Idę spać, ale właściwie nie wiem, czy warto...Nie wiem, czy chce tak prędko dostrzec rano wiadomość na telefonie o treści: dalej źle się czuje, Misiu... Po prostu tęsknie, po prostu chce się wyrwać z szarej rzeczywistości, która mnie kaleczy... Losie! Pozwól, by ta doba była przyjemna... Proszę...
Smucę się. Właściwie czemu? Może natłok myśli,w których zadręczam się jaką jestem szmatą nie pozwala mi na pełną radość życia? Tak...chyba tak...
Chce Cię przytulić i po prostu popłakać...
<3|Żeby było ok...|<3
wtorek, 26 lipca 2011
sobota, 23 lipca 2011
23.07.2011r.
Cisza, nareszcie. Brak dostępnych osób na GG, brak zamartwiania się, jak każdemu pomóc, na sercu trochę lżej, ale czy na pewno.
Od paru dni bardzo się denerwuje, wyżywam na najbliższych, wszystko mi przeszkadza-przepraszam. Łapią mnie gorsze dni, czasami każdy je przechodzi.
Dzień ogólnie pozytywny. Najpierw ze Skarbem i ten "niesamowity rowerzysta :/ ) a potem popołudnie i wieczór z Miki. Wczoraj imieniny, dzisiaj mini, mini impreza.
Ta, dwa tygodnie samotności potrafi zmienić człowieka, ale nie tylko ja zostałam odmieniana. Mam negatywne nastawienie do tej nowości...cóż. Po prostu się o Ciebie boje, ciulu :* Aj...pokomplikowałaś sobie życie, pokomplikowałaś...Mam nadzieję, że z tego wyjdziesz, trzymam kciuki i wiesz...jak coś, to jestem.
Ze Skarbem spotkam się we wtorek(najprawdopodobniej), dobre i to, chociaż mam nadzieję, że obejdzie się bez niespodzianek...KMWTW
Tydzień bez Miki, kolejne rozstanie. A...może i to nawet lepiej? W samotności wszystko sobie przemyślisz i wrócisz dawna Ty? Zobaczymy...
Julcia przyjeżdża za tydzień! Coraz bardziej się z tego cieszę. Ta..szybko zleciało, prawda? Cały rok. A pamiętam jak płakałyśmy u mnie na parkingu i obie zaślepione wiarą wyczekiwałyśmy kolejnego spotkania. Cóż, po tym, co się działo w ostatnim czasie aż nie mogę uwierzyć, że nam się udało <3 :* Z Tobą zawsze mogę pogadać <33 Kocham Cię :)
____________________
Z grubsza wszystko opisane, tylko w tym wszystkim brak jakichkolwiek uczuć, gdyby w realu też tak bylo. Czasami żałuje, że Świat nie został pokolorowany przez Disney-a tylko przez człeka, który w głowie posiadał marną wizje, że ołówek nabierze barw tęczy...
Chce żyć w hipnozie, albo po prostu przekonaniu pochłonięta nadzieją, że powoli...powoli coś czuje.Tak jest bardziej kolorowo i...uśmiecham się. Ten wyimaginowany Świat podoba mi się...
W sercu dalej jestem perfidną suką. Nie, nie dostanie mi się za swoją samoocenę, bo nikt tego nie czyta
Ciąć się nie tnę, oby tak dalej, ale przychodzą ciężkie momenty...
Teraz chciałabym powiedzieć parę słów do osób, które znam (przede wszystkim), mają problemy i po prostu ze mną jakoś są...
Słuchajcie, w życiu jest trudno, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Połowa rzeczy oraz spraw byłaby bez sensu, bo życie jest najlepszą szkoła. Spójrzcie na niektóre sprawy pod innym kontem, z lekkim dystansem. Zobaczcie, że wokół Was są przyjaciele, którzy chcą Wam pomóc nie oczekując nic w zamian. Z każdego dylematu jest jakieś wyjście i... nie myślcie o Śmierci, nie krzywdzie się, nie rańcie. Życie wystarczająco boli. Otwórzcie się na ludzi, którzy Was kochają... Dziękuję, że jesteście, kiedy potrzebuje czyjejś obecności i wsparcia. Bez Was nie umiałabym istnieć.
