Miałam mieć dzisiaj druga wizytę u psychologa. od samego rana trochę się spinałam, ale mój Kotek pocieszał i mówił, że jedzie ze mną. Ojciec jednak rozwiał moją jaką taką chęć jechania tam.
Stwierdził, że go szantarzuję tym, że bez Marty nie jadę. Oprócz tego uważa, że Marta jest ważniejsza od niego i matki. W finale zapragnął skłócić mnie z własną przyjaciółką.
Dzwonił do matki mówiąc, że nigdzie ze mną nie jedziesz dodając, że jeśli jeszcze raz się potne, dzwoni do szpitala, żeby zabierali mnie do psychiatryka i tam na pewno mnie nie odwiedzi...
Chyba nie muszę mówić, jak się z tym czuje?
__________________
Po wywiadówce nie było bajkowo i ani trochę kolorowo. Jak to stwierdził pięknie wychowawca: "opuściłam się" i nie będę stawiać tutaj żadnego veto. Ma rację... Ale wiele sytuacji począwszy od Pawła bardzo mnie dobijały.
Matka strasznie mnie przyciska z tą nauka. Wypytuje, czy lekcje odrobione, czy nauczona... Weźcie dajcie mi spokój.
__________
Wczorajsze pisanie z Pawłem sfiniszowało wszystko, co istniało. Co miało dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Chociaż nie wierze, bo zabrania mi tego parę naście dni kontaktu z Tobą, że ani trochę Ci nie zależy, że olewasz wszystko, co było z góry na dół. Wolę jednak założyć, że tak jest. Z nas i tak już nic nie będzie, no1 Poza zwykłym koleżeństwem.
W ogóle to jakaś głupia ironia. Kiedy mogło połączyć nas coś więcej po raz trzeci, miałes to głęboko w dupie i nie pisałeś, nie dawąłeś znaku zycia. Od kąd się "przyjaźnimy" sam piszesz, sam sie odzywasz, am chcesz gadać... Nie, nie robię sobie żadnej nadziei, przynajmniej się staram
__________________
Chociaż w tej przyjaźni jakoś wszystko drepta ku przodowi. Pomijając moje zachowanie i idiotyczne myśli, jest całkiem przyjemnie, a ja się, miski <3, staram, jak mogę...
Zwijam...Notką trochę nie ogarnięta, wybaczyć proszę
Trzymajcie się... <33
wtorek, 8 listopada 2011
niedziela, 6 listopada 2011
Trudno się oddycha...
Trudno mi się pisze. Z reszta podobnie, jak trudno mi mówić o tym, co czuje. Co we mnie żyje od dłuższego czasu. Z każdym dniem rozsadza mnie niepewność, kim i jaka jestem. Czy gram "księżniczkę ze szkła", kogoś, kim nie jestem. Biała kartka świadomości i poczucia własnego "ja" Nic miłego...
_______________
W piątek byłam u psychologa z Miki<3 W ogóle bardzo Ci dziękuję za to, że mnie wspierałaś, że byłaś. Powinnam to w końcu docenić. Byłaś dla mnie wielkim wsparciem. Nawet nie wiesz, jak się denerwowałam.
Nie chce tam iść... Wole zapomnieć. Przytulić się do Ciebie, do Niego...Do chłopaka, w którym byłam ślepo zapatrzona. Ale o tym za chwile.
Te wszystkie pytania: dlaczego? po co? co czułaś? co się dzieje? Nie! Stop! Ja...ja nie chce... To boli. To pali od środka... Chce mi się płakać, jak o tym wszystkim pomyśle. Czułam się tak, tak nieswojo. Jeszcze propozycja konsultacji z psychiatrą... to mnie całkowicie zmiotło. Z resztą Ty też nie byłaś ucieszona. Misiu... Misiu boje się... Co ja narobiłam...
