niedziela, 5 sierpnia 2012

"Wróćmy do rzeczywistości"

Późno, prawie druga w nocy. Poniedziałek, nowy tydzień. Czy nowe problemy? Nie...nowe powody do uśmiechu. Z takim podejściem chce przejść kolejny tydzień.
Wcale nie jest łatwo, ale po burzy zawsze wychodzi słońce. Tej scenerii należy się trzymać mimo stanów depresyjnych.
W ostatniej dobie znowu zaczęłam jeść. Izolowanie się od Świata dalej trwa.
Krzyk milczenia,
Pomocy.
______________
Telepatia.
Wystarczy jedno słowo, czasami nawet i jego nie trzeba, żebyś wiedział co się dzieje. Powtórzę się, ale to jest niesamowite.
Kilka minut po rozmowie z Tobą. Tak niewiele trzeba, żebym się wyciszyła i zeszła na Ziemię.
Dostrzegam jasność oraz sens słów, które często mi powtarzasz. Świadomość bycia tym, kim jestem uskrzydla, jednocześnie nie dowierzam. Nie czuje wyrzutów sumienia. Czy to źle? Niepotrzebnie pytam. Znam już Twoją odpowiedz.
Trochę boje się przyszłości, mówiłam Ci już o tym.We dwójkę podobno raźniej. Szczególnie jeśli chodzi o zasypianie, prawda? :) Nie, nie, nie, zero podtekstu seksualnego!

"Oboje pragniemy lepszego jutra
i okłamujemy siebie nawzajem, że wszystko będzie dobrze
podczas gdy prześladuje nas niedowierzanie"

Nie wychodźmy z założenia, że lepsze jutro było wczoraj...
_____________
12 dni
Daj mi siłę...
____________

"Kto ma rozum, niech liczbę Besti przeliczy:
liczba to bwiem człowieka.
A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć"

Jak trwoga to do Boga.

Tyle zła na Świecie
Czas ogarniania.
___________
http://www.youtube.com/watch?v=j5-yKhDd64s

Kuzyn, trzymamy się


Dla myśli środkowy palec!

Tęsknie za starym przyjacielem.

sobota, 4 sierpnia 2012

Lepsze jutro. Tego pragnę.

Smutne wczoraj, dziwne dzisiaj... Lepsze jutro? Tego pragnę.
_______________
Duża zmiana. Przełom życiowy. Wszystko dzięki Tomkowi. To zwykłe słowa, ale czyste realia. Bardzo Ci dziękuję...

Odnosząc się po raz drugi do tego, co mówiła Krysia...
Nie zauważyłam żadnych zmian na gorsze. Może przyzwyczaiłam się do cierpienia albo po prostu jestem ślepa. Jedno z dwóch. Wiem tyle:
 rozumiesz mnie tak jak ja rozumiem Ciebie, wspierasz mnie, ja wspieram Ciebie, oddaje Ci cząstkę siebie podczas gdy Ty obdarowujesz mnie sobą. Z nikim innym nie rozmawiam tak długo na takie i inne tematy. Sposób w jaki potrafisz mnie zrozumieć wydaje mi się często niewiarygodny. Nie wiem, czy wynika to z naszej inności czy z tego, że jesteś starszy i zwyczajnie poznałeś więcej życia. Nie zmienia to jednak faktu, że rozmowy z Tobą wiele mi dają Czuje się potrzebna, rozumiana ? Być może. Nie potrafię tego jednoznacznie określić. Z pewnością postawienie naszego kontaktu na innym stopniu rozmów, dotknęłoby mnie mimo świadomości, że chcesz dla mnie dobrze.

Zawierzyłam Ci, jak przyjacielowi. Pokładam nadzieję, nie wiem, czy słuszne.  Zwyczajnie mnie nie zawiedź.
_________________
Piotrek ponownie wyjechał. Tym razem z rodzicami, gdzieś w stronę Kielc, o ile dobrze pamiętam. Tęsknie, schizuje, tęsknie, schizuje. Bardzo się ciesze, że jesteś. I mówiąc ponownie szczerze, dostrzegam, że mnie kochasz...bez warunkowo.
Nie mówiłam Ci tego jeszcze, zwyczajnie się boje... ale od majowej rozmowy dotyczącej moich uczuć trochę się zmieniło...na lepsze. Myślisz, że jest to czas na poważną rozmowę
________________
On mnie kocha i to powinno być najważniejsze...

