piątek, 23 marca 2012

"Może poczujemy to, co szczeście"

Męczący, jednak pozytywny dzień, który zakończyłam ślicznym happy endem. Już nie jestem sama. Nie oddycham i nie wstaje rano tylko dla siebie. Oficjalnie mogę powiedzieć, że znajomość styczniowa z Piotrkiem zaowocowała cudownie.
Nie będę się rozpisywać na temat swoich uczuć do niego, jaki jest wspaniały itp. Stanowczo na to za wcześnie.
Na pewno się boję, na pewno tęsknie.

Często Cię potrzebuję, mówię to całkiem serio. Chciałabym Ci powiedzieć o wszystkim, a jednocześnie o niczym... bo chyba nie potrafię rozmawiać.
Chciałabym być kochana, a jednocześnie boję się, że sama nie pokocham.

Może po prostu będę się cieszyć z tego, że mam wszystko co chciałam?
________________
Inni mają gorzej. A ta moja Inność<3 już w szczególności...
Miki<3 Słuchaj... Najpierw chciałabym Cię bardzo przeprosić, za swoje idiotyczne myśli. To one są i były powodem okaleczeń i nocnych płaczów. Coraz bardziej odczuwam w sobie większy procent bestii, niż dobrego człowieka, a zbieram tyłek aby się zmienić już od jakiegoś czasu, i nic z tego nie wychodzi. Pora porządnie się ogarnąć, i przemyśleć wszystko... Coś czuje, że Piotrek :* będzie miał ze mną ciężko.
Poza tym, mój Gumisiu <3 Musisz wiedzieć, że ja tez jestem! I też bardzo chce Ci pomów, chociaż nie mam już skończonych 18 lat i tak wiele jak Artii zrobić, niestety, nie mogę. Mimo wszyskto pamiętaj o mnie!
______________
Oluś... Kurdę. Głupio wyszło w szkole z tym krzykiem na Ciebie... Często masz racje (akurat nie z nauczycielem) a ja odpycham prawdę w kont, aby nie musieć jej analizować. Między Bogiem a prawdą wiele razy bardzo mi pomogłaś... Powinnam bardziej się na Ciebie otworzyć a już na pewno zmienić do Ciebie stosunek. Szczerze mówiąc... nie wiem, czy mam siłę na tak radykalne zmiany w swoim życiu. Obawiam się, że kiedyś obudzę się rano ze świadomością, że nie mam nikogo...
_____________
Asik <3 Wtorek był ciężki... Pamiętasz przecież... Mam nadzieję, że Twojej matce to, co teraz się dzieje, da sporo do myślenia, bo przyszedł już na to czas. Jeśli tylko będzie się coś działo pamiętaj, że możesz do mnie zadzwonić o każdej porze dnia i nocy! <3
____________
Często tęsknie za samą sobą. Za tym, jaka byłam jeszcze w pierwszej klasie gimnazjum, oraz w 6 klasie podstawówki. Wydaję mi się, że zyskałam bardzo dużo, wiele się nauczyłam, ale przy tym straciłam priorytety i sporą cząstkę swojej duszy.
Odnajdę siebie?

Może właśnie o to znowu toczy się gra? Może posadzenie samej siebie w koncie i powiedzenie
-Myśl! Na litość Boską myśl dziewczyno, co dalej!- pomoże..

Myśli sporo, tylko kłopot, że chyba znowu się trochę zamykam w sobie...

Możesz mnie przytulić?
Chcę do Ciebie...

"I nie bądź kolejnym pojebanym wyimaginowanym snem !"

"Iluzja jest do dupy..."

środa, 7 marca 2012

"Wykwintny smak nadziei"

Przez półtora tygodnia weszło kolejno parę nowości. Przede wszystkim zaczęłam brać się do nauki i wydać efekty, mówię całkiem szczerze. poza tym z Piotrkiem dość ładnie się układa, ale o nim za chwilę... Pojawiło się parę kolejnych nieporozumień między mną a Gumiesiem<3, ale myślę, że wszystko zostało wyjaśnione. Przed nami spotkanie w grupie. Czuję, że będzie interesująco.
_______________
Piątek, popołudnie z Olą, szczera, chociaż zbyt krótka rozmowa. Potem Asia wraz z Michałem wpadli po nas, i razem z nimi i Miki wpadliśmy na pomysł, aby iść na dni otwarte szkoły. Weszłyśmy z Olką do sali Wychowawcy, który jest najzajebistrzym nauczycielem jakiego miałam. Przenosiłyśmy informację od Niego do Pana Zaczyńskiego i z powrotem.
-Zapytajcie się Pana Zaczyńskiego, czy ma Xboksa? Jak ma, to o 19 niech będzie przed wejściem do gimnazjum
-Panie Zaczyński! Pan Nosek prosi pana na "Rande Wu" o 19 i pyta, czy ma Pan Xboksa?
-Nie, nie mam...
-Panie Nosku! Pan Zaczyński czuł się dosć zakłopotany pańską propozycja, ale zgodził się i przekazuję dodatkowo, że Xboksa nie ma
-No to po co mi on?! :O
-[śmiech]
-Dobra...Idę do niego
-Ma Pan rację! Trzeba przejąć inicjatywę!