________________
Rany zeszły. Teraz pozostały szramy. Spore szramy, sznyty. Po raz pierwszy tak bardzo żałuję każdej sekundy, w której się cięłam. Każdej wylanej kropli krwi, każdej łzy.
Pamietaj, Dziewczyno. Twoje blizny są Twoja siłą...
Ale czy życie wystarczająco dała mi w dupę, aby wyryć na ciele ślad każdego poczucia bezsilności? Teraz wcale nie jestem tego pewna...
Pogubiłam się...
_______________
Kalejdoskop uczuć...Burza wspomnień... Tornado myśli...
Istniejesz w mojej głowie, zwariowanych myślach. Nie mogę krzyknąć: Stop! To trwa. I mimo tych wszystkich twoich świństw. Począwszy od oszust zakończywszy na...na kolejnych oszustwach uczucie mnie przepełnia. Czuję Twoje ciepło, Twój głos mnie przeszywa. Zakochałam się? Nie... tylko nie to...
_______________
Miki<3 zaczęła mnie swatać. I wiesz co, Słonko? Całkiem nieźle Ci to wychodzi. Bo nie jest źle, wcale nie jest źle... ale boje się wyjścia ze swojej skorupy, zaufania i zaangażowania...
Nie chce go wykorzystywać, traktować jak zabawkę. Pasuję zachować resztki dobroci. Prawda? Nie chce być szmatą...
Nie mów, że widzisz we mnie Anioła... Jestem Szatanem z czystej krwi
______________
i to moje 100% demotywacji i niepewności...
3mać się...
Przepraszam za wszystko
_______________
W piątek byłam u psychologa z Miki<3 W ogóle bardzo Ci dziękuję za to, że mnie wspierałaś, że byłaś. Powinnam to w końcu docenić. Byłaś dla mnie wielkim wsparciem. Nawet nie wiesz, jak się denerwowałam.
Nie chce tam iść... Wole zapomnieć. Przytulić się do Ciebie, do Niego...Do chłopaka, w którym byłam ślepo zapatrzona. Ale o tym za chwile.
Te wszystkie pytania: dlaczego? po co? co czułaś? co się dzieje? Nie! Stop! Ja...ja nie chce... To boli. To pali od środka... Chce mi się płakać, jak o tym wszystkim pomyśle. Czułam się tak, tak nieswojo. Jeszcze propozycja konsultacji z psychiatrą... to mnie całkowicie zmiotło. Z resztą Ty też nie byłaś ucieszona. Misiu... Misiu boje się... Co ja narobiłam...
________________
Rany zeszły. Teraz pozostały szramy. Spore szramy, sznyty. Po raz pierwszy tak bardzo żałuję każdej sekundy, w której się cięłam. Każdej wylanej kropli krwi, każdej łzy.
Pamietaj, Dziewczyno. Twoje blizny są Twoja siłą...
Ale czy życie wystarczająco dała mi w dupę, aby wyryć na ciele ślad każdego poczucia bezsilności? Teraz wcale nie jestem tego pewna...
Pogubiłam się...
_______________
Kalejdoskop uczuć...Burza wspomnień... Tornado myśli...
Istniejesz w mojej głowie, zwariowanych myślach. Nie mogę krzyknąć: Stop! To trwa. I mimo tych wszystkich twoich świństw. Począwszy od oszust zakończywszy na...na kolejnych oszustwach uczucie mnie przepełnia. Czuję Twoje ciepło, Twój głos mnie przeszywa. Zakochałam się? Nie... tylko nie to...
_______________
Miki<3 zaczęła mnie swatać. I wiesz co, Słonko? Całkiem nieźle Ci to wychodzi. Bo nie jest źle, wcale nie jest źle... ale boje się wyjścia ze swojej skorupy, zaufania i zaangażowania...
Nie chce go wykorzystywać, traktować jak zabawkę. Pasuję zachować resztki dobroci. Prawda? Nie chce być szmatą...
