś... Proszę, wróć...
Wiem, że nie ocenia się ludzi po wyglądzie, ale Tobie zmienił się również charakter, niestety na gorsze. Dziewczyny tracą wiarę, że Ci na nas zależy a ja? Nie wiem, co mam mówić...może powinnam się zamknąć? Ostatnio niczego nie czuję... jakby wszystko było mi obojętne, jakbym nie czuła tego, że się zmieniasz...że dzieje sie coś innego wokół mnie...ja to tylko widzę. Potem zadręczam sie tym, czy aby na pewno dobrze robie poruszając te tematy. Lubie cierpieć... ale czy i psychicznie?
Miki...Olć...As...tak bardzo was potrzebuję!! Przecież...przecież jesteśmy paczką przyjaciółek! Znajdzmy dla siebie czas, spotkajmy się...proszę...
_______________
Ty nie napisałeś, nie dałeś znaku życia, ale wiem, że istniejesz- byłeś na gg. Tęsknie...tak bardzo chciałabym Cię przytulić. Twoje oczy...Twój uśmiech...aj! Powtarzam się.Akurat tego cierpienia nie znoszę... tego, gdy mam złamane serce, za bardzo boli, nie uodporniłam się jeszcze...jeszcze(?!)
_______________
Klaudia... z Tobą też tak dziwnie. Coś chce, coś mnie porusza, czegoś się boje, w czymś jestem niepewna. Wieczorami wychodzę z domu. Wśród ludzi szukam jego, a Ciebie wizualizuje. Gdzie tutaj sens?! Pytam się...
________________
Dziękuję Oli, która jest ze mną przez esy <3 Mam nadzieje, że w 100% będę wiedzieć, że nie odejdziesz ode mnie, od nas. Aś oczywiście też...zawsze można z Tobą pogadać. <3 Możecie na mnie liczyć, tak? No pewnie, że tak!
_______________
Przepraszam Mateusza... Bardzo przepraszam. Już nie będzie tak, jak kiedyś, i masz rację...tylko z mojej winy. Nie chce... po prostu nie chce. Uważam Cię za przyjaciela, bo zawsze jesteś gotów do pomocy, ale to chyba nie przetrwało próby czasu, próby...przemiany mnie? Wybacz mi, bardzo Cię przepraszam... Gdybyś był tutaj byłoby o wiele łatwiej- życie. Kocham... Dziękuję, że byłeś, kiedy było źle, kiedy byłam sama. Będę pisać... chce utrzymać kontakt, chce wiedzieć, jak się czujesz, jak się trzymasz...dziękuję...dziękuję PRZYJACIELU <3 :*
_________________
Ciągnie do żyletki. I w chuja jestem wkurzona, bo jej nie mam...swędzi mnie ciało...Płonę od środka. Niech mnie ktoś przytuli!!! ;(
wtorek, 6 września 2011
6.09.2011r.
Witaj szkoło. Szara rzeczywistość wróciła-niestety. Teraz mając na karku swoje sprawa ciągniesz do przodu też problemy szkolne...cóż.
__________________
Miałam nie być sama, bo ostatnie 3 dni wakacji zapowiedziały się bardzo ekscytująco. Ale sam nie wiesz, czego chcesz przez co tracę do Ciebie zaufanie w kwestii uczuciowej.
O wiele łatwiej byłoby, gdybyś jej nie kochał. Ale stało się, cóż. Staram się być tą twoją wymarzoną dziewczyna, ale chyba mi nie wychodzi, masz mnie tylko za przyjaciółkę. Czasami żałuję, że Ci powiedziałam o tym, co czuję. Boje się zranienia...Kiedy do moich uszu dobiegną słowa: "Niestety nie...", ale jeszcze gorzej będzie, jeśli kontakt całkiem nam się urwie. A! Ja bez Ciebie nie przeżyje, nie dam rady! Kamil...obiecaj, że będziesz...
Chce mi się płakać...Kiedy widziałam Cię dzisiaj...Twoje oczy, Twój uśmiech...nie mogłam oderwać od Ciebie wzroku. Potem był płacz w tramwaju, że wcale nie będziesz mój, że ja to nie ta, której szukasz. Potem wyznanie na GG i nic nie odpisałeś...Ciekawe, czy myślisz o mnie teraz tak samo, jak ja o Tobie.Po co pytam...? Wiem, że nie... Niech ktoś mi powie, dlaczego dalej posiadam nadzieje, że wszystko się ułoży?