Sporo by opisywać...
________________
W paczce jak w paczce. Niby wszystko jest ok, a każda z nas ma jakieś wątpliwości i myśli co innego.trudno się dziwić. Ciągłe zmiany sytuacji i intensywne zmiany relacji między nami są męczące. Niebawem wszystko chyba sie zmieni. Pytanie czy na gorsze czy na lepsze.
Ja, w każdym razie, zrozumiałam, że to od siebie muszę dać najwięcej i sama siebie zmienić, bo sama wiele niszczę wbrew pozorom. Wymagam od innych, aby mówili o tym, co czuja i myślą, a sama oddalam się od tej propozycji. To dosyć egoistyczne podejście.  

Chyba najwyższa pora ogarnąć parę spraw i zamknąć je raz na zawsze... Czy mam na tyle odwagi?
________________
Jesli chodzi o Kamila, cóż... Niby wszystko gra, ale kontakt nasz opiera się na sms--ach raz na ruski rok, czyli innymi słowy mówiąc- standard. Nic się nie zmieniło. Może przesadzam? Z reszta...czego oczekuję?
_______________
Kolejna refleksja, która Miki będzie mocno zadziwiona, tak przypuszczam... Muszę zmienić tez podejście do Ciebie i pochwale się, powoli mi się to udaje. Nie powiem, że jest idealnie, ale jest, chociaż jeszcze tego nie widać. Trochę zepsułam w ostatnim czasie i mam ochotę za to siebie skarcić. Te wszystkie myśli, spojrzenie na niektóre Twoje sprawy... Kategorycznie to musi ulec zmianie. Dłużej tak nie mogę...
Mój kochany cały Świecie <3

_______________
Po dzisiejszych słowach z ust pewnej osoby pragnę coś sprostować.

To jaka jestem, jak wyglądam, jak się zachowuję jest tylko i wyłącznie moją sprawą.
Maluję się dla siebie. Ubieram się według swojego gustu i tego w jaki sposób czuję siebie i odbieram świat.
Zachowuję się inaczej niż wcześniej, bo nareszcie ściągnęłam maskę dziewczyny, która żyła w monotonnym równoległym świecie. Dobrze mi z tym, dobrze mi w byciu sobą i mniemaniu, że nareszcie coś znaczę i jakoś wyglądam. Duża zasługa leży po stronie Miki, która powiedziała mi, może nie dosłownie, "Nie bój się być sobą..." A fakt, że kiedykolwiek cokolwiek do Niej czułam, jest inną rzeczą. Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam wszystko...
_________________
Piotrek, przyzwyczaiłam się do myśli, że jesteś i wiele rzeczy idzie do przodu. Z mojej strony juz nie tylko w sensie fizycznym, ale i psychicznym. Czy chciałabym się zakochać? Zapewne...tylko chyba tak ze wzajemnością. Z resztą..obawiam się, że juz nie potrafię. Zobaczymy, co przyniesie czas. nie wątpliwie ciesze się z jutrzjeszego spotkania...

Ok...Do opisania jeszcze sporo, ale jakos zdanie kiepsko się zlepiaja. Dziekuję z auwagę i dobrej nocy, Misie <3

Miki<3
Aśśś<3
Ola
Piotrek :*

"Pozostawmy ten perfidny Świat bez większego komentarza"

"Mówisz, że kochać może każdy...?

czwartek, 1 marca 2012

"Nawet herbata w Twoim wydaniu staje się wyjątkowa"

Pierwszy marca. Kolejna rekordowa nieobecność. Dzisiaj moja Justynka ma urodzinki <3 Muszę Ci życzyć, Skarbie, wytrwałości w miłości, bo szczęście obok siebie już masz. poza tym, cóż...Może polepszenia sytuacji w domu? Po prostu wszystkiego najlepszego, Skarbie <3
___________
Moje urodziny? Przyznaje, były bardzo fajne. Oczywiście mój Gumiś wszystkiego dopilnował i dopiął na ostatni guzik. Gosia użerała się z nami przez 3 godziny, ale chyba nie było aż tak źle, bo została z Miki najdłużej ze wszystkich. Asia przyszła roznegliżowana...tryskający seks ;) Czyli norma...<3 Gościem, który doprowadził mój humor do zenitu, był oczywiście Piotrek.