Nie mów, że widzisz we mnie Anioła... Jestem Szatanem z czystej krwi
______________
i to moje 100% demotywacji i niepewności...
3mać się...
Przepraszam za wszystko
poniedziałek, 31 października 2011
Narodziłam się...na nowo
Piątkowa ucieczka z domu dała wiele refleksji. Pozmieniało się, ja się pozmieniałam. Pomijam incydent z osiemnastką Tomka. Mimo wszystko przepraszam Cie za to, Misiu <3
Postanowiłam się leczyć. Wiążą się z tym wizyty u psychologa i fakt, że będę musiała się przed nim trochę otworzyć. Boje się...Boje się tych wszystkich nowości, metamorfozy, przemyśleń a przecież to ma mi wyjść na dobre. Jaki paradoks...Nagle świat, który otaczał mnie przez rok staje się w moim mniemaniu oszustwem, z którego wyrastam.
Byłam dzisiaj w kościele zrobić ostatni z 3 różańców. Nie sądziłam, że skończy się to na spowiedzi, ale jak to powiedziałam Darkowi, lubię spontany, chociaż pewnie inaczej je sobie wyobrażał. Kiedy zaczęłam mówić te wszystkie rzeczy, które tak wiele zmieniły w moim życiu w oczach stanęły mi łzy. Czyżby znak wrażliwości? Później byłam bardzo szczęśliwa, że mam to za sobą... Te wszystkie słowa, które powiedział ksiądz były mi bardzo potrzebne. Poczucie, że ktoś mnie kocha, szczerość słów i ... Sam to przeżyj, nie umiem tego opisać.
Jutro zapowiada się całkiem dobry dzień. Z Miki na czele <3 Mój Skarb kochany! <3 Będzie wszystko dobrze...Dokładnie tak, jak sobie wyśniłam...
"Świat łez, jest taki tajemniczy"
"Ty oswoiłaś mnie
Ja oswoiłam Ciebie"
Paweł, Paweł, Paweł...Jeden wielki znak zapytania i jeszcze większa niepewność. Czy ja tego na pewno chce? Pchać się w kolejny problem, z którego będę się leczyć miesiąc. Cóż... ja bardzo lubię popełniać błędy.
Daruśśś! :) Był tak skromny, że chciał zabłysnąć w internecie akurat na moim blogu :) Co za zaszczyt :* Z tym Panem, z którym fenomenalnie prowadzi mi się każdą rozmowę, mam zamiar napisać piosenkę, ale jak do tej pory nic z tego nie wychodzi.
I przerywam notkę...
Notke, która miała byc wesoła...
Chce się do Ciebie przytulic...teraz... Bo świat upada na jedno kolano i bezwładnie opuszcza głowę. Serce krwawi...łzy...wypalaja mi twarz i oczy obrysowane czarną kredką...
Mój Świat...
Miki....jesteś dla mnie wszystkim <3 Moim Kotkiem, Skarbem, wszystkim, co mam, w co wierze... Bardzo CIe kocham i zrobie WSZYSTKO(!), postawię cały Świat na głowie, aby nareszcie między nami było dobrze...
"Kryzys w nas
Mija czas..."
Przytul mnie... Najmocniej jak umiesz, a ja będę płakać i tracić nadzieje, na lepsze jutro...
Czuję czerń...
The End...
Miki<3
Darek:*
Klaudia <3
Asia<3
Ola<3
Justyna<3
Kamil:*
Paweł
Postanowiłam się leczyć. Wiążą się z tym wizyty u psychologa i fakt, że będę musiała się przed nim trochę otworzyć. Boje się...Boje się tych wszystkich nowości, metamorfozy, przemyśleń a przecież to ma mi wyjść na dobre. Jaki paradoks...Nagle świat, który otaczał mnie przez rok staje się w moim mniemaniu oszustwem, z którego wyrastam.
