sobota, 8 października 2011

Wszystko co mnie otacząło, było jak piękny sen...

Zdecydowałam się...Nie trwało to długo. Miałam dość Twojego zachowania. Zerwałam, wczoraj... Miki stała 4 metry dalej wspierając mnie psychicznie. Szkoda, że to nie pomogło... Szłam w ciszy rozglądając się z początku za Tobą. Szkliły mi się w oczy. Przestały mnie interesować dziurawe buty i bez zastanowienia wchodziłam w kałuże, to była presja... spieszyłaś się. Szkoda, że czas staje się często ważniejszy niż uczucia drugiej osoby. Wszystko przeżywałam od środka, zatapiałam się w melancholijnej muzyce aby nie podsycać ognia...Ognia, który już i tak płonie. Brakowało mi kontaktu z Tobą. Bolała mnie Twoja obojętność...Byłam pewna, że o mnie nie myślisz, że nie żałujesz. Czyżbym się myliła? Możliwe... Sms-y znowu zrobiły nadzieję. Całkowita wyjebność na wiele spraw. Dlaczego w to wątpię? Bo nie starasz się...nie widzę tego.
Jeszcze nie płakałam... Słońce naliczyło od zerwania dwie krople spływające po policzkach, które zagościły na przystanku. To wszystko...zewnętrzna cisza. Sama muszę sobie poradzić, sama przez to przejść... Nie chcecie mnie chyba słuchać...A ja tęsknie...

Tęsknie za Twoją piersią, za Twoim oddechem, i wiele razy czuje zapach Twoich perfum. Dotyk przeszywa mnie od stóp do głów. Czuje Twoje ręce na swoim karku. Wspomnienia... Przecież Cię nie kocham, więc dlaczego chce mi się płakać? Dlaczego tęsknie za czymś, co sprawiało mi więcej problemów, niż pożytku? Może to moment, w którym powinnam zrozumieć, że jednak coś dla mnie znaczysz? To zawsze się tak kończy...

Z jednej strony chce, żebyście były tutaj, obok...żebyście ze mną pogadały, chce się wyżalić...z drugiej strony chce siedzieć sama...  Boje się, że znowu nadejdzie moment, w którym spojrzę w lustro i zacznę znikać, że stanę się swoim cieniem. Ile można zdychać z tęsknoty? To mnie kaleczy! Twoja obojętność! I moja bezradność...

Nie mam siły się pociąć...Może nawet lepiej, ale wczoraj nie pragnęłam niczego innego jak bólu fizycznego. Następnie w kolejności było twoje ramie i pewność, że nie odejdziesz. Czy na pewno mówię o Tobie? Myślę o Tobie? Mam wrażenie, jakbyś był moim osobistym wyobrażeniem ideału... Ale taki byłeś. To znaczy, że ideały chodzą po Świecie? Łał...

Napisz, proszę... Moja dusza przeżywa Śmierć kliniczną...
____________________
W szkole spory natłok. To bardzo męczy. W tej chwili absolutnie nie mam sił, żeby wepchnąć do głowy parenaście wzorów, definicji dziwnych wyrażeń. Ból wypełnia każdą moją komórkę... Mój brat...

_______________
Impreza u Asi była dosyć zaskakująca. Duża ilość alkoholu nie wpływa jednak dobrze na klimat imprezy. Przekonałyśmy się o tym z Olą. nie chce rozpisywać się już zbytnio na ten temat, ale według mnie i jedna i druga strona przesadza.
Nastepnym razem Wy wypijecie mniej, a Ola bardziej zluzuje...
Chciałam jeszcze dodać, że ludzie robią czasami rzeczy, których nie rozumiemy a mówią, że chcą dla nas dobrze. Uwierzcie...czasami drastyczne rozwiązania mogą pomóc i zapewnić 100% pewność, że nic złego się nie wydarzy...Trudno, że ktoś starał się rozwiązać część problemu w dość nietaktowny sposób, ważne, że wyszło dobrze. Chyba wiecie o co mi chodzi?