Nie mam sił pisać, chce płakać...powtórzę to po raz któryś....
________________
Miki się zmienia...to też jest dobijające...wszystko się pierdoli i ciągnie mnie do ciecia...
Witaj Pani żyletko?
To wszystko tak bardzo boli...
__________________
Miałam nie być sama, bo ostatnie 3 dni wakacji zapowiedziały się bardzo ekscytująco. Ale sam nie wiesz, czego chcesz przez co tracę do Ciebie zaufanie w kwestii uczuciowej.
O wiele łatwiej byłoby, gdybyś jej nie kochał. Ale stało się, cóż. Staram się być tą twoją wymarzoną dziewczyna, ale chyba mi nie wychodzi, masz mnie tylko za przyjaciółkę. Czasami żałuję, że Ci powiedziałam o tym, co czuję. Boje się zranienia...Kiedy do moich uszu dobiegną słowa: "Niestety nie...", ale jeszcze gorzej będzie, jeśli kontakt całkiem nam się urwie. A! Ja bez Ciebie nie przeżyje, nie dam rady! Kamil...obiecaj, że będziesz...
Chce mi się płakać...Kiedy widziałam Cię dzisiaj...Twoje oczy, Twój uśmiech...nie mogłam oderwać od Ciebie wzroku. Potem był płacz w tramwaju, że wcale nie będziesz mój, że ja to nie ta, której szukasz. Potem wyznanie na GG i nic nie odpisałeś...Ciekawe, czy myślisz o mnie teraz tak samo, jak ja o Tobie.Po co pytam...? Wiem, że nie... Niech ktoś mi powie, dlaczego dalej posiadam nadzieje, że wszystko się ułoży?
Nie mam sił pisać, chce płakać...powtórzę to po raz któryś....
________________
Miki się zmienia...to też jest dobijające...wszystko się pierdoli i ciągnie mnie do ciecia...
Witaj Pani żyletko?
To wszystko tak bardzo boli...
niedziela, 28 sierpnia 2011
29.08.2011r.
Dzisiaj Alan ma urodziny dlatego
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
Bardzo bym chciała, abyś był taki, jaki jesteś teraz, nie zmieniaj się. Niech zajebistość dalej w Tobie tkwi. Poza tym spełnienia marzeń, uśmiechu na buzi, dobrej dziwczyny i... Nie wiem, może cierpliwości do mnie? :) Stary, no... wszystkiego naj! :** <3
Mój Bracie <3
______________________
Jestem singlem. Może nie koniecznie mi z tym dobrze, bo zjebałam, a niewinności mojej broni Miki wraz z Justyną. Dostałam sms-a, który nie wyjaśniał niczego. Podenerwowana wybiegłam z domu do parku. Z początku myślałam, że to jakiś żart. Okazała się to szara rzeczywistość zapowiadająca początek końca. Stanęło na paru kreskach na nadgarstku, płaczu do poduszki, wyjaśnieniu mi co zrobiłam źle pod co podchodziła tylko jedna rzecz (jeśli dobrze pamiętam)...o drugiej się nie dowiedziałam. Koniec-rozstanie.
Potem sobie jakoś żyłam. Tęskniłam przez 3-4 dni, wyjechałam. Postanowiłam po 1,5 tygodnia napisać, zapytać się, jak się trzymasz, czy dajesz sobie radę z problemami, kładącymi Ci się pod nogi. I co się stało? Zatęskniłam...
Nie chce już mówić o tym Miki. Podniesie tylko głos, zapyta po co w ogóle o niej myślę, że nie jest tego warta i na tym się skończy. Poza tym nie chce mi się rozmawiać, nie mam na to sił.
Przepraszam, przepraszam jeżeli zrobiłam coś, co Cię zraniło tak mocno, że spowodowało rozstanie. Ukarałam siebie za to, tęsknie, ponownie myślę. W każdym razie dla mnie to było coś...Dziekuję za wszystko, co było a już nie wróci bo jak określiłaś...
"Nam nie było pisane"
Eh...Mój Misiu... Pozwól, że ostatni raz Ci tak powiem. Trzymaj się i uwierz, życie potrafi być pęknę.