Byłam dzisiaj w kościele zrobić ostatni z 3 różańców. Nie sądziłam, że skończy się to na spowiedzi, ale jak to powiedziałam Darkowi, lubię spontany, chociaż pewnie inaczej je sobie wyobrażał. Kiedy zaczęłam mówić te wszystkie rzeczy, które tak wiele zmieniły w moim życiu w oczach stanęły mi łzy. Czyżby znak wrażliwości? Później byłam bardzo szczęśliwa, że mam to za sobą... Te wszystkie słowa, które powiedział ksiądz były mi bardzo potrzebne. Poczucie, że ktoś mnie kocha, szczerość słów i ... Sam to przeżyj, nie umiem tego opisać.
Jutro zapowiada się całkiem dobry dzień. Z Miki na czele <3 Mój Skarb kochany! <3 Będzie wszystko dobrze...Dokładnie tak, jak sobie wyśniłam...
"Świat łez, jest taki tajemniczy"
"Ty oswoiłaś mnie
Ja oswoiłam Ciebie"
Paweł, Paweł, Paweł...Jeden wielki znak zapytania i jeszcze większa niepewność. Czy ja tego na pewno chce? Pchać się w kolejny problem, z którego będę się leczyć miesiąc. Cóż... ja bardzo lubię popełniać błędy.
Daruśśś! :) Był tak skromny, że chciał zabłysnąć w internecie akurat na moim blogu :) Co za zaszczyt :* Z tym Panem, z którym fenomenalnie prowadzi mi się każdą rozmowę, mam zamiar napisać piosenkę, ale jak do tej pory nic z tego nie wychodzi.
I przerywam notkę...
Notke, która miała byc wesoła...
Chce się do Ciebie przytulic...teraz... Bo świat upada na jedno kolano i bezwładnie opuszcza głowę. Serce krwawi...łzy...wypalaja mi twarz i oczy obrysowane czarną kredką...
Mój Świat...
Miki....jesteś dla mnie wszystkim <3 Moim Kotkiem, Skarbem, wszystkim, co mam, w co wierze... Bardzo CIe kocham i zrobie WSZYSTKO(!), postawię cały Świat na głowie, aby nareszcie między nami było dobrze...
"Kryzys w nas
Mija czas..."
Przytul mnie... Najmocniej jak umiesz, a ja będę płakać i tracić nadzieje, na lepsze jutro...
Czuję czerń...
The End...
Miki<3
Darek:*
Klaudia <3
Asia<3
Ola<3
Justyna<3
Kamil:*
Paweł
czwartek, 27 października 2011
Spierdoliłam...
Przepraszam, Miki...
Dla mnie jesteś całym światem... Deszczem, parasolem, słońcem...wszystkim... I dzisiaj zdałam sobie z tego sprawę podczas kolejnego zimnego prysznicu.
Przepraszam Cię...
Ale Tyle razem przeszłyśmy, że mam nadzieję, że to nas tylko i wyłącznie umocni. Dziękuję Ci za wszystko...
Kocham bardzo mocno...
Dla mnie jesteś całym światem... Deszczem, parasolem, słońcem...wszystkim... I dzisiaj zdałam sobie z tego sprawę podczas kolejnego zimnego prysznicu.
Przepraszam Cię...
Ale Tyle razem przeszłyśmy, że mam nadzieję, że to nas tylko i wyłącznie umocni. Dziękuję Ci za wszystko...
Kocham bardzo mocno...
"Ból niezrozumienia"
Nie wiem od czego mam zacząć. Jest mi ciężko, ale tak powiedziało by zapewne 90% ludności na Świecie. Oficjalnie mogę rzec, że zamknęłam się w sobie. Nie mówię o tym, co czuje, pod maską porcelanowej laleczki gram jak idiotka scenę, dzięki której mam zapomnieć o stercie wątpliwości i przemyśleń. Przez to wszystkich wkurwiam, rozpraszam, może i zniechęcam do siebie ? Przepraszam... Ale czuję się, jakbym straciła kogoś, kto był dla mnie wielką częścią mojego małego świata.