Pochwale się, że od każdej osoby dostałam 15 razy pasem w tyłek. Włożyli mnie do wanny i... i chyba tyle :D Najmraśniejsze momenty pojawiły się po godzinie 17:00. Ja z Piotrkiem w kuchni, Gumiś z Gośś w dużym pokoju i Asia w łazience z... miską :D O która się potknęła i narobiła huku, ponieważ stwierdziła, że bez światła też sobie poradzi. Kocham Cię, głuptasie <3

Dziękuję Wam za ten dzień <3
_____________
Ferie zaczęły się fenomenalnie, tak samo trwały i tak samo się skończyły. Prawie każdy dzień spędzony z Miki. Albo na polku, albo u niej, albo u mnie albo w galerii, na rynku czy w księgarni.
Nocowanie u mnie skończyło jak się skończyło i trwało jak trwało. Wniosek? Było super zajebiście mraśnie <3. Oczywiście to się w najbliższym czasie nie powtórzy, ponieważ Gumiśś ma swoją druga połówkę, ale o tym za chwilę. Nasze zaopatrzenie zostało wyłożone koło łóżka :D 9 gorących kubków, raffaello, jogurt, gorąca woda w termosie, chipsy i tak dalej, i tak dalej.  
Nocka u Miki pobiła chyba nasze gadanie. Co nas obchodzi to, że leci film i jest godzina 3:00 w nocy? przegadałyśmy wiele możliwych tematów i wiesz co? Brakowało mi tego... i teraz też brakuję.
____________
W dzień urodzin dostałam wiadomość na facebook-u od Kamila. Prosił, abym napisała do niego na gadu-gadu. Rozmawialiśmy koło 30 minut. Przepraszał mnie za swoje listopadowe zachowanie twierdząc, że wszystko zrozumiał i żałuję. Nie mogłam się oprzeć, aby wytknąć mu wiele rzeczy. W finale stwierdził, że wkrótce się ze mną skontaktuj. Po tygodniu, dokładnie w dzień nocowania u Miki, odezwał się. Umówiliśmy się na kolejny dzień na 14:00 tam, gdzie zwykle.  Denerwowałam się, nawet bardzo. Nawet dwie godziny przed momentem, w którym miałam go spieprzyć z góry na dół, chciałam dobrze wyglądać. Może po to, żeby widział, co stracił? Odebrał mnie z przystanku. Podeszliśmy pod KFC. Były przeprosiny, tłumaczenie dlaczego postąpił tak, a nie inaczej. Nie wytrzymałam, pękłam...
-Zrobiłabym dla Ciebie wszystko, oddała życie, za chociażby jeden Twój uśmiech. Może to są zwykłe słowa piętnastolatki, może to były uczucia zwykłej trzynasto i czternastolatki, ale prawdziwe. Szkoda, że tego nie doceniłeś. Ale masz rację. Takich śmieci jak ja się nie docenia. Zrobiły swoje- na śmietnik.
W któryms momencie mocno zawiał wiatr i zrzucił z ławki zeszyt, który mi oddał. Na tych kilkunastu kartkach był początek naszej psełdo książki
-Książka...
-I co z tego? Przecież to już nie ważne, nie dla Ciebie. To przeszłość, którą już dawno wyrzuciłeś z pamięci, wyciąłeś z życia. Nic nie znaczy to, co było...
Widać było, że nie może już wytrzymać. Z resztą mi już porządnie puściły emocje i ze łzami w oczach mówiłam:
-Wierzyłam w Ciebie, że zawsze mi pomożesz. Wierzyłam, że jesteś naprawdę kimś...Dla Ciebie ważne były miłostki, które trwały parę dni a nie to, że zakasam rękawy, by po raz któryś zrobić kilka ran na rękach świeżą żyletką, bo nie umiem poradzić sobie z samotnością.
Po raz któryś stanęły mu łzy w oczach...
-Nie bój się łez...One nie są oznaką słabości tylko tego, że nasze serce jeszcze nie umarło...
-Jeśli masz rację to czemu sama masz łzy w oczach? Przecież mówiłaś, że Ciebie to już nic nie obchodzi...
-Jak widzisz śmieci jednak też są zdolne do uczuć..