Tęsknie za starym przyjacielem...
"Tego nie da się naprawić" 

sobota, 28 lipca 2012

"Im więcej Ciebie tym mniej"

Bezsens.
Tęsknota!
______________
Skarb wrócił z obozu <3 Dawno nie czułam już takiej tęsknoty. Chciałabym Cię znowu przytulić, schować się przed całym światem. Zasnąć przy Tobie i się obudzić. Nie mam na myśli żadnego seksualnego podtekstu.
Szłam dzisiaj na spotkanie, jakbym miała się widzieć z Tobą po raz pierwszy. Czułam się bezpiecznie, kiedy w końcu Cię przytuliłam.
Wyobrażałam sobie całkiem inaczej ten dzień, to spotkanie, powitanie-po prostu lepiej. Minęło ponad 4 miesiące jak jesteśmy razem, a przytulanie do Ciebie dalej mi się nie znudziło. Czuje niedosyt...
Martwi mnie Twój kolejny wyjazd. Ledwie się Tobą naciesze, w co nawet wątpię, a znowu Cię zabraknie. Grunt to pozytywne nastawienie i staranie się iść przez życie z podniesioną głową. Bardzo boje się tej drogi, boje się każdej drogi, podczas której masz być nieobecny.

Myślę, że przydałaby się nam poważna rozmowa. O dziwo tej rozmowy się nie boje. Wiem, że poniej będzie tylko lepiej, prawda?
 Denerwuje mnie brak rozmów, brak jakichkolwiek rozmów. Rutyna, która wkradła się do naszego związku tez wiele niszczy. Przez pewien okres czasu czułam się, jakbym była sama. Zróbmy coś z tym, proszę...

Często mówisz, że nie wiesz jak i o czym ze mną rozmawiać. Obawiasz sie, że tematy, którymi chcesz się ze mną podzielić będą dla mnie nudne. Nic bardziej błędnego. Może nie mam takich zainteresowań jak Ty i wiele rzeczy jest dla mnie nie zrozumiałych, mimo wszystko słucham, jeśli nie wiem-pytam.Nie patrzmy na to ile nas dzieli ale na to, ile nas liczy. To się liczy, Skarbie.

Rozmawiając dzisiaj z Tobą powiedziałeś, że sam nie wiesz, jak zorganizować czas, który mamy. Wydaje mi się, że Cię rozumiem. Tak, jak mi opowiadałeś, nie miałeś nigdy nikogo na poważnie i wiem, że wszystkiego dopiero się uczysz. Myślę, że nie możesz odnaleźć się w tym związku (to dowód na to, że powinniśmy więcej rozmawiać) wiem jednak, że jeśli chcesz to potrafisz. Kto wymyślił wypad na ryby?I kto zaaranżował spotkanie z Anią i Zaporem na Rynku? Przecież nie ja :) Obie te chwile były bardzo piękne. Uwierz mi, że z chęcią pójdę z Tobą na ognisko, domówkę,. Przejdę się do kawiarni lub, z większą grupą, na pizze. Nie będzie mi przeszkadzał wypad nad wodę, czy piknik z Twoimi kolegami i koleżankami- z chęcią ich poznam. Jeśli zechcesz mogę pójść z Tobą nawet na ściankę wspinaczkom i oboje pośmiejemy się z mojej niezaradności. Jeśli będzie Ci bardzo zależeć, wybiorę się nawet z Tobą na zbiórkę. A któregoś dnia wpadnę na zwariowany pomysł. Wsiądziemy do byle jakiego busa, który nas wywiezie poza wszelkie problemy i to właśnie tam zbudujemy naszą przyszłość :)

Jeśli chodzi o Twoje wnętrze... Rozumiem, że potrzebujesz czasu na otwarcie się, na to, aby ze mną porozmawiać o wielu rzeczach, które Cię niepokoją, drażnią i leżą na sercu. Pamiętaj, że dając mi jin-jan oddałeś mi też cząstkę siebie...I tak jak Ty mi pomagasz, tak samo ja chciałabym Tobie pomóc. Też się boję. Między innymi tego, że zawalę, zawiodę Cię, nie podołam. Mimo wszystko zrozumiałam dzisiaj jedno, jesteś wspaniałym człowiekiem, którego nie doceniałam w ostatnim czasie.