Przecież wiesz, że zwracam się teraz do Ciebie, prawda? Mam dość, mam na prawdę dość i nie ogarniam. I tak cholernie się boje, że to będzie koniec, że sobie pójdziesz chuj wie gdzie i z kim...
Tak bardzo się zmieniłaś. I wiem, że te słowa Cię wkurzają, że najchętniej byś mi przypierdoliła. I przepraszam, że to mówię, ale bardzo mnie to boli. Nie jesteś już tą osobą, którą znałam. Tą dziewczyną, która była dla mnie wielkim wsparciem, podporą... Ja tego nie czuję. Wręcz przeciwnie.
Czuję się jak automat w twoich rękach. Mówisz: chodź i idę... Boże, Misiek...gdzie Ty jesteś do cholery?! Proszę Cię wróć...
____________
Też się zmieniłam i czuje się z tym źle. Pusta laleczka, marionetka bez uczuć... Wszystkich pouczam a najprawdopodobniej to ja powinnam najbardziej się zmienić albo po prostu zniknąć. Może tak byłoby lepiej...
Pierwszy lepszy most, jedna z 5 żyletek , kartka papierku z napisem: przepraszam i smutny koniec. O tym myślałam wracając do parku po kłótni z Tobą. Może tak byłoby Ci lepiej, łatwiej... Przepraszam, że jestem jaka jestem, że tak Cię denerwuję, że potrzebuję tak dużo ciepła i poczucia, że po prostu jesteś...
Kiedyś zniknę... A to "kiedyś" może być najbliższym jutrem.
Egoistko... Idź na wieczny sen...Nikt Cię nie potrzebuję- tak do siebie mówię...
Życiu szepcze...stop...
Przecież wiesz, że zwracam się teraz do Ciebie, prawda? Mam dość, mam na prawdę dość i nie ogarniam. I tak cholernie się boje, że to będzie koniec, że sobie pójdziesz chuj wie gdzie i z kim...
Tak bardzo się zmieniłaś. I wiem, że te słowa Cię wkurzają, że najchętniej byś mi przypierdoliła. I przepraszam, że to mówię, ale bardzo mnie to boli. Nie jesteś już tą osobą, którą znałam. Tą dziewczyną, która była dla mnie wielkim wsparciem, podporą... Ja tego nie czuję. Wręcz przeciwnie.
Czuję się jak automat w twoich rękach. Mówisz: chodź i idę... Boże, Misiek...gdzie Ty jesteś do cholery?! Proszę Cię wróć...
____________
Też się zmieniłam i czuje się z tym źle. Pusta laleczka, marionetka bez uczuć... Wszystkich pouczam a najprawdopodobniej to ja powinnam najbardziej się zmienić albo po prostu zniknąć. Może tak byłoby lepiej...
Pierwszy lepszy most, jedna z 5 żyletek , kartka papierku z napisem: przepraszam i smutny koniec. O tym myślałam wracając do parku po kłótni z Tobą. Może tak byłoby Ci lepiej, łatwiej... Przepraszam, że jestem jaka jestem, że tak Cię denerwuję, że potrzebuję tak dużo ciepła i poczucia, że po prostu jesteś...
Kiedyś zniknę... A to "kiedyś" może być najbliższym jutrem.
Egoistko... Idź na wieczny sen...Nikt Cię nie potrzebuję- tak do siebie mówię...
Życiu szepcze...stop...
piątek, 21 października 2011
Bo zawsze jest nadzieja...