Kocham Was... <3 Nie kłóćmy się...
______________
Ja? Ja się trzymam, żyję... Tylko szkoda, że rano wstaje z dużym ciężarem na sercu. Jak za czasów, których wolałabym nie pamiętać. Poniedziałek zamiast napęłniać mnie pozytywną energią dobije i sprawi, że będę chciała schoać się najgłębiej jak umiem pod pościelą...

I mignęła mi właśnie Twoja postać, kiedy biegałeś na boisku za piłką patrząc czy ja patrze, kiedy patrzyłam....

______________
I pewnie wrócisz a ja zacznę zastanawiać się, czy aby na pewno tego chce... Może koniec powinien być końcem?

Sama sobie chyba nie poradzę...

Bezsensowne słowa w każdej linijce... Przepraszam, że musicie to czytać, aby mnie zrozumieć.
Mam w głowie pustkę, w sercu ciężar...Wspomnienia...


Pisz, kurwa! ;( Pisz... ;(

czwartek, 6 października 2011

Mój "książe"...Mój "ideał"...

Dzisiaj dyskoteka. A! Wszystko mnie boli. Ktoś to uzna za dowód wspaniałej zabawy. Powiedzmy, że tak było, ale nie do końca.
Tak, macie mnie, przyznaje się, płakałam. Tak wyraziłam to, co we mnie siedzi. Wulkan uczuć pękł. Moja bezsilność. Wtedy byłeś dla mnie szmaciarzem, frajerem, dupkiem... Teraz nie wiem jak jest...tak bardzo się gubię. Zawsze wszystkich usprawiedliwiam twierdząc, że ja robię źle. Czy teraz też tak jest? Przeginam?
Ale przecież widziałam, i Miki tez widziała, że zachowuje się w stosunku do niej tak, jakby coś chciał...i jeszcze to zdanie
-Jak nie wyjdzie z Magdą to jeszcze Ty zostajesz
Mhm...Szczerze? Myślałam przez te 4 dni, że oczy mnie mylą, że powinnam zluzować, teraz nie wiem, co mam myśleć... Po tym twoim olewającym stosunku, po Twoim zdaniu:
-Nic nie mówiłem, bo załatwiałem sprawę...
i Twoje milczenie, które dalej trwa kiedy uświadamiam Ci fakty...
-Ogarnij się człowieku bo ją stracisz!
-Mhm...(wzdrygnięcie ramionami)- i poszłeś...
Dalej przeginam?

Gubię się wśród Twoich słów i faktów, które widzę, które słysze... Teraz nie jestem pewna tego, czy z Tobą zerwać, czy dać Ci 3 szanse... Ale nie wiesz nawet jak było mi głupio, kiedy kumpel pyta, czemu z Tobą nie tańczę i pyta, gdzie jesteś...

Nas już chyba, Misiu(?) nie ma... Wybacz...
__________
Czuje się jak szmata...jak wrzut na tyłku... i tak jest bardzo często przy Was, moi drodzy przyjaciele... To nie wasza wina, to moja... To ja czuje się jak Szmata i to ja nią jestem, ale proszę...doceńcie to, ż eja wszystkiego żałuje...i wielu moich myśli też...

dziękuję za dzisiaj, że byłyście...


co dalej?
__________________

poniedziałek, 3 października 2011

Między życiem a Śmiercią. Dostaje wybór....