Po policzku spłynęła mu łza. Podeszłam do niego. Lekko ją otarłam.
Zrobiło się dość zimno, mocniej kropił deszcz
- Twoja ulubiona pogoda...
-Wyczuła po prostu mój nastrój i moment. To niebo płacze dzisiaj ze mną...
-Mogę Cię przytulić?
-Po co?!
-Stęskniłem się
-Chodź tutaj...
Myślałam, że go nie wypuszczę. Myślałam, że się utopie w jego wilgotnej kurtce. Że zasnę, popadnę w stan agonii, zawisnę między rzeczywistością a marzeniami
-[...] ale Twoje włosy mi nie smakują
-Wiesz, jest na nich szampon, lakier i deszczówka. trudno, żeby Ci smakowały
-Ale ładnie Ci tak...
Jak prokurator musiałam rozpatrzyć te słowa w swoim sercu, i ponownie lekko wtulając się w niego, odleciałam na parę sekund.
Podprowadził mnie pod przejście. Śmiał się, że znowu umknie mi kilka świateł, bo znowu się rozgadam. Mylił sie. Tylko sie przytuliłam aż w końcu zmogłam i zapytałam
-Mogę Cię pocałować?
-Gdzie?
-W usta...
Dawno nie widziałam tak szczerego usmiechu na jego twarzy
-Nie chciał bym Cię w żaden sposób ranić, dać nadziei.
-Nie ważne, już nie ważne- usmiechnęłam się przytulając go ponownie.
Na pożegnanie musnął moje usta lekki buziakiem powodując, że świat zatrzymał się na parę chwil, a każdy problem stał się nie ważny.
____________
Klaudia... Ostatnio dosyć głupio wyszło. Muszę przyznać, prawda w oczy bardzo boli. Przez sms-a również. W ostatnim czasie traktowałam Cię jak koło ratunkowe, za co naprawdę bardzo szczerze przepraszam. tydzień temu napisałam, że jak się ogarnę, to dam znać. nie ogarnęłam, nie umiem. Nie wiem, co mam o tym myśleć. Nie mam sił, po prostu nie mam sił na ciągnięcie dalej tego kontaktu. Cały czas jesteś ze mną nie szczera. Grasz w gre bez żadnych reguł, nie zrozumiała dla mnie, dla nikogo... nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Mimo wszystko czeka nas powazna rozmowa.
___________
Piotrek. Ogółem niby ok. Niby jesteśmy blisko, ale realia sa całkiem inne, no...przynajmniej realia psychiczne. Wiele razy jesteś smutny, nie umiem Ci wtedy pomóc, chociaż bardzo bym chciała. Jedyne co musze, to zdobyć Twoje zaufanie. Nie chciałabym byc tylko zraniona, ale to chyba jak wiekszość. Wkręciłam się już dość do tego love story. Jednak odpowiedź na pytanie: czy będziecie razem, które zadała Ci Miki, wisi w mojej podświadomości.. "Nie wiem"
Nagle tak wiele rzeczy zaczyna być pustych i bezwartościowych.
__________
Ola...Kolejna rewolucja. Jedyne co trzyma mnie przy odpowiedzi: nie, nie będziemy przyjaciółkami, bo dla mnie to nie realne" to fakt, że szkoda mi tego kontaktu. Może po prostu wolę, aby powierzchownie wydawało się wszystko ok? Znamy się 2,5 roku a mam wrażenie, jakbym poznała Cię tydzień temu. Nic o Tobie nie wiem, nic... A to ja podobno jestem ta skryta.
Nie umiem Ci zaufać, przepraszam...
______________
Ze mną coś się dzieje. Przestaje mówić o tym, co czuje, co mnie gryzie. nawet miki. Czuję od środka pustkę. nic mnie nie cieszy, nic mnie nie boli. Taki ponury stan, stan...obojętności? Być może. Chore myśli krążą wokół mnie. Coraz rzadziej spędzam czas z Miki. To mnie bardzo niepokoi. Mam nadzieję, że wkrótce wszystko jakoś się zmieni. Czasami żałuję, że przeszłosć nie może stać się namiastką teraźniejszości. Gubie się w każdej nowości...