Kolejna tygodniowa nieobecność. Było trudno. Ten tydzień znowu mnie wyczerpał, chociaż nie widziałam Cię przez 6/7 dni... Zapominam, powoli zapominam i dobrze. Powoli się uwalniam od niewidocznej materii, która układa się w kształt Twoich rąk. Jeszcze bardziej pozytywnie. Ale stop. Nic by takiego nie było, gdyby nie On, chłopak, kolejny, ale jemu tak łatwo nie zaufam. Ludzie nie zasługują na kredyt zaufania...
Od paru dni mnie uzależnia. Tylko w jaki sposób? Sama nie wiem... Lubie z nim pisać, dyskutować, opowiadać, lubię go słuchać. Mimo pozorów mamy dwa całkiem odmienne poglądy na życie. Może dlatego słuchasz mnie z takim przejęciem? Co dalej? Zobaczymy... Nie chce sobie wiele obiecywać "przed końcem świata" ;)
Dzisiaj? Dzisiaj również trudny dzień jak trzy poprzednie. Czułam, jak się w sobie zamykałam. Płakałam w tramwaju, na przystanku, cięłam się, brałam tabletki i udawałam, że wszystko jest dobrze, udawałam przed całym Światem. W końcu trudniej było mi mówić, zwierzać się. Pogrążałam się w melancholii nut. Dobijałam wszystkim, odcinałam od świata. ja, 4 ściany, spacery i muzyka. Za dnia grałam pod maską radości. Tak było mi lepiej. Chciałam zapomnieć na parę chwil. Potem i tak wszystko wracało. Często, kiedy od Ciebie wracałam po drodze pękałam. W tramwaju ciekły łzy.
Dzisiaj ten incydent. Znowu coś zakuło, zaszumiało, zrobiło się smutno. Dzisiejsza rozmowa dobrze zrobiła nam obydwóm. Tak bardzo się jej bałam. Ale chyba było mi obojętne. Chyba się nie bałam tego, co powiesz. Został przecież pierwszy leprzy most czy 5 żyletek...
Przepraszam, że musisz to wszystko dźwigać. Że musisz mi tyle obiecywać, pokazywać, starać się...Teraz mam wyrzuty sumienia. Pouczam wszystkich do koła a sama powinnam się zmienić.
Nie oceniaj mnie po moich idiotycznych myślach. Chyba przyzwyczaiłaś się do tego, że jestem szmatą... przepraszam...ja się postaram. Kierowanie się Twoim szczęściem, pomaganie i po prostu sama obecność powinny pomóc w zmianie. Nie chce ranić. Przecież wiesz... Wiesz...wole czuć się gorsza, wole czuć się poniewierana. Ale nie chce się wywyższać, udowadniać, że mogę być lepsza. Przyjaźń to zespół. Nie ma miejsca na rywalizację...
Prowadź mnie przez życie. Wtedy było tak łatwo. Bądź moją druga mama, która pokazuje mi świat i inne oblicze. Może kiedyś będę żałować tych słów ale teraz jest teraz...
Chce ufać...
Chce czuć...
Oddam Ci wszystko. Zostanę z niczym. Będę szczęśliwa...
Od paru dni mnie uzależnia. Tylko w jaki sposób? Sama nie wiem... Lubie z nim pisać, dyskutować, opowiadać, lubię go słuchać. Mimo pozorów mamy dwa całkiem odmienne poglądy na życie. Może dlatego słuchasz mnie z takim przejęciem? Co dalej? Zobaczymy... Nie chce sobie wiele obiecywać "przed końcem świata" ;)
Dzisiaj? Dzisiaj również trudny dzień jak trzy poprzednie. Czułam, jak się w sobie zamykałam. Płakałam w tramwaju, na przystanku, cięłam się, brałam tabletki i udawałam, że wszystko jest dobrze, udawałam przed całym Światem. W końcu trudniej było mi mówić, zwierzać się. Pogrążałam się w melancholii nut. Dobijałam wszystkim, odcinałam od świata. ja, 4 ściany, spacery i muzyka. Za dnia grałam pod maską radości. Tak było mi lepiej. Chciałam zapomnieć na parę chwil. Potem i tak wszystko wracało. Często, kiedy od Ciebie wracałam po drodze pękałam. W tramwaju ciekły łzy.