Nie wiem, co mam napisać. Pustka w głowie...
Pocięłam się...Proszę, z jaka łatwością idzie mi teraz przyznanie się do tego. W tym tkwi problem. Normalnie umiem się z tym obnosić wśród przyjaciół. Dokładnie wśród tych, którzy są ze mną obok w szkole. Czuje się z tym dziwnie, że jestem taka oswojona...Po co to robię? Po co to wszystko... Tak bardzo się w tym pogubiłam. Olu... eh... Nie wiem, co mam powiedzieć i nie wiem, czemu zwracam się akurat z tą bezsilnością do Ciebie, ale tak wyszło...samo...
Tak, czuje się bezsilna, tak bardzo... Chyba nikt nie zdaje sobie sprawy, jaką cholerną pustkę mam w środku, w głowie, w sercu... Kiedy z dnia na dzień moje uczucia ulegają degradacji, albo odnawiają się. To jest denerwujące.
Zmieniłam się. Jestem inna... Mniej skryta... Czy pochłonął mnie wir nastoletnich mini spraw i płaczów o błahostkę? Być może... i szczerze?Bardzo możliwe.
To nie to chciałam tutaj opisać... Albo to tylko inaczej ująć? Dobrać inne słowa? Tak, chyba tak...
_______________
Co myślałam dzisiaj, kiedy się cięłam? Jak zatuszować rany i...Śmierć...Śmierć której nie chce mimo wszystko. Można nazwać mnie egoistką?
_________________
Znowu czuje, jak moje serducho cierpi. To nie jest fajne. Tęsknota mnie przerasta zarówno i lęk o to, czy wszystko z Tobą dobrze.
Tak bardzo chcesz trafić za mury, które ogranicza Twoją wolność? Jeśli tak to proszę bardzo, twoje życzenie powoli się spełnia. Ale może zależy Ci chociaż trochę na tym, co masz teraz? Nie? W takim razie spierdalaj z mojego życia...
Mam kochać-to sobie powtarzałam. On jest genialny, idealny- tak myślałam. Myliłam się... Tak, Misiu, pomyliłam się... Widzę w Tobie zwyczajnego chłopaka, któremu zależy na wszystkim tym, co jest mało istotne i  który ma siano w głowie... Nie, to nie jest wizja ot  taka wyssana z palca dzisiejszego dnia. Wszystko na faktach... Zawiodłam się na Tobie, na Twoich słowach.
Nie ufam Ci... 
Nie ufam Ci...
Nie ufam Ci...
 Co dalej?

Mimo twoich błędów broniłabym Cię swoją lekką, niewinną piersią przed tym wszystkim, co najprawdopodobniej Cię czeka... Zapewne wszystko byłoby bez sensu...
Czy zależy mi na Tobie? Chyba tak...Pewności nie mam, ale w życiu tylko Śmierć jest pewna....

Dziękuję Oli, która nareszcie jest taka, jaką powinna być i zobaczymy, co będzie dalej. Dobrze, że jesteś <3 Brakowało mi Ciebie...

Żyletko
Żyletko
Żyletko...

Moja pustka
Mój Świat
Moje realia
Mój szajs...
Moja samotnosć
Moje obawy
Dziwne mysli...

Weź mnie zamknij w psychiatryku!

Dałam Ci się zwieść... Teraz tak myślę...
Dałam Ci się podejść... Teraz tak myślę...
Uwierzyłam na ile mogłam... Teraz nie wierze...

Zależy Ci? Pośpiesz się...Za chwilę mogę powiedzieć: "PAS!"

Miki<3
Olć<3
Aśśś<3

Kamil, trzymaj się ...

czwartek, 29 września 2011

Czarne chmury wzeszły na niebo...

Dzień taki sobie. Nie był zły, ale dwie przykre chwile się pojawiły.
____________
Najpierw w szkole. Dwa pierwsze wf-nie komentuje tego. Uczucie nieświeżości pozostaje na dalsze godziny lekcyjne. Po religii przyszedł mój Misiu :** I było tuli-tuli :* I wszystko jakoś tak szybko zleciało. Potem do Miki. Tam humor trochę się zjebał, nie wiem czemu, po prostu. I ten foch na Miki, ale ok, dałyśmy i z tym radę i wiesz co, Misiu? <3 Ciesze się, że nareszcie powiedziałam Ci, o co chodzi... Dziękuję, dziękuję, że mam wsparcie. Może jeszcze wątpię, może jeszcze myślę, że nasza przyjaźń się rozpierdoli, ale mam nadzieje, że to mi minie...
Potem te dwie godziny z Pawełkiem :* Ba! Nawet trochę więcej :* Uwielbiam te wszystkie chwile z Tobą, każda minutę, każdą sekundę. A tulenie się do Ciebie to sama przyjemność i poczucie bezpieczeństwa. Powolutku do przodu, miejmy nadzieję...
Tak, miejmy nadzieję, bo nadzieja upada, moja i jego...nasza wspólna, ale staram się to ukryć. Szeptam do siebie: " Musisz myć silna! Laska! Zaciśnij pięść i nie pokazuj słabości", a w środku? Morze, ocean rozpaczy, i to cholerne przekonanie, że może Cię zabraknąć, że mi Ciebie zabiorą! Nie chce tego...Już płakałam, Ty z resztą też, ale jakoś to będzie...
_______________________
Idę...chce jak najszybciej jutro...
bo z Tobą :**

Miki<3 Kocham i trzymaj się <3 Do jutra <3

środa, 28 września 2011

pogubiłam się...