W jakiś sposób na zawsze zostaniesz w moim sercu... Zabrakło korektora, by Cię z niego wymazać
"Twoje oczy jak pejzaż kolorują moja wyobraźnie"
Mam nadzieję, że kiedyś mi wyjaśnisz, co takiego wyczytałaś...
________________________
Żyję w tym smutku, w problemie, którym jest to, że obrałam zły sposób życia. Ilu ludzi wykorzystałam i zraniłam? Nie potrafię zliczyć. Wolałabym zostawić ten horror, jako rozdział wspomnień. Pogrzebać go na jednej z półek z napisem"THE END" Nie da się...On ciągle wraca. Zlatuje jak bumerang, gdy tylko zrobię coś nie tak, jak trzeba. Obarczają mnie wtedy jeszcze większe wyrzuty sumienia. Gdybym mogła cofnąć się w czasie nie popełniłabym tych najgłupszych błędów, chociaż... gdyby nie one nie nauczyłabym się zapewne wielu rzeczy. W takim razie co mi zostaje? Nie patrzeć w przeszłość lecz żyć teraźniejszością i starać się poprawić? To jedyne wyjście, chociaż nie proste. Życie polega na wyborach... kolejna prawda wytoczona przez los.
To boli. Świadomość tego, że tak naprawdę nie posiadasz w sobie żadnych dowodów tego, że jesteś dobry a w głowie posiadasz zaledwie wizualizację tego, jaki chciałbyś być. Powoli staram ruszyć się z miejsca.
Mimo tego, co się dzieje, bólu, którego nie potrafię ogarnąć, przyzwyczaiłam się do niego, lubię go...Wtedy czuje, że żyję, ale... przecież to paradoks...
____________________
Miki ma moją żyletkę. Dałam jej, żeby więcej tego nie zrobić... ale dopiero bez niej zrozumiałam dosadnie, że to nie chodzi o jedno przecięcie a o serie zadawaniu bólu. Nie ważne czy paznokciami, żyletka czy uderzeniami piłki. Kocham ból. I często jest tak, że rozsadza mnie od środka, swędzi mnie skóra, pragnę bólu, ale wiem, że nie mogę niczego zrobić bo ciągle będzie mi mało. To jak kanion bez dna... Co ze mną dalej?
___________________
Chciałabym znowu kochać, a bynajmniej czuć to, co w ostatnim związku. Kto będzie następny? Kamil? Albert? Magda? Ewelina? Do wyboru, do koloru a serce nie sługa...bynajmniej nie niektórych.
_____________________
Miki <3 Downie mój <3 Dziękuję, że ze mną jesteś. Mam nadzieje, że w naszej przyjaźni wszystko będzie ok. Przepraszam za wiele...Zmieniam się... Obiecuję, że kiedyś z czystym sercem pokaże Ci się i powiem: "Teraz jestem dobra przyjaciółką". Kocham Cię <3 Liczy się Twoje dobro...
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
Bardzo bym chciała, abyś był taki, jaki jesteś teraz, nie zmieniaj się. Niech zajebistość dalej w Tobie tkwi. Poza tym spełnienia marzeń, uśmiechu na buzi, dobrej dziwczyny i... Nie wiem, może cierpliwości do mnie? :) Stary, no... wszystkiego naj! :** <3
Mój Bracie <3
______________________
Jestem singlem. Może nie koniecznie mi z tym dobrze, bo zjebałam, a niewinności mojej broni Miki wraz z Justyną. Dostałam sms-a, który nie wyjaśniał niczego. Podenerwowana wybiegłam z domu do parku. Z początku myślałam, że to jakiś żart. Okazała się to szara rzeczywistość zapowiadająca początek końca. Stanęło na paru kreskach na nadgarstku, płaczu do poduszki, wyjaśnieniu mi co zrobiłam źle pod co podchodziła tylko jedna rzecz (jeśli dobrze pamiętam)...o drugiej się nie dowiedziałam. Koniec-rozstanie.
Potem sobie jakoś żyłam. Tęskniłam przez 3-4 dni, wyjechałam. Postanowiłam po 1,5 tygodnia napisać, zapytać się, jak się trzymasz, czy dajesz sobie radę z problemami, kładącymi Ci się pod nogi. I co się stało? Zatęskniłam...