Julcia<3Trochę więcej zaufania do mnie. Staram się...Dziękuję za pomoc 24/h, za pisanie do późna, wspólną walkę, oparcie i za wiele, wiele innych... Życzę każdemu takiego przyjaciela
Miki<3Dziękuję za wybaczenie, cierpliwość i częstą niecierpliwość :) Za to, że umiesz wysłuchać, nauczyłaś mnie inaczej żyć i wiele, wiele, wiele innych. Mam nadzieję, że nasza przygoda nabierze jeszcze tępa
Aśś<3 Dupku mój<3 Zawsze na miejscu, zawsze gotowy i zawsze we właściwym czasie.
Olcia<3 Jesteś, nie ma Cię i znowu jesteś. Gubię się... W moim sercu żyjesz, w wspomnieniach równiez. Jesli otworzysz się przede mną trochę bardziej nie pogryzę Cię. Przestań mnie zawodzić...
Klaudia:* Misio, który zawsze jest, stara się poprawić mi humor, rozumie, trochu ogarnia i... Wole z Tobą rozmawiać w 4 oczy :* Żeby było ok...
Kamil:) Tia...totalny zawrót głowy.. Trzymaj się, przyjacielu. Jeszcze nie jedna przeszkoda przed Tobą, ale pokonasz je, jak zawsze. Wierze w Ciebie :* Jestem...
Akustyczna:) Ułożyło się? Ułożyło! :) Klękaj na kolanach i błagaj o wybaczenie. Jak coś to pamiętaj...jestem
Kikaaa:) Trzymaj się...dasz radę. Wal jak coś...jestem :*
Alanek<3 A...z Tobą to już w ogóle :) Nie ma to jak 2 lata i 2 miesiące znajomości :) Dzięki za wszystko, co dla mnie robisz i przepraszam, że czasami ranie:/
Irek:* Gdyby nie Ty w tych najgorszych miesiącach życia, padłabym. Dzięki za wszystko. Trzymaj się i trzymam kciuki, wiesz za co ;)
Ciotka<3 Dziękuję i jeszcze raz dziękuję :*
Paulina<3 Kochanie... prosze, trzymaj się. Jestem i służę pomocą zawsze i wszędzie...
Możecie na mnie liczyć...
<3333
Od paru dni bardzo się denerwuje, wyżywam na najbliższych, wszystko mi przeszkadza-przepraszam. Łapią mnie gorsze dni, czasami każdy je przechodzi.
Dzień ogólnie pozytywny. Najpierw ze Skarbem i ten "niesamowity rowerzysta :/ ) a potem popołudnie i wieczór z Miki. Wczoraj imieniny, dzisiaj mini, mini impreza.
Ta, dwa tygodnie samotności potrafi zmienić człowieka, ale nie tylko ja zostałam odmieniana. Mam negatywne nastawienie do tej nowości...cóż. Po prostu się o Ciebie boje, ciulu :* Aj...pokomplikowałaś sobie życie, pokomplikowałaś...Mam nadzieję, że z tego wyjdziesz, trzymam kciuki i wiesz...jak coś, to jestem.
Ze Skarbem spotkam się we wtorek(najprawdopodobniej), dobre i to, chociaż mam nadzieję, że obejdzie się bez niespodzianek...KMWTW
Tydzień bez Miki, kolejne rozstanie. A...może i to nawet lepiej? W samotności wszystko sobie przemyślisz i wrócisz dawna Ty? Zobaczymy...
Julcia przyjeżdża za tydzień! Coraz bardziej się z tego cieszę. Ta..szybko zleciało, prawda? Cały rok. A pamiętam jak płakałyśmy u mnie na parkingu i obie zaślepione wiarą wyczekiwałyśmy kolejnego spotkania. Cóż, po tym, co się działo w ostatnim czasie aż nie mogę uwierzyć, że nam się udało <3 :* Z Tobą zawsze mogę pogadać <33 Kocham Cię :)
____________________
Z grubsza wszystko opisane, tylko w tym wszystkim brak jakichkolwiek uczuć, gdyby w realu też tak bylo. Czasami żałuje, że Świat nie został pokolorowany przez Disney-a tylko przez człeka, który w głowie posiadał marną wizje, że ołówek nabierze barw tęczy...
Chce żyć w hipnozie, albo po prostu przekonaniu pochłonięta nadzieją, że powoli...powoli coś czuje.Tak jest bardziej kolorowo i...uśmiecham się. Ten wyimaginowany Świat podoba mi się...
W sercu dalej jestem perfidną suką. Nie, nie dostanie mi się za swoją samoocenę, bo nikt tego nie czyta
Ciąć się nie tnę, oby tak dalej, ale przychodzą ciężkie momenty...
Teraz chciałabym powiedzieć parę słów do osób, które znam (przede wszystkim), mają problemy i po prostu ze mną jakoś są...
Słuchajcie, w życiu jest trudno, ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Połowa rzeczy oraz spraw byłaby bez sensu, bo życie jest najlepszą szkoła. Spójrzcie na niektóre sprawy pod innym kontem, z lekkim dystansem. Zobaczcie, że wokół Was są przyjaciele, którzy chcą Wam pomóc nie oczekując nic w zamian. Z każdego dylematu jest jakieś wyjście i... nie myślcie o Śmierci, nie krzywdzie się, nie rańcie. Życie wystarczająco boli. Otwórzcie się na ludzi, którzy Was kochają... Dziękuję, że jesteście, kiedy potrzebuje czyjejś obecności i wsparcia. Bez Was nie umiałabym istnieć.
Julcia<3Trochę więcej zaufania do mnie. Staram się...Dziękuję za pomoc 24/h, za pisanie do późna, wspólną walkę, oparcie i za wiele, wiele innych... Życzę każdemu takiego przyjaciela
Miki<3Dziękuję za wybaczenie, cierpliwość i częstą niecierpliwość :) Za to, że umiesz wysłuchać, nauczyłaś mnie inaczej żyć i wiele, wiele, wiele innych. Mam nadzieję, że nasza przygoda nabierze jeszcze tępa
Aśś<3 Dupku mój<3 Zawsze na miejscu, zawsze gotowy i zawsze we właściwym czasie.
Olcia<3 Jesteś, nie ma Cię i znowu jesteś. Gubię się... W moim sercu żyjesz, w wspomnieniach równiez. Jesli otworzysz się przede mną trochę bardziej nie pogryzę Cię. Przestań mnie zawodzić...
Klaudia:* Misio, który zawsze jest, stara się poprawić mi humor, rozumie, trochu ogarnia i... Wole z Tobą rozmawiać w 4 oczy :* Żeby było ok...
Kamil:) Tia...totalny zawrót głowy.. Trzymaj się, przyjacielu. Jeszcze nie jedna przeszkoda przed Tobą, ale pokonasz je, jak zawsze. Wierze w Ciebie :* Jestem...
Akustyczna:) Ułożyło się? Ułożyło! :) Klękaj na kolanach i błagaj o wybaczenie. Jak coś to pamiętaj...jestem
Kikaaa:) Trzymaj się...dasz radę. Wal jak coś...jestem :*
Alanek<3 A...z Tobą to już w ogóle :) Nie ma to jak 2 lata i 2 miesiące znajomości :) Dzięki za wszystko, co dla mnie robisz i przepraszam, że czasami ranie:/
Irek:* Gdyby nie Ty w tych najgorszych miesiącach życia, padłabym. Dzięki za wszystko. Trzymaj się i trzymam kciuki, wiesz za co ;)
Ciotka<3 Dziękuję i jeszcze raz dziękuję :*
Paulina<3 Kochanie... prosze, trzymaj się. Jestem i służę pomocą zawsze i wszędzie...
Możecie na mnie liczyć...
<3333
poniedziałek, 11 lipca 2011
11.07.2011r.
Znowu długa nieobecność, ale dzieje się bardzo dużo. Dzisiaj to w ogóle jakiś przymuł ze mnie. Szukam dziury w całym nie wiem po co. Przecież Marta jest, i staramy się wszystko zbudować na nowo, od początku, ale o wiele mocniej. Więc o co chodzi?! Dlaczego muszę stwarzać sobie w głowie coś, co nie ma najmniejszego znaczenia? Wszystko przychodzi z czasem, przywiązanie i tęsknota też, najwyraźniej to jeszcze nie ten moment, chociaż podporą już w jakimś sensie się stajesz. Nie ukrywajmy, minął dopiero miesiąc, aż porządnie zaczęłyśmy się brać za wszystko. Chciałabym tylko uwierzyć w to, że nie odejdziesz...
Z Olą chyba ok... Tak mi się wydaje, ale sama nie wiem. Czasami nie ogarniam.
Julcia przyjeżdża z końcem lipca. Bardzo się cieszę, chociaż jeszcze to do mnie nie dociera. Chwilowo w głowie mam szmat myśli a na sercu ciężko od miliona uczuć.
A teraz nius... Nie jestem sama. Tak, Twój wzrok nie zwariował i dobrze przeczytałeś/łaś. Mam drugą połowę, którą powinnam bardziej docenić. W ogóle wszystko powinnam bardziej docenić, ale taki ciul ze mnie, że nie umiem... Miki? Weź mnie naucz tego wszystkiego...
Wracając do tematu...
Droga druga połówko.
Bardzo bym chciała, aby nasza znajomość nie opierała się wyłącznie na sms-ach, rozmowach na gg i paru spotkaniach mimo, że są one niesamowite. Chciałabym nawiązać z Tobą więź i przywiązać się. Popatrzeć na to, co jest między nami, pod bardziej poważnym kontem i zaangażować się...pokochać...ale przede wszystkim nie chce Cię ranić, za nic w Świecie! Teraz, siedząc samotnie w pokoju i gapiąc się w monitor zastanawiam się, co by było, gdybym po prostu kazała Ci odejść... Ogarnia mnie dziwna pustka...Heh... pewnie kolejną notkę dodam za paręnaście dni, kiedy będę już sama...Nie chciałabym rzucać słów na wiatr, dlatego niczego nie obiecuje.
W domu ostatnio było nie bardzo... Nie ma to jak poszanowanie cudzej prywatności, ale ok... damy radę...
Miki...? Nie zostawiaj mnie nigdy, dobrze? Choćbym nie wiem, co mówiła bardzo Cię potrzebuje...Dziękuję, że jesteś <33 :**
Z Olą chyba ok... Tak mi się wydaje, ale sama nie wiem. Czasami nie ogarniam.
Julcia przyjeżdża z końcem lipca. Bardzo się cieszę, chociaż jeszcze to do mnie nie dociera. Chwilowo w głowie mam szmat myśli a na sercu ciężko od miliona uczuć.
A teraz nius... Nie jestem sama. Tak, Twój wzrok nie zwariował i dobrze przeczytałeś/łaś. Mam drugą połowę, którą powinnam bardziej docenić. W ogóle wszystko powinnam bardziej docenić, ale taki ciul ze mnie, że nie umiem... Miki? Weź mnie naucz tego wszystkiego...
Wracając do tematu...
Droga druga połówko.
Bardzo bym chciała, aby nasza znajomość nie opierała się wyłącznie na sms-ach, rozmowach na gg i paru spotkaniach mimo, że są one niesamowite. Chciałabym nawiązać z Tobą więź i przywiązać się. Popatrzeć na to, co jest między nami, pod bardziej poważnym kontem i zaangażować się...pokochać...ale przede wszystkim nie chce Cię ranić, za nic w Świecie! Teraz, siedząc samotnie w pokoju i gapiąc się w monitor zastanawiam się, co by było, gdybym po prostu kazała Ci odejść... Ogarnia mnie dziwna pustka...Heh... pewnie kolejną notkę dodam za paręnaście dni, kiedy będę już sama...Nie chciałabym rzucać słów na wiatr, dlatego niczego nie obiecuje.
W domu ostatnio było nie bardzo... Nie ma to jak poszanowanie cudzej prywatności, ale ok... damy radę...
Miki...? Nie zostawiaj mnie nigdy, dobrze? Choćbym nie wiem, co mówiła bardzo Cię potrzebuje...Dziękuję, że jesteś <33 :**
środa, 22 czerwca 2011
22.06.11r
Długa nieobecność, dużo do opisania, bo wiele się wydarzyło.
Zacznijmy od tego, że dzisiaj koniec roku szkolnego. Zajebiście się ciesze. Jak powiedziałam już wychowawczyni: szkoła nie jest ważna. Bynajmniej nie w porównaniu z przyjaźnią, miłością. Takie jest moje zdanie.
Nie chce zapeszać, ale u mnie chyba się układa.
Ola wróciła i kontakt mamy bardzo dobry. W ogóle jeśli chodzi o rozmowy jestem geniuszem. Było ciężko, bardzo ciężko, ale najwyraźniej szczerość i ogólna znajomość wygrała. Dziękuję, że jesteś... <3 W ogóle też przepraszam Cię za ten "incydent" z rowerem, ale nie lubię wypadać przy kimś w złym świetle... jak jakiś życiowy nieudacznik.
Kamil? Od kiedy nasza znajomość zaczęła wisieć na włosku bardzo się stara i doceniam to. Mile mnie zaskakuje. Nareszcie daje coś od siebie. Ale szczerze mówiąc sama nie wiem, czy chce tej przyjaźni, albo raczej czy jest mi ona potrzebna?
Miki.. <3 Tutaj to już w ogóle rewelacja, jeśli chodzi o przyjaźń.Jeszcze 4 próby bycia "razem" i dojdę do rekordu Twojego z Irkiem. Mhm...Sorry, ale ja nie chce niczego na niby. To za bardzo boli, ale kocham Cię :** I spokojnie, poczekam aż będziesz umiała mi cokolwiek powiedzieć, dla Ciebie mogę się poświęcić. W ogóle ciesze się z tej dzisiejszej rozmowy, bo nareszcie poczułam jakąś więź...
Niech tak będzie częściej. Dobrze, że wróciłaś, że wszystko mi wybaczyłaś, że jesteś... i za to wszystko, co dla mnie zrobiłaś. Obróciłaś moje życie dokładnie o 180 stopni. Co będzie dalej? Nie wiem... czas pokaże. Albo będzie bardzo dobrze, albo bardzo bardzo dobrze... Za jakiś czas może uda mi się wyjaśnić o co chodzi.
Jeśli chodzi o cięcie, to nie jest zbyt dobrze...Ciągnie cały czas, 24/h, a nie robię tego tylko dlatego, że cholernie boli... :/ To już nie jest to, co było... W tym momencie chce przeprosić Justynę...
Kochanie... przepraszam, że Cię zawiodłam już po raz któryś. Miało być inaczej... ale to jest dla mnie zbyt trudne, życie jest dla mnie trudne, te całe emocje, to wszystko. Wybacz mi... Chciałam być dla Ciebie wzorem, który pokaże Ci, udowodni, że możesz z tego wyjść... Coś mi nie wyszło... Ale kocham Cię...Dziękuję za zaufanie, za to, że byłaś ze mną i jesteś, kiedy nie jest dobrze. Dziękuje, że znasz mnie już 1,5 roku i dalej ze mną wytrzymujesz, wiesz, kiedy jest źle i... wybaczasz mi wszystko. Ufam, tęsknie, kocham... <3
Zacznijmy od tego, że dzisiaj koniec roku szkolnego. Zajebiście się ciesze. Jak powiedziałam już wychowawczyni: szkoła nie jest ważna. Bynajmniej nie w porównaniu z przyjaźnią, miłością. Takie jest moje zdanie.
Nie chce zapeszać, ale u mnie chyba się układa.
Ola wróciła i kontakt mamy bardzo dobry. W ogóle jeśli chodzi o rozmowy jestem geniuszem. Było ciężko, bardzo ciężko, ale najwyraźniej szczerość i ogólna znajomość wygrała. Dziękuję, że jesteś... <3 W ogóle też przepraszam Cię za ten "incydent" z rowerem, ale nie lubię wypadać przy kimś w złym świetle... jak jakiś życiowy nieudacznik.
Kamil? Od kiedy nasza znajomość zaczęła wisieć na włosku bardzo się stara i doceniam to. Mile mnie zaskakuje. Nareszcie daje coś od siebie. Ale szczerze mówiąc sama nie wiem, czy chce tej przyjaźni, albo raczej czy jest mi ona potrzebna?
Miki.. <3 Tutaj to już w ogóle rewelacja, jeśli chodzi o przyjaźń.Jeszcze 4 próby bycia "razem" i dojdę do rekordu Twojego z Irkiem. Mhm...Sorry, ale ja nie chce niczego na niby. To za bardzo boli, ale kocham Cię :** I spokojnie, poczekam aż będziesz umiała mi cokolwiek powiedzieć, dla Ciebie mogę się poświęcić. W ogóle ciesze się z tej dzisiejszej rozmowy, bo nareszcie poczułam jakąś więź...
Niech tak będzie częściej. Dobrze, że wróciłaś, że wszystko mi wybaczyłaś, że jesteś... i za to wszystko, co dla mnie zrobiłaś. Obróciłaś moje życie dokładnie o 180 stopni. Co będzie dalej? Nie wiem... czas pokaże. Albo będzie bardzo dobrze, albo bardzo bardzo dobrze... Za jakiś czas może uda mi się wyjaśnić o co chodzi.
Jeśli chodzi o cięcie, to nie jest zbyt dobrze...Ciągnie cały czas, 24/h, a nie robię tego tylko dlatego, że cholernie boli... :/ To już nie jest to, co było... W tym momencie chce przeprosić Justynę...
Kochanie... przepraszam, że Cię zawiodłam już po raz któryś. Miało być inaczej... ale to jest dla mnie zbyt trudne, życie jest dla mnie trudne, te całe emocje, to wszystko. Wybacz mi... Chciałam być dla Ciebie wzorem, który pokaże Ci, udowodni, że możesz z tego wyjść... Coś mi nie wyszło... Ale kocham Cię...Dziękuję za zaufanie, za to, że byłaś ze mną i jesteś, kiedy nie jest dobrze. Dziękuje, że znasz mnie już 1,5 roku i dalej ze mną wytrzymujesz, wiesz, kiedy jest źle i... wybaczasz mi wszystko. Ufam, tęsknie, kocham... <3
♥| Idziemy przez park. Trzymamy się za ręce|♥
Pare chwil z jednego dnia, które zakopałam głęboko w serduszku...
♥ | Nie uwierzę już nigdy nawet szczerej miłości...|♥
To było dla mnie coś. Coś, za co wskoczyłabym do Wisły, by trwało chociaż jeszcze jedną dobę. Nie ma to jak poświęcenie... Dla niektórych to nic, ale trudno. Chociaż przez jeden dzień mogłam poczuć się w pełni szczęśliwa, bezpieczna i nie myślałam o żyletce. Wtedy pierwszy raz w życiu wstałam rany z roześmianą gębą podspiewując:
"Mam kogoś, dla kogo, to wszystko robię"
Nie ma to jak zakochanie... Tylko dwa dni później ten szloch na boisku szkolnym Asi, że jednak się nie udało i znów pragnę śmierci...
♥
I żeby było ok....
sobota, 7 maja 2011
7.05.2011r.
Szmat czasu nie pisałam, wiem... Wybaczcie mi. W ogóle do kogo ja się zwracam to nie wiem :/
Wydarzyło się bardzo dużo. Przede wszystkim pod koniec marca w domu było okropnie. Nie wiem, kto jest taka fałszywą świnią i nie umie trzymać języka za zębami. W każdym razie już nie ufam nikomu wśród swojego fizycznego grona. jesteście tylko Wy: Kamil, Mati, Julcia, Alan i Paulinka <3
Wczoraj wróciłam z sanatorium. Wcale nie chciałam wracać do tego bagna, które zawitało już hoho! Szmat czasu temu, ale trzeba i dam sobie radę.
Powiem tyle: pieprze tych, którzy udają przyjaciół, którzy są a potem odchodzą. Wraz z zachodem słońca mówię Wam-" Żegnajcie i nie wracajcie!" Nie jestem wariatką. O nie! Dotknęłam dna, a Was nie było. Mieliście mnie głęboko w pamięci. Pokazałam Wam mój Świat. Starałam się. Ale Wy wzieliście i wyszliście z wielkim hukiem. Nie wracajcie... Już nie chce. Nie potrzebuje Was! Żyję! Patrzcie! Ja żyje! Wygrałam! I obiecuje, że będę żyć... Będę popełniać chore błędy, ale to wszystko będzie dalej moje i będę SAMA(!) bo tak było mi lepiej...Bo tak nie bolało...Tylko oni wiedza i rozumieją. Tylko oni byli, są i mam nadzieję, że będą...
Amen dla Ciebie przyjaciółko...Krzyż na drogę. Przyjaźni nie ma i zaufanie znikło. Chciałaś lepiej? Prawie się zabiłam, prawie podcięłam żyły, byłam własnym cieniem... Brawo, dokopałas mi. jak widzisz wstałaś... Nie umiem na Ciebie patrzeć. Chce mi sie płakać, kiedy widze Twoje oczy. W nich widze odbicie sprzed lat. Mirror... Pogrzebałas wszystko, co było piekne.. Pogrzebałaś moje nadzieje...
Dzien na rynku z Aga. Pozytywne20 kilometrów :D Hehe :d Dałam radę..jakoś :)
Julka...kocham Cię, słyszysz?! <33 To chyba teraz zaczyna się nasza przyjaźń...Początek początku... Możesz na mnie liczyć...Skarbie :** <3 Dziękuję za wszystko <33
Wydarzyło się bardzo dużo. Przede wszystkim pod koniec marca w domu było okropnie. Nie wiem, kto jest taka fałszywą świnią i nie umie trzymać języka za zębami. W każdym razie już nie ufam nikomu wśród swojego fizycznego grona. jesteście tylko Wy: Kamil, Mati, Julcia, Alan i Paulinka <3
Wczoraj wróciłam z sanatorium. Wcale nie chciałam wracać do tego bagna, które zawitało już hoho! Szmat czasu temu, ale trzeba i dam sobie radę.
Powiem tyle: pieprze tych, którzy udają przyjaciół, którzy są a potem odchodzą. Wraz z zachodem słońca mówię Wam-" Żegnajcie i nie wracajcie!" Nie jestem wariatką. O nie! Dotknęłam dna, a Was nie było. Mieliście mnie głęboko w pamięci. Pokazałam Wam mój Świat. Starałam się. Ale Wy wzieliście i wyszliście z wielkim hukiem. Nie wracajcie... Już nie chce. Nie potrzebuje Was! Żyję! Patrzcie! Ja żyje! Wygrałam! I obiecuje, że będę żyć... Będę popełniać chore błędy, ale to wszystko będzie dalej moje i będę SAMA(!) bo tak było mi lepiej...Bo tak nie bolało...Tylko oni wiedza i rozumieją. Tylko oni byli, są i mam nadzieję, że będą...
Amen dla Ciebie przyjaciółko...Krzyż na drogę. Przyjaźni nie ma i zaufanie znikło. Chciałaś lepiej? Prawie się zabiłam, prawie podcięłam żyły, byłam własnym cieniem... Brawo, dokopałas mi. jak widzisz wstałaś... Nie umiem na Ciebie patrzeć. Chce mi sie płakać, kiedy widze Twoje oczy. W nich widze odbicie sprzed lat. Mirror... Pogrzebałas wszystko, co było piekne.. Pogrzebałaś moje nadzieje...
Żegnaj
Dzien na rynku z Aga. Pozytywne20 kilometrów :D Hehe :d Dałam radę..jakoś :)
Julka...kocham Cię, słyszysz?! <33