Dalej milczę, wsłuchuje się w krzyk ciszy. Tak mi dobrze, w moim melancholicznym pokoju. Tylko w szkole podążam za zgiełkiem, za rewią wariowania i śmiania się. Wszystko się układa i dochodzę do wniosków, że nie potrafię docenić wielu rzeczy, że mam wszystko, co chce.
Jestem z Pawłem. Zdaje sobie sprawę z tego, że dziewczyny się bardzo z tego cieszą, chcą dla mnie dobrze, i udzielają rad, szkoda tylko, że ja nie jestem tak bardzo przekonana do tego wszystkiego. Dobrze było mi samej, przynajmniej lepiej, niż w związku, nie wiem dlaczego. Może wnika to stąd, że go nie kocham, ale mam taka naturę, naturę samotnika...? Dla jednych przekleństwo dla innych standard życia codziennego.
Nigdy nie byłam w takim związku, jak teraz, wszystko jest dla mnie obce, niepojęte, dziwne. Zdaje sobie sprawę z tego, że moje sprawy nie są już tylko moimi sprawami, że mój czas został podzielony na jeszcze jedną część. Ciężko byłoby teraz się rozstać. Jest to jednak jakaś część życia, etap, którego by mi brakowało na tą chwile i kto wie, może kiedyś też będzie brakować?
 Nie mamy tematów...to jest najgorsze. Zobaczymy, co będzie dalej...
_____________________________
Jutro po szkole od razu do Miki. Po próbie gwałtu i sprawie z Michałem mój Misiu kochany nie daje rady. Bardzo się ciesze, że napisałaś, że zaufałaś... Ja też powinnam się otworzyć a czuje, jak się zamykam...Może tego potrzebuje? Ograniczam się do mówienia, co u mnie słychać...właściwie po co? jaki to ma sens? Bądź tutaj mądrym człowiekiem, i mnie zrozum...

Oduczyłam się mówić...

Staram się nie pokazywać swojego smutku wewnętrznego. Nie jest on duży, ale niepokój o wiele rzeczy jest spory i to zagubienie... Może szukam dziury w całym. Tak, Miki odpowiedziałaby, że przesadzam, że powinnam się cieszyć tym, co mam...Wierz mi, Misiu<3 nie takiej odpowiedzi oczekuję...a przynajmniej nie jest ona pierwszorzędną odpowiedzią...

Czuje pustkę...
Nic nie czuje...
Moje serce zamarło...

Pani Żyletko, kłaniam się Pani ?!?!?!
...ciąg dalszy...?

Weź mnie przytul...

piątek, 23 września 2011

Coraz trudniej...