Dzisiaj ten incydent. Znowu coś zakuło, zaszumiało, zrobiło się smutno. Dzisiejsza rozmowa dobrze zrobiła nam obydwóm. Tak bardzo się jej bałam. Ale chyba było mi obojętne. Chyba się nie bałam tego, co powiesz. Został przecież pierwszy leprzy most czy 5 żyletek...
Przepraszam, że musisz to wszystko dźwigać. Że musisz mi tyle obiecywać, pokazywać, starać się...Teraz mam wyrzuty sumienia. Pouczam wszystkich do koła a sama powinnam się zmienić.
Nie oceniaj mnie po moich idiotycznych myślach. Chyba przyzwyczaiłaś się do tego, że jestem szmatą... przepraszam...ja się postaram. Kierowanie się Twoim szczęściem, pomaganie i po prostu sama obecność powinny pomóc w zmianie. Nie chce ranić. Przecież wiesz... Wiesz...wole czuć się gorsza, wole czuć się poniewierana. Ale nie chce się wywyższać, udowadniać, że mogę być lepsza. Przyjaźń to zespół. Nie ma miejsca na rywalizację...
Prowadź mnie przez życie. Wtedy było tak łatwo. Bądź moją druga mama, która pokazuje mi świat i inne oblicze. Może kiedyś będę żałować tych słów ale teraz jest teraz...
Chce ufać...
Chce czuć...
Oddam Ci wszystko. Zostanę z niczym. Będę szczęśliwa...
sobota, 15 października 2011
Byłam tylko chwilą. Nie tą wybraną, nie tą jedyną...
Po raz któryś dałam Ci ostatnią szansę. Było tysiąc powodów aby nie wracać do Ciebie i jeszcze mniej aby wrócić. Sentymenty popchały mnie do drugiego scenariusza.
Nie, nie było warto. 3 dni bardzo wiele zmieniły. Starałam się na nowo zaufać, przywiązałam się jeszcze bardziej. Teraz boli... Okazuje się, że jednak nie kochał, że to nie ja nią byłam. Nie mnie opisywał scenariusz jego ideału. Cóż... Życiowy standard, prawda? Wiem, każdy to powie. I pewnie z tym bólem jakoś bym sobie poradziła ale nie umiem, bo Miki okazała się jego kolejnym celem... To z nią chce być, do niej coś czuje, na niej mu zależy.
Czuję się gorsza...Czuję się gorsza po raz któryś z rzędu. Właściwie czego się spodziewałam? Ciągłego złudzenia, że jestem piękna i atrakcyjna? Nawet nie wiecie jak wspaniale było się tak przez chwile poczuć...
Czuję się gorsza, czuje się przegrana, i to mnie bardzo boli w szczególności, że też coś, Miki, czujesz... że jakoś Ci na nim zależy- przynajmniej tak przypuszczasz.
Siedzę w pokoju. Ojciec napity, matka zasypia. Czuję, jak działa 11 tabletek, które wzięłam przed 30 minutami. Mam mieszane uczucia. Chce mi się płakać... Ja Cierpię przez niego, Marta przeze mnie...
Miki...przytul mnie...Proszę, przytul mnie i powiedz, że wszystko będzie dobrze. Że nie muszę płakać, brać tabletek i podcinać żył, żeby wszystko się ułożyło między nami, w naszej psychice. Chodźmy gdzieś. Teraz! Tak, teraz! W pidżamach, w kapciach...Chodźmy, proszę... Żeby zapomnieć o całym Świecie, o tym, co musimy, co nas boli., czego się boimy. Chodzmy tymi podziurawionymi ulicami ubrane na czarno, w glanach z oczami obrysowanymi kredką i zapomnijmy... To nic, że zamarzniemy...Przynajmniej razem wydamy się na ból...