Podpisano: Zagubiona, Dziwna, Beznadziejna(?) Może po prostu...
                   By Madzik <3

"Brakuje mi Twojej obecności
Oddychania jednym powietrzem
Oglądania wspólnie telewizji
i śmiania się z byle czego"
"Przepłyń cały świat ze mną po morzu spokojnym
Dla Ciebie jestem w stanie wpłynąć na głębokie wody
Nie ma takiej rzeczy której nie zrobię dla Ciebie
Oddam swoje życie by uratować Ciebie"

 "Ja osobiście wole najarać się miłością, a nie tytoniem
i uśmiechać się na dźwięk jego imienia a nie na skręta
Ale to już inna bajka..."

"Nawet herbata w Twoim wydaniu przyprawia mnie o szeroki uśmiech"

Powiedz mi. Co dzieje się ze mną?
Co dzieje się ze światem?
Gdzie jest Bóg?
I co z tą orientacją...


Nic nie kumam... 

Gorzko dziwny "the end"

środa, 8 lutego 2012

"Jesteśmy jak Świeczki na wietrze. Ciągle nie wiemy czy rozum, czy serce"

Kolejna długa nieobecność. Za niedługo zapomnę, jak się pisze notki.

Ostatnie trzy tygodnie? Musze przyznać, były naprawdę pozytywne. Wynikało to ze spotkać z Piotrkiem i jakby nie patrzeć, z małego natłoku w szkole. Jak na mnie to naprawdę rekord. Całe trzy tygodnie bez dumania i zamartwiania się. Kto by pomyślał, że tak potrafię? Ostatnio stwierdziłam, że chyba już zapomniałam jak to jest się smucić. Oczywiście wykrakałam sobie. Zebrał mnie wczoraj lekki dół, dzisiaj się pogłębił.  Cóż...trzeba jakoś z tego wyjść. Przydałaby się jakaś nocka z moim Misiem kochanym<3 Żeby się pośmiać, popłakać, pozwierzać, pogwałcić, przetestować niektóre rzeczy.
_____________________
W szkole? nauczyciele byli tacy dobrzy, że zadbali o to, abyśmy nie nudzili się przed rozpoczęciem ferii. Zawalone dwie kartkówki i sprawdzian. Zobaczymy jak jutro pójdzie niemiecki. Proszę trzymać kciuki...
_____________________
Na ferie mam tyle planów, że będę musiała wstawać chyba o 6 rano, bo je zrealizować. Oczywiście co zapęłnia połowa planu? Nauka na sprawdziany, które będą po feriach...Nawet nie będę tego komentować.
____________________
Wróciły mi wspomnienia z podstawówki. Chyba nic nie dobija jak ona. Wspomnienie o tak niefortunnych latach przytłaczają mnie najbardziej. Nic dziwnego, że nic o nich nie mówię. Nie lubię, nienawidzę. 
Bardzo się cieszę, że nie poznałam wtedy mojego Gumisia<3. Względy? Pozostawię je dla siebie.

Szczerze? Jak tak patrze na to wszystko i  nie chciałabym jednak cofać czasu i zmieniać wszystkiego. Gdyby nie przeszłość, która zdecydowała o mojej teraźniejszości, nie miałabym pewnie nigdy tego, co mam teraz. Oczywiście mówię tutaj o moim Misiu Gumisiu<33 Moja osobowość, charakter zdecydowanie tez byłby inny. Tak, kategorycznie chce, żeby było tak, jak jest, no...może z kilkoma ulepszeniami.
_____________________
Dostrzegłam ostatnio jaką przyjaźń ma niesamowita więź. To przywiązanie do drugiej osoby, oddanie...tak, jakbyście byli jednością, całością, zagubionymi dwoma puzzlami wśród rozsypanki i...batonikiem bez karmelu ;) Ten mój Maluszek<3 zawsze mnie tak napędza <3 

Idę do sklepu, licze pieniądze i myślę: "Dobra, szukam czegoś, co jest dla dwóch osób, bądź w takiej cenie, abym mogła kupić dwie sztuki. Miki się ucieszy<3"

Odrabiam lekcję: " Dobra, zorbie jeszcze to, pewnie Miki nie będzie mieć"

Patrze na zagarek-19:00: " Wejdę na gadu, pewnie Miki już jest"

Zawsze robię dwie ściągi, biorę dwa długopisy, dwie piłki na wf-ie... To jest takie fajne, kiedy masz świadomość, że masz tą druga osobę i jest ona Twoją ogromną częścią życia. Że Cię docenia, kocha, wysłucha, żartuje, poświęci się... Spieprzy jak ojciec, martwi się jak matka, denerwuje jak młodsza siostra, irytuje jak brat, kocha jak pies <333 
To tylko przyjaźn trzyma mnie na duchu i jest w osiemdziesięciu procentach składnikiem mojego życia.. Reszta to szkoła, jedzenie, picie, potrzeby fizjologiczne,mycie się,  sen...  

_______________
W piątek impreza urodzinowa. Najprawdopodobniej przyjdzie Piotrek. bardzo się z tego cieszę. 
W ogóle...chyba nadchodzi czas, aby ogarnąć życie uczuciowe. W przyjaźni jest ogarnięte<333 To znaczy...w naszej przyjaźni Gumisiu <33

Miki<33 "

"Tam gdzie jesteś Ty, tam me serce gna
Tam gdzie jesteś Ty tam chce być ja"

"I nawet Śmierć nas nie rozłączy"
"To 'przed' bez Ciebie było tylko po to
żebym mógł przeżyć to 'po' już z Tobą" 

"Ty mnie pilnujesz, ja czuję
gdy stawiam nowy krok Twój niesie mnie wzrok
Tak blisko, wiesz wszystko
Przy Tobie się nic nie zakończy źle
A tego nie zniszczy nikt
Mam Ciebie, Ty za to masz mnie"
     

czwartek, 26 stycznia 2012

Przez półtora tygodnia trochę rzeczy się zmieniło. Chyba pora napisać co konkretnie wprawiło mnie z jednej strony w lepszy stan, z drugiej niekoniecznie.