Ze swojej strony mogę obiecać, że nie będę krzyczeć, obrażać się o byle głupotę. Po prostu Cię przytulę i powiem, co mnie drażni (na pewno się postaram) Postaram się również bardziej słuchać tego, co mówisz oraz bardziej zaangażuje się w Twoje życie/ sprawy (jeśli mi tylko na to pozwolisz)

Dziękuje Ci za to, że jesteś, kiedy jest ze mną źle. Dziękuję, że interesujesz się moimi problemami, radzisz, przytulasz, dzwonisz , piszesz, martwisz się i trzymasz mnie przy życiu. To tak bardzo wiele znaczy...

Dajmy sobie szansę...
Dajmy sobie szanse, aby wzajemnie siebie zrozumieć.
Pozwól mi odnaleźć się w sobie, podczas rozmowy.

Zrozum mnie... A ja postaram się zrozumieć Ciebie...

____________________
Tomek
Tak trudno jest mi z tym wszystkim, wiesz o czym mówię. Nasze rozmowy dużo dają, świadomość że jesteś i możemy porozmawiać. Boje się przyszłości, boje się jutra. Boje się siebie i swoich myśli. Katują mnie, znęcają się nade mną, górują- jeszcze nie zabiły.
Tak bardzo chciałabym zrozumieć siebie. Jest to dla mnie totalny Mont Everest, na który nigdy nie wyjdę. Jak mam sobie pomóc? Ja już nie ogarniam...
Czasami myślę, czy dobrze odczytuje świat. Zastanawiam się czy mówiąc "rozumiem Cię" naprawdę mogę zrozumieć człowieka? Czasami czuje się wyobcowana, zbyt pewna siebie i swoich racji. Co robić?

U Ciebie też nie najlepiej. Mówiłeś prawdę, z dnia na dzień coraz gorzej. To takie przykre. Rozpieprza mnie od środka, kiedy nie mogę Ci pomóc. Nawet głupia rozmowa pewnie niewiele daje. Proszę CIę tylko, aby piątkowa sytuacja nie miała już nigdy miejsca.

Tak bardzo się bałam...

http://www.youtube.com/watch?v=8H1kBbjAtzY

poniedziałek, 16 lipca 2012

Na poziomie zero

Mam 20 minut na napisanie notki. W sercu mam pełno uczuc, w głowie żadne słowa nie potrafi ułożyć się w sensowne zdanie.
Nie mam przyjaciela. Nie mam i nie będę go mieć, zapewne już nigdy, w Marcie. Przeszłość mnie boli, rzeczywistość kaleczyła. Tak chyba miało byc. Z resztą...los przyzwyczajał mnie do Twojego odejścia już od dłuższego czasu. Żyje z dnia na dzień. Ciesze się życiem. Czuje się wolna, oddycham pęłną piersią i ciesze się, że sytuacje między nami dotyczące spotkac, już się nie powtarzają. Nie wiem, czy umiałabym Ci wybaczyć słowa, które powiedziałaś, Twoje zachowanie i stosunek co do mnie. Nie wiem, czy udałoby się nam odbudować to, co upadło. Na ten czas nic nie wiem. Potrzebuje kilku, kilkunastu dni na przemyślenie. Nie ma co snuć planów. Na razie (jesli w ogóle) nic się nie zmieni. Teraz uważaj... To nie wynika z mojego a TWOJEGO  nastawienia. Przeczytaj dokładnie, przemyśl, zakoduj. Mimo wszyskto dalej nie umiem powiedzieć o Tobie złego słowa. Dalej uważasz, że jestem fałszywa?
____________
Dziekuję Ev i Gosi. Nigdy nie sądziłam, że to własnie Wy mi pomożecie. Spędzacie ze mną wiele wolnych chwil, wspieracie w decyzjach, radzicie, dzielicie ze mną smutki i radości.
-Gocha? Czemu ze mną przebywasz?
-Przypominasz mi siebie sprzed lat. Jesteś fajnym dzieciakiem, którego nie warto spisywać na straty
____________
Tomek przyjeżdża do Polski... <3
____________
Skarbie :* W głowie mam mętlik. Taki potworny, olbrzymi. Gdyby czas nie ogrnaiczął mojej notki możliwe, że rozpisałabym się dalej. Boje się przyszłości, co będzie z nami, moimi uczuciami. Sa one strasznie zmienne. Na tą chwile tęsknie i chce Cię przytulić...
Boje się, że jedynym momentem w którym będ emogła zorzumieć jak mi na Tobie zalezy będzie chwila, w której Cię strace...
Damy radę, tak...? Damy...