Coraz trudniej jest mi pisać. Wcześniej to jakoś pomagało. Pamiętnik zawsze był zapisany, blog miał więcej postów(przez jakiś okres czasu), teraz jest inaczej, teraz nie chce mówić, chce płakać...
Ogarnia mnie strach, ogarnia mnie pustka, ogarniają mnie wyrzuty sumienia. Jestem człowiekiem, więc naturalnie boje się samotności, boje się odrzucenia ze strony przyjaciół.
Mam charakter mamusi, zauważam to coraz bardziej jednak nie umiem się z tym pogodzić, walczę z wadami, bynajmniej chce. Mój Lesbijski Kocie <3 chce żebyś wiedziała, że nigdy nie będę chciała specjalnie zrobić Ci krzywdy, nigdy umyślnie, nigdy to nie będę ta prawdziwa "ja", która Cię krzywdzi. Jesteś największą częścią mojego życia, największym oparciem, największą nadzieją...moim kochanym przyjacielem...
Znowu chce się pociąć...Znowu chce siebie karać. Marta...na litość Boską, jak długo taka będę? Jak długo będę krążyć wokół wszystkich błędów i je powtarzać? Bardzo się boje życia. Nie daje rady. Znowu wizualizuje swój koniec... Kiedy nie będę mogła sobie z czymś poradzić, kiedy się pokłócimy...
Obejdę mieszkanie, porozglądam się po nim ostatni raz, wyślę sms-y do wszystkich przyjaciół, że dziękuję im za to, że byli. Wyjmę żyletkę z papierowego opowiadania w części już pokrwawionego. Wzdłuż ręki przejadę ostrzem na głębokość tak dużą, jaką tylko wytrzymam. Żyletka zleci na podłogę podczas gdy ja zacznę wykręcać do Ciebie numer leżąc przy wannie. Może nie odbierzesz, a może mi sie poszczęści i zdąże się z Toba pożegnać? Wyszeptać słowa:
"Misiu mój...Bez Ciebie nie ma mnie i już nigdy nie będzie. Tobie się we krwi Kocham Cię...Żegnaj"
Teraz czujesz to, co ja? Jaki mam wielki ciężar i strach...
Przyjacielu, błagam...nie odchodź nigdy mimo tego, jaka jestem... Za bardzo Cie kocham...
Może czasami mówię, że zachowujesz się tak i tak, że bardzo mi się to nie podoba, a potem jakby nigdy nic gadam z Tobą..., ale to siła wyższa... tego, że muszę z kimś o tym pogadać...czy jestem fałszywą suką? Powiedz, że i taką mnie kochasz...Że nasza "miłość" jest silniejsza niż moje paranoje, że przyjaźń przetrwa i to...

Kocham Cię... <3 Forever You <3
_______________
Zamknij mnie z Nią w klatce, dawaj jedzenie raz dziennie a i tak będę szczęśliwa. Ważne, że przyjaciel byłby obok...że miałabym dla kogoś żyć.

Podpisano: Zimna Suka

"Motywy są jasne, intencje nieczyste
Zawsze po stronie swoich, jakie to samotne miejsce
Nieraz przy uchu zamiera słuchawka
Dożylnie fatalizm w największych dawkach
Dobry wieczór Polska, nadaję znowu
Z kraju, który nie radzi sobie z falą samobójstw
Słyszę - Bóg tak chciał, rzadko dzięki Bogu
To sprawy niezatapialne w alkoholu
Pusty pokój, słuchasz mojego głosu
Twój los staje się częścią mojego losu
Tu gdzie czyści jak łza, jak serce Chrystusa
Wychodzi zawsze od czarnego scenariusza
Chciałbyś się pociąć, udajesz wariata?
Nie obiecuj sobie wiele po końcu świata
Chociaż nadal noc, do góry głowa,
Wiem, gorzkiej prawdy nie rozcieńczą słodkie słowa"

czwartek, 15 września 2011

Potrzebuję Cię...

Eh...siedze. Lekcję nie odrobione, nie przebrana, łózko nie pościelone.
Czuję smutek... Miki, potrzebuję Cię w tym momencie tak bardzo. Jutro rano znowu wstanę, znowu będę się cieszyć, że jesteś a w szkole będę grała idiotkę i niekumate dziecie, z którego się śmiejecie.
Coraz częściej się do Ciebie przytulam. Potrzebuję tego bardzo. Ciepła, poczucia bezpieczeństwa. Teraz czuję się, jakbyś mnie nie chciała, jakbym była mniej ważna, jakbym się narzucała. Jeśli tak jest to bardzo przepraszam.
Teraz nie potrzeba mi niczego więcej prócz świadomości, żę jesteś i nigdy nie odejdziesz...
Mój kochany przyjacielu... <3 Tak bardzo Cię kocham <3

Bez Ciebie stracę siebie... ;( </3 Bądź przy mnie... proszę... 
____________
Idę... nie mam sił...

Wciąż tęsknie za osoba, która już nigdy nie będzie moja...


Skawina... </3 ;(

________
Olć<3
Miki<3
Aś <3