Nie chce już mówić o tym Miki. Podniesie tylko głos, zapyta po co w ogóle o niej myślę, że nie jest tego warta i na tym się skończy. Poza tym nie chce mi się rozmawiać, nie mam na to sił.
Przepraszam, przepraszam jeżeli zrobiłam coś, co Cię zraniło tak mocno, że spowodowało rozstanie. Ukarałam siebie za to, tęsknie, ponownie myślę. W każdym razie dla mnie to było coś...Dziekuję za wszystko, co było a już nie wróci bo jak określiłaś...
"Nam nie było pisane"
Eh...Mój Misiu... Pozwól, że ostatni raz Ci tak powiem. Trzymaj się i uwierz, życie potrafi być pęknę.
W jakiś sposób na zawsze zostaniesz w moim sercu... Zabrakło korektora, by Cię z niego wymazać
"Twoje oczy jak pejzaż kolorują moja wyobraźnie"
Mam nadzieję, że kiedyś mi wyjaśnisz, co takiego wyczytałaś...
________________________
Żyję w tym smutku, w problemie, którym jest to, że obrałam zły sposób życia. Ilu ludzi wykorzystałam i zraniłam? Nie potrafię zliczyć. Wolałabym zostawić ten horror, jako rozdział wspomnień. Pogrzebać go na jednej z półek z napisem"THE END" Nie da się...On ciągle wraca. Zlatuje jak bumerang, gdy tylko zrobię coś nie tak, jak trzeba. Obarczają mnie wtedy jeszcze większe wyrzuty sumienia. Gdybym mogła cofnąć się w czasie nie popełniłabym tych najgłupszych błędów, chociaż... gdyby nie one nie nauczyłabym się zapewne wielu rzeczy. W takim razie co mi zostaje? Nie patrzeć w przeszłość lecz żyć teraźniejszością i starać się poprawić? To jedyne wyjście, chociaż nie proste. Życie polega na wyborach... kolejna prawda wytoczona przez los.
To boli. Świadomość tego, że tak naprawdę nie posiadasz w sobie żadnych dowodów tego, że jesteś dobry a w głowie posiadasz zaledwie wizualizację tego, jaki chciałbyś być. Powoli staram ruszyć się z miejsca.
Mimo tego, co się dzieje, bólu, którego nie potrafię ogarnąć, przyzwyczaiłam się do niego, lubię go...Wtedy czuje, że żyję, ale... przecież to paradoks...
____________________
Miki ma moją żyletkę. Dałam jej, żeby więcej tego nie zrobić... ale dopiero bez niej zrozumiałam dosadnie, że to nie chodzi o jedno przecięcie a o serie zadawaniu bólu. Nie ważne czy paznokciami, żyletka czy uderzeniami piłki. Kocham ból. I często jest tak, że rozsadza mnie od środka, swędzi mnie skóra, pragnę bólu, ale wiem, że nie mogę niczego zrobić bo ciągle będzie mi mało. To jak kanion bez dna... Co ze mną dalej?
___________________
Chciałabym znowu kochać, a bynajmniej czuć to, co w ostatnim związku. Kto będzie następny? Kamil? Albert? Magda? Ewelina? Do wyboru, do koloru a serce nie sługa...bynajmniej nie niektórych.
_____________________
Miki <3 Downie mój <3 Dziękuję, że ze mną jesteś. Mam nadzieje, że w naszej przyjaźni wszystko będzie ok. Przepraszam za wiele...Zmieniam się... Obiecuję, że kiedyś z czystym sercem pokaże Ci się i powiem: "Teraz jestem dobra przyjaciółką". Kocham Cię <3 Liczy się Twoje dobro...
wtorek, 2 sierpnia 2011
:/
Może po prostu nie mam racji? Właściwie o co mi chodzi? Po prostu się martwię o Ciebie i nie chce, żebyś wpadła w jakieś gówno. Przyjaciele sobie pomagają, prawda? Może przeginam, ale to tylko troska, może nadmierna? Nie wydaje mi się. Nie chce, żebyś odeszła duchem i została tylko w fizycznej postaci. Nie chce stracić przyjaciela, a wydaje mi się, że się zmieniłaś.