http://www.youtube.com/watch?v=1xv_-Pm000Q

sobota, 7 lipca 2012

Gorzko, smutno, pusto

Nie ma Cię a ja sobie z niczym nie radzę. Smutno jest tutaj, w moim życiu, bez Ciebie. Mam milion irracjonalnych, niezrozumiałych myśli, w które tak naprawdę sama nie potrafię uwierzyć, w to,że w ogóle istnieją.
Płaczę, krzyczę, przykrywam twarz poduszką-wróć... Bo ja nie ogarniam, nie czuje się bezpiecznie sama w sobie. Chce Cię przytulić, tak bardzo mocno, wypłakać się, wyżalić, bez żadnych oporów. Ty mnie zrozumiesz, jestem tego pewna, nie zostawisz mnie...
Ufam Ci...

Wiesz, co teraz chce zrobić. Wiesz, że znowu mam ochotę wstać, znaleźć żyletką upchaną gdzieś bardzo głęboko, obsunąć się po ścianie i płacząc wbić ostrze jak najgłębiej.
Zapomnieć...
Zapomnieć o istnieniu...

21 dni...

środa, 20 czerwca 2012

20.06.2012r

W ciągu miesiąca parę rzeczy nabrało innych odcieni.
Oficjalnie Marta nie przechodzi do następnej klasy a Olką ma wyjebane na przyjaciół. Jak widać bardzo kolorowo. Mam zapotrzebowanie na uzyskanie równowagi między dobrymi a złymi czynnikami. Nie będę taką pesymistką... Z Piotrkiem jest dobrze, nie bardzo dobrze, nie wzorowo, po prostu dobrze.
Rozpiszmy się na te i tamte tematy...
____________
Zaczynając od Marty i naszej przyjaźni
Przez dłuższy okres było kijowo. Czas ograniczony do maksimum, brak szczerych rozmów, brak jakichkolwiek normalnych rozmów. Znikomy kontakt. Przyjaciel wymagał ode mnie wolności, podarowałam mu ją tak jak ja zostałam nią obdarzona. Zajęłam się sobą, swoimi problemami albo raczej zamykaniem się w sobie. Wyszło jak wyszło.
Od dwóch dni czuje, jak się do siebie zbliżyłyśmy. Wszystko dzięki temu, że wyrzuciłaś tego prostaka ze swojego życia. To była Twoja najlepsza decyzja tego roku.  Żałuje, że nie mówiłaś mi o tym wszystkim, o czym teraz mi mówisz. Czuje, jakbyśmy straciły ostatnie miesiące czegoś ważnego, może tak miało być?  Chciałam dopisać, że obiecałaś mi jakiś czas temu, że mimo jego powrotu dalej będzie jak było. Ale nie będę wypominać, postaram się po prostu zrozumieć, że chciałaś być kimś innym, aby zapomnieć, że kochałaś i chciałaś być kochana, tak naprawdę... mam nadzieję, że ten rok szkolny, który tak bardzo dał Ci w kość naprowadzi Cie na lepszą drogę w nowej przyszłości, która już na Ciebie czeka. Kochany przyjacielu, pamiętaj, że masz za sobą murem stojącą matkę. Masz blizny, które dodają Ci siły i przypominają ile przeżyłaś. Masz metal, glany i czerń, w której zawsze możesz się schować i pokazać kim tak naprawdę jesteś bez nadużywania wulgaryzmów i dziwnie zrobionego makijażu. Masz też mnie, przyjaciela, który stara się, aby było CI jak najlepiej. Niestety, chyba w tym roku nie za bardzo mi się to udało.
Kocham Cię, Debilu <3 I nigdy nie zapomnę ile dla mnie poświeciłaś, zrobiłaś i tego, że zawsze mogłam na Ciebie liczyć. Bardzo chciałabym cofnąć czas, ale wybacz, nie potrafię.
________________
Olka
Miałaś rację podczas rozmowy kilka tygodni temu. Zielona szkoła miała nas połączyć, a stało się odwrotnie niż przypuszczałam. Pogodziłam się z tym, że nasza przyjaźń była czysta iluzja i pustymi słowa, które wypowiedziałyśmy zbyt wcześnie. I pogodziłam się z tym, że nie ma już naszej paczki i trzeba iść dalej. Nie mam pojęcia jak to zrobię, ale jakoś będzie, przecież musi. Przepraszam za ostre słowa wypowiedziane podczas wczorajszego wieczoru, ale nie umiem patrzeć jak sama przystawiasz sobie nóż do gardła. Masz przyjaciółkę i koleżanki. Korzystaj z tego. Kiedyś zaczynałyśmy od zera i pamiętasz jak było trudno? Nie życzę CI przyjaciela, bo już do masz, Wiktorię. I mam nadzieję, że dalej tak będzie. Co z nami? Rozpoczynamy teraz osobny etap: Ty i ja.
_________________
Piotrek
Chciałabym, aby czas się zatrzymał, wiesz? Na samym początku bardzo się bałam, że nasza historia będzie jak wszystkie inne, potrwa miesiąc, półtorej i zakończy się z wielkim hukiem. Za 3 dni minie 3 miesiące, których w ogóle się nie spodziewałam. Oczekuje więcej, jeśli mogę...
Z biegiem czasu dostrzegam ile prze dnami jest pracy, chwili ciezkich, łez, poświęceń.
Damy radę, tak?
Ja...ja w nas wierze.
_________________
Powiedzmy sobie szczerze, w życiu bywa różnie i nawet my nie jesteśmy idealni...
Musi być dobrze :)
Pozdrawiam Alana! :)

czwartek, 24 maja 2012

Przestańmy żyć "byle do". Po prostu "byle jak"

Jutro wyjeżdżam z klasa do Rabki. Gdyby nie zajebisty wychowawca i sentymenty wysoki stan zadowolenia nie miałby miejsca. Dobra odskocznia to krótki dopisek życiowy, jakiego potrzebuje właśnie teraz.

Siedziałam dzisiaj u Oli. Już od paru dni morduje mnie o dodanie wpisu na bloga. Oto jest. Zmierzając to setna. Trochę broniłam się przed tą notką. Może z lenistwa ale najbardziej z tego, że segregacja myśli jest koniecznością podczas pisania tutaj swoich zażaleń. Olka powiedziała, żebym napisała po prostu to, co czuje, co myślę. Niby banalne. Spójrzmy...
_____________
Z początkiem maja dopadły mnie duże wątpliwości co do związku z Piotrkiem. Szamotałam się z okrutnymi myślami koło 3 tygodni. Z początku pomagała zielona herbata. Początek tez ma swój koniec... Były proszki, były i się zmyły, i już ich nie będzie.
W chwilach słabości poznałam Go od innej strony. Upewniłam się, że stawiając na niego ponad 2 miesiące temu podjęłam jedną z najbardziej słusznych decyzji. Podczas gdy mówiłam mu o swoich wątpliwościach nie krzyczał, nie złościł się, nie odszedł. Przykrył mnie swoim ciałem, żeby ludzie nie musieli oglądać moich łez, objął mi twarz, powiedział, że jest i pocałował. Ot tak...
Po tygodniu sytuacja powtórzyła się,  ale tym razem, kiedy wierzyłam, że będzie lepiej, wcale nie było, nie z początku. Płakałam koło godziny na ławce w parku. Zakatarzona, napuchnięta, czerwona, rozczochrana. Wtulałam się w jego klatkę piersiową, wdychałam woń perfum.
-Trzęsiesz się...
-To ze strachu. Już dawno się tak nie bałem
-Czego?
-Że mi Ciebie zabraknie...

Na policzkach, na nosie, palcach, miał smugi po tuszu do rzęs. Ściągnął mi wsuwki z grzywki, otarł łzy:
-Jesteś piękna- powiedział...

Możesz nie rozumieć Ty, Ty albo Ty lub ktoś inny, o co szła cała histeria. Chodziło o nadzieję, nie tyle o miłość co o cień nadziei, że jeszcze coś będę czuć, że jeszcze ktoś...jeszcze ON napełni moje życie tym, czym napełnił je podczas pierwszego, drugiego i trzeciego spotkania.  Rozchodziło się o sens życia, który jest, a nie doceniam go.

Wczoraj minęły dwa miesiące... <3
_____________________
Zdenerwowałam się na Kamila, po czym powiedziałam, że więcej do niego nie napisze. Skasowałam jego numer gadu, telefonu. Czasami tęsknie, ale czasami każdy przeżywa coś większego lub mniejszego.Idę do przodu.
Nie chce czuć dziwnej atmosfery, wysłuchiwać, że nie mogę pisać komentarzy, bo Kamila się złości, nie możemy się spotkać bo Kamila jest obrażona. Stwierdzenie, że nie chcesz tracić ani dziewczyny ani przyjaciółki może było słuszne, ale spełnianie przedsięwzięcia idzie marnie...
Może jestem zbyt mało wyrozumiała?
____________________
Bunkry na Piastów- miejsce ostatecznego rozprawienia się z ciągłą niepewnością co robimy dalej z nasza czwórka. Dziwnie się czułam podczas tej rozmowy. Jakby dwulicowość przemawiała przez każdy centymetr mojej skóry. Starałam się bronić Oli, ale to nie było to, co mogłam od siebie dać.
Cała sprawa wcale nie jest zakończona, ale usypana pod dywan. Nie miałam odwagi powiedzieć:
-Kurwa! Ogarnijcie się i same zobaczcie co robicie!
Przepraszam, Olka... Przepraszam.

Ogólnie nie potrafię pogodzić się z gorzką rzeczywistością. Mianowicie...
* Grupowa przyjaźń poszła się jebać.
* Niby jest nas trójka, ale każda jest osobno.
* Oficjalnie przed klasą jest bez zmian.
* Przyjaźń moją i Miki trzymają wspomnienia, przywiązanie, ale raczej nie teraźniejszość.

"Gorzko dziwna rzeczywistość..."

"I nie zwariuj tu, kurwa, człowieku" 
____________________
Obecnie nie czuje nic poza pustką i poczuciem własnej winy. Powracają moje czarne myśli sprzed 1,5 roku i obwinianie siebie o każdą sprawę. Może gdybym odeszła byłoby dużo łatwiej?
Cienka jest granica między szczerością i chamstwem. Chyba często ją przekraczam, zbyt często. Pytanie, czy inaczej się ogarniesz? 

To życie jest Twoje, Ty je układasz i ja Ci go nie zabiorę. I może moje niespełnione ambicje dotyczące swojej osoby staram się czasami przenieść na Ciebie, to mimo wszystko warto mnie sporadycznie posłuchać. Obawiam się, że ten rok szkolny zbyt wysunął Ci się spod stóp, abyś mogła poczuć jeszcze raz stały grunt. Może taki kubeł zimnej wody dobrze Ci zrobi. Nie umiem patrzeć, jak marnujesz siebie, swoje życie... 
Kiedy na Ciebie patrzę widzę jedną z wielu dziewczyn, które są chamskie, uważają, że wszystko im wolno, wszystkiego chcą. Coraz trudniej jest mi przebywać w Twoim towarzystwie. Zmieńmy to, żeby w naszych kontaktach nie pozmieniało się tak, jak w całej paczce.

"Inna Ty, zmieniona ja..."

Olka, słuchaj. Smuci mnie fakt, że na stopie przyjacielskiej nie jesteśmy, ale prawda boli. Plusem w całej sytuacji jest to, że łączy nas coś więcej. Nie wiem, jak będzie dalej. Czasami chyba nie chce wiedzieć, ale mam nadzieję, że z czasem otworzymy się na siebie. Potrzeba do tego dużo wkładu z obu stron, ale wiara podobno przenosi góry.Może wycieczka nas połączy.
Dziękuję Ci za poświęcony czas, za rozmowy i porady. Zapewne nigdy nie będę miała na tyle odwagi, aby postąpić tak, jak Ty i wystawić kawę na ławę.
Chowam swoje myśli głęboko w głowie. Nie chce wojny... Nie mam na nią siły...
Chowam swoje myśli w muzyce- ona bezpodstawnie mnie rozumie
Chowam swoje myśli... Już nie ważne gdzie. Po postu chowam...

_______________
Jak w temacie:
Żyjemy byle do weekendu, byle do wakacji, byle do urlopu, po prostu byle jak.

"Wojna podświadomości..."

Dobranoc wszystkim...

Rabka<3  25-28 maja 2012 rok

"Bezpowrotnie zatopiona we wspomnieniach"