Paweł. Wczoraj ostatni pożegnanie. Dzisiaj rozprawa, która miała zatwierdzić poprzedni wyrok. Wczorajszy płacz, przytulenie, pocałunek... Pamiętam, ale nie wiem, czy chcę. Skasowałam numer telefonu, gadu-gady. Chce zacząć coś od nowa, bez Ciebie, bez wspomnień- może mi się uda.
Jak się okazało wychowawca wiedział o rozprawie, o tym, co może się z Tobą stać. Teraz sama staram się ocenić, czy on ma rację mówiąc, że nie wiadomo, czy wyjdziesz zakuty w kajdanki, czy wierzyć twoim szarym scenariuszom. Najlepiej chyba będzie, jak nie będę wdrażać się dalej w temat.

Piotrek. Nowo poznana osoba całkiem przypadkowo. Zaczęło się od jednej prośby i bezinteresownej pomocy. Jak sytuacja toczy się dalej? Przyjaciele wiedzą.
Przez dwa dni chodzenia jak najarana maryśką, w dalszym ciągu nie zeszłam na Ziemię, chociaż trochę poważniej podeszłam do sprawy. Zaczynam rozumieć Miki dlaczego podczas związku z Artim była jaka była. Nie chce popełniać takich samych błędów, ale chyba już zaczynam.
Z jednej strony mój Świat napełnia się czymś nowym (szkoda, że niepewnym) Dobrze jest sie do kogoś przytulic i poczuć bezpieczeństwo, ale bardziej z pożądania niż z przyjaźni.
Z drugiej strony boje się, że to wszystko zaraz się skończy. Że któreś ze spotkań przedwcześnie okaże się ostatnim i po prostu się zawiodę. Nie chce przygody na dwa tygodnie.
Przytul mnie, dobrze...?
Boję się. Chciałabym Ci zawierzyć. Opowiedzieć wszystko o tym, co przeżyłam, co mam w środku, co czuję, czego się boję.Na razie chyba to niemożliwe. Wydaje mi się, że muszę z Tobą porozmawiać o tym, czy Twoje zainteresowanie jeśli chodzi o związek płynie w kierunku przelotnych spotkań czy czegoś bardziej poważniejszego.

Miki<3 Ostatnio znowu  chorujesz, Kocie, przez co widzimy się rzadziej. Kijowo mi i z tym, oraz z tym, co się dzieje ostatnio u mnie.
Dzisiejsze spotkanie z Tobą  było genialne i ten Twój komplement: Ładnie dzisiaj wyglądasz :D
Oj Miśku... Trudny okres chyba znowu nadchodzi, wiesz? Tylko tym razem nadciąga z mojej strony. Nałóżmy na siebie tarczę0trzeba przeżyć i to.

We wtorek spotkanie z lekarzem. Myślałam, że będzie gorzej...

Moje rozwiązanie na dzisiejszy stres? Przecież znasz odpowiedź, człowieku...

"Możesz mnie przytulić? "

"Księżniczko, czas dorosnąć"
"Mój los staje się częścią Twojego losu"

"Miłość zawróciła mi w głowie"

"W życiu nie można mieć wszystkiego"


Miki<3 (może po prostu kochałam Cię inaczej niż sądziłam dotychczas"
Piotrek:*
Ola<3
Aś :* (już jest lepiej:*)
Alan!<3
Klaudia:*(trzymaj się)

czwartek, 19 stycznia 2012

Mój przyjaciel-Anioł

Dobra, dzisiaj wyjątkowy wpis pod dwoma względami.
Pierwszy: będzie dosyc radosny, chociaż znowu trochę nie jest tak, jak być powinno
Drugi: o moim kochanym przyjacielu, którego macie zaszczyt poznać <33

Powyżej Mara, Martusia, Miki, Ciul, Kotecek, Tweety, Skarb, Kochanie <33 

Zdjęcie jeszcze gdzieś ze stycznia chyba, z wycieczki geograficznej. Niekoniecznie dobrze wspominam te czasy, ale zdjęcie bardzo mi przypadło do gustu.

Obie poznałyśmy się 1 września 2010r. Dwie sprzeczne osobowości, charaktery, style bycia. Na pozór inne, odmienne, bez jakichkolwiek wspólnych problemów, powiązań zainteresowań. Trzy miesiące wszystko wyjaśniły. Rzeczywistość przybrała innych barw. 
Pamiętam nasze pierwsze spotkanie, rozmowę, zwierzenia, szarlotkę mojej mamy <3  Pierwszy raz usłyszałam reggae, pierwszy raz poznałam inny styl bycia, pierwszy raz poczułam, że ktoś jest moją bratnią duszą, osoba, której być może mogę zawierzyć wiele spraw.
twoje opowieści o równości, tolerancji były genialną nauką, której nigdy chyba nie zapomnę. To dzięki Tobie stałam się tym, kim teraz jestem. Na razie nie żałuję. Co będzie dalej? Nie wiem
Kolejno spory upadek, który nie zapowiadał lepszego rozwoju sytuacji. Cztery miesiące burzenia się na siebie, łez, dołów, i nie ukrywajmy, na tym nie stanęło.
Dopiero ten maj <3 wszystko odmienił.  Powiem Ci, Miśku, że coś chyba nad nami czuwało, że stało się tak, a nie inaczej. Przecież sama dzisiaj stwierdziłaś, że tylko i wyłącznie mnie lubiłaś, nie byłam dla Ciebie większą połową Świata.
Teraz tak czasami, kiedy mija równy rok od wszystkich zdarzeń, zastanawiam się, jak potrafiłam bez Ciebie wytrzymać, dać sobie radę. Jaka ja musiałam być silna!

Wakacje? Moje wymarzone- bo razem z Tobą.
Wstawanie w godzinach południowych. Spotykanie się zawsze punkt 16:00 na "tej naszej ławce" i "tej naszej huśtawce" I niby miejsce spotkac i grono to samo, ale zawsze było coś nowego i nigdy nie mogłysmy się rozstać<3
I ta moja radość poranna, kiedy wiedziałam, że za parę chwil zobaczę mojego kochanego przyjaciela<3 najdroższego, najwspanialszego w ludzkim tłumie!

Akcje u Twojej babci? Nie zapomniane... Pobudka koło 13:00, śniadanio - obiadek, spacerek - dla "sportu" ;) obiad i "Dlaczego ja" oraz "Trudne sprawy". Kotku?<3 "Boli Cię światło?" :D Mimo wszystko nic nie przebije wieczorów i nocy. Ciastka, chipsy, woda, herbatka, pogaduchy do 4 nad ranem, śmianie się do upadłego i darcie Twojego taty, żebyśmy w końcu poszły spać. A! I jeszcze moje rozpychanie się na Twoim łóżku i moje gwałty ze ścianą! :)

Szkoła...Ta nieznośna!
Pamiętasz jeszcze moje gadanie jak to się bardzo boje, że nam się posypie wszyskto, kiedy rozpocznie się nowy rok szkolny? Wygrałaś... miałaś rację, wszystko jest ok, tak biorąc całokształt.
Zerwałaś z początkiem września z osoba, która nie powinna pojawić się nigdy w Twoim życiu bo zrobiła coś, czego sama żałujesz(czasami jednak nie lubię mieć racji).
Potem...potem były chyba te moje miłostki 2 tygodniowe i ten ból po rozstaniu. 18 Tomka i poznanie kolejnego katolika od siedmiu boleści! Wytrzymałam aż 2,5 miesiąca słuchając o nim i czasami go widząc. Ale wiesz co, Skarb? <3 On nas tylko umocnił ;)

Teraz przechodzimy kolejną rewolucję. Powroty przyjaciół, powrót Twojego big love i szukanie dla mnie tego kogoś...mam nadzieje, że wszystko się poukłada, bo sama wiesz, że nie ogarniam.
_______________
Teraz tak, mój Tasiemcu<3

Muszę Ci podziękować za to, że ze mną wytrzymujesz. W prawdzie nie mam zielonego pojęcia jak Ty to robisz, ale musisz mnie nieźle kochać, aby znosić moje paranoje.
Często mówisz, że dałam Ci tyle kasy i tyle razy byłaś u mnie i tyle razy... A pomyśl ile razy Ty byłaś obok mnie w kryzysowych sytuacjach. Zawsze po 20-30 minutach byłaś już obok, aby przytulic mnie najmocniej jak umiesz, pocałować i doradzić. Wiele razy popsułam Ci plany, jakieś marzenia swoimi schizami i dziwnymi urojeniami. To ja powinnam przepraszać i to mi powinno być głupio, bo poświęcasz dla mnie wszystko, na czym Ci zależy. Oddzwaniasz, przyjeżdżasz, rozśmieszasz- po prostu jesteś w mim życiu i moim życiem. Cokolwiek się zdarzy zawsze jest-Marta. Przed zaśnięciem- Marta. Otwieram rano oczy, patrze przez okno- deszcz, trzeba isc do szkoły. Wiesz co sobie myslę? "Kurwa! Zajebiście! Po raz kolejny Cię zobacze i nabiorę energii do życia"
W ogóle stwierdzam fakt, że jesteś moim dilerem, i dajesz mi przyjaźń bo... bo po prostu ją dajesz<3 Kocham Cię, wiesz? Tak bardzo mocno... i nie umiem tego opisać. Dziekuję, że jesteś moim przyajcielem. Dziekuję, że nauczyłaś mnie tolerancji, miłości do drugiej osoby, przyjaźni, otworzenia się troche bardziej na Świat i tego, że dzięki Tobie mogę być sobą, mogę spełniać marzenia.
A...Fredzio się popłakał...

________________
Kochanie, po prostu bądź sobą! <3
"Jesteś treścią mej powieści życia<3"



Kocham Twój nos <3 
Tofiiii<3 
O goffrach chyb anie zapomniałaś, prawda? I o tej babce, co zaczęła gadać nam na ulicy o Bogu?
Ty, ja, nasza przyjaźń, wspólne zainteresowania, wspomnienia, problemy i tak do końca życia-rozumiesz? <33
















Przepraszam Cie, za każdy błąd jaki popęłniłam...Nigdy nie miałam przyjaciela i jeszcze wielu rzeczy sie uczę. Dziekuję, że nie wątpisz w nas, że zawsze podnosisz mnie na duchu. Potrzebuję Cię jak powietrza!<33

Madzik<3

wtorek, 27 grudnia 2011

"Gdy człowiek boi się miłość, a przeszłosć wciąż puka do jego drzwi"

Wigilia u wujka była udana. Barszcz czerwony? Mistrzostwo Świata. Wujek? Ty wiesz, że ja Cię kocham ;) Po piwie już w ogóle jesteś zajebisty.
Do domu wróciłam koło 22:30. Ojciec próbował mnie wyciągać na pasterkę, ale wywinęłam się dość standardowa zagrywka. Potem kubek, pepsi i...
_______________
Ojciec dzisiaj 4 dzień nachlany. Przynajmniej Wigilii nie zjebał, ale co z tego? Jego słowa często są nic nie warte. Często złości mnie to jego powiedzonko: Nie, nie upijam się, zmieniłem się. A jak raz do czasu się napije, to się nic nie stanie"

Tato? Przecież Cię kocham, wiesz o tym. I przez ten cały rok, kiedy nie piłeś, kiedy nie musiałam oglądać Cię po kacu i wysłuchiwać, jak wołasz Boga, żeby Ci pomógł, było naprawdę zajebiście. I kiedy razem ze mną się śmiałeś, i wygłupiałeś, i komentowaliśmy wszystkich i wszystko na około. Nie brakuje Ci tego? Uwierz mi, że wcale nie satysfakcjonuje mnie widok Twojej zalanej gęby i wyciągniętej z kieszeni dychy. Chce mieć tatę i chce mieć mamę... i chce mieć dom. Ale taki wiesz...taki jak w ten niedzielny poranek, kiedy oboje mieliście wyśmienite humory.
__________________
U mnie jak u mnie. Upływ wielu wydarzeń chyba sam rzuca mi do głowy odpowiedzi na wiele pytań. Zastanawiam się, która mam iść drogą. Jeszcze do niedawna pisałam, że pragnę otworzyć się na nowe rzeczy, a kiedy moje życzenie się spełniło boje się jego i wydarzeń, które mogą się stać.
Zamykam się w sobie znowu. Nie mówię wielu rzeczy, bo bardziej rani. Chciałabym, abyś mnie teraz przytuliła, wiesz? Nie spodziewałam się, Klaudia, że kiedyś to powiem, ale właśnie teraz Cię potrzebuje. nikogo innego, tylko Ciebie.

Nie, nie rób sobie nadziei. Bo moje myśli są jak chorągiewka na wietrze, wiesz? To mnie bardzo denerwuje... Dlaczego teraz, nagle, nie mogę być stałą w uczuciach? Może się zepsułam...? Chyba trochę bardzo...
_______________
Z cięciem? Gubię się już... Wcale nie ciągnie, bynajmniej teraz, przez parę dni a paradoksalnie chce, aby to wróciło...
Człowieku, nie sil się, nie ogarniesz mnie...
______________
Miki<3 Dupo...Pomogę Ci jakoś. Nie mam pojęcia jak, ale dam radę. trzymaj się <3