To moja wina, że wyszło jak wyszło, wiem. I może to Ty wiesz, jak wygląda życie a ja nie ogarniam nowych rzeczy i wracam do rzeczywistości. Nie wiem... Z pewnością pogadamy, będzie ok a ja zamknę się w sobie i dalej będę żyć "u siebie"... Coraz trudniej mi się z Tobą rozmawia... zwierza. Nie wiem "dlaczego". Może wydaje mi się, że mnie nie rozumiesz albo nie weźmiesz na serio? Nie wiem, nic nie wiem...
__________
Misiu, ja chce, żeby było ok między nami i nie trwało to tylko miesiąc. To, co jest między nami jest dla mnie ważne i powoduje, że często jestem szczęśliwa. Nie mam zamiaru tego tracić. Nie ogarniam sama siebie i swoich myśli a co dopiero mam opowiadać o tym, co jest gdzieś głęboko we mnie a nie umiem tego zidentyfikować. Cały czas chce Ci coś powiedzieć, ale nie wiem jak, nie wiem co, bo sama nie wiem, o co momentami chodzi. Dlaczego zachowuję się tak, a nie inaczej. Przepraszam, jeśli Cię zawiodłam, nie chciałam, nie specjalnie. Po prostu...po prostu zgubiłam się i wątpię, że kiedykolwiek się odnajdę, że kiedykolwiek ktoś mnie zrozumie w 100% a ja kiedykolwiek się wysłowię. Może faktycznie nie dzierżę, gdy ktoś o mnie dużo wie, ale tutaj nie o to chodzi... Ufam Ci, mówię to naturalnie i lekko, nie ufam sobie, nie ogarniam siebie, to ja pierdole wszystko podczas gdy uważam, że jestem fair. Wybacz, jeśli Cię zawiodłam... W duszy mam smutek, który rozstraja naturalny harmonogram całego dnia. Burzy istnienie sensu życia i przekonanie, że życie jest piękne ogółem jak i zarówno przy Twoim boku. Przepraszam, że jestem pojebana... Przepraszam, że ostrze znowu wygrało...Nie ogarnęłam dzisiejszego...
Tęsknie :*
To moja wina, że wyszło jak wyszło, wiem. I może to Ty wiesz, jak wygląda życie a ja nie ogarniam nowych rzeczy i wracam do rzeczywistości. Nie wiem... Z pewnością pogadamy, będzie ok a ja zamknę się w sobie i dalej będę żyć "u siebie"... Coraz trudniej mi się z Tobą rozmawia... zwierza. Nie wiem "dlaczego". Może wydaje mi się, że mnie nie rozumiesz albo nie weźmiesz na serio? Nie wiem, nic nie wiem...
__________
Misiu, ja chce, żeby było ok między nami i nie trwało to tylko miesiąc. To, co jest między nami jest dla mnie ważne i powoduje, że często jestem szczęśliwa. Nie mam zamiaru tego tracić. Nie ogarniam sama siebie i swoich myśli a co dopiero mam opowiadać o tym, co jest gdzieś głęboko we mnie a nie umiem tego zidentyfikować. Cały czas chce Ci coś powiedzieć, ale nie wiem jak, nie wiem co, bo sama nie wiem, o co momentami chodzi. Dlaczego zachowuję się tak, a nie inaczej. Przepraszam, jeśli Cię zawiodłam, nie chciałam, nie specjalnie. Po prostu...po prostu zgubiłam się i wątpię, że kiedykolwiek się odnajdę, że kiedykolwiek ktoś mnie zrozumie w 100% a ja kiedykolwiek się wysłowię. Może faktycznie nie dzierżę, gdy ktoś o mnie dużo wie, ale tutaj nie o to chodzi... Ufam Ci, mówię to naturalnie i lekko, nie ufam sobie, nie ogarniam siebie, to ja pierdole wszystko podczas gdy uważam, że jestem fair. Wybacz, jeśli Cię zawiodłam... W duszy mam smutek, który rozstraja naturalny harmonogram całego dnia. Burzy istnienie sensu życia i przekonanie, że życie jest piękne ogółem jak i zarówno przy Twoim boku. Przepraszam, że jestem pojebana... Przepraszam, że ostrze znowu wygrało...Nie ogarnęłam dzisiejszego...
Tęsknie :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)