Rozżalam się i dalej chce Ci dopiąć, pokazać swój ból... Coś i mówi, że powinnam przystopować, w poniedziałek rozprawa, ale dlaczego zawsze mam skrywać to wszystko i innym popuszczać, wybaczać i zapominać? Nie mam sił...Bardzo się na Tobie zawiodłam. Nie wyobrażam sobie spotkania z Tobą we wtorek...
Przed oczami mam wspomnienie... Latasz za piłka na boisku szkolnym, kiedy mieliśmy zastępstwo za technikę. Patrzyłeś się gdy ja się patrzyłam czy patrzysz... Dziecinada, ale jaka słodka...
Nie rób nic głupiego w poniedziałek... nie warto przez to, co się między nami wydarzyło marnować sobie paru lat życia...
Boli mnie serce....
spływają mi łzy...
Byle jutro wstać, byle się ubrać, byle uciec...
</3
Nie, nie było warto. 3 dni bardzo wiele zmieniły. Starałam się na nowo zaufać, przywiązałam się jeszcze bardziej. Teraz boli... Okazuje się, że jednak nie kochał, że to nie ja nią byłam. Nie mnie opisywał scenariusz jego ideału. Cóż... Życiowy standard, prawda? Wiem, każdy to powie. I pewnie z tym bólem jakoś bym sobie poradziła ale nie umiem, bo Miki okazała się jego kolejnym celem... To z nią chce być, do niej coś czuje, na niej mu zależy.
Czuję się gorsza...Czuję się gorsza po raz któryś z rzędu. Właściwie czego się spodziewałam? Ciągłego złudzenia, że jestem piękna i atrakcyjna? Nawet nie wiecie jak wspaniale było się tak przez chwile poczuć...
Czuję się gorsza, czuje się przegrana, i to mnie bardzo boli w szczególności, że też coś, Miki, czujesz... że jakoś Ci na nim zależy- przynajmniej tak przypuszczasz.
Siedzę w pokoju. Ojciec napity, matka zasypia. Czuję, jak działa 11 tabletek, które wzięłam przed 30 minutami. Mam mieszane uczucia. Chce mi się płakać... Ja Cierpię przez niego, Marta przeze mnie...
Miki...przytul mnie...Proszę, przytul mnie i powiedz, że wszystko będzie dobrze. Że nie muszę płakać, brać tabletek i podcinać żył, żeby wszystko się ułożyło między nami, w naszej psychice. Chodźmy gdzieś. Teraz! Tak, teraz! W pidżamach, w kapciach...Chodźmy, proszę... Żeby zapomnieć o całym Świecie, o tym, co musimy, co nas boli., czego się boimy. Chodzmy tymi podziurawionymi ulicami ubrane na czarno, w glanach z oczami obrysowanymi kredką i zapomnijmy... To nic, że zamarzniemy...Przynajmniej razem wydamy się na ból...
Rozżalam się i dalej chce Ci dopiąć, pokazać swój ból... Coś i mówi, że powinnam przystopować, w poniedziałek rozprawa, ale dlaczego zawsze mam skrywać to wszystko i innym popuszczać, wybaczać i zapominać? Nie mam sił...Bardzo się na Tobie zawiodłam. Nie wyobrażam sobie spotkania z Tobą we wtorek...
Przed oczami mam wspomnienie... Latasz za piłka na boisku szkolnym, kiedy mieliśmy zastępstwo za technikę. Patrzyłeś się gdy ja się patrzyłam czy patrzysz... Dziecinada, ale jaka słodka...
Nie rób nic głupiego w poniedziałek... nie warto przez to, co się między nami wydarzyło marnować sobie paru lat życia...
Boli mnie serce....
spływają mi łzy...
Byle jutro wstać, byle się ubrać, byle uciec...
</3
Subskrybuj:
Posty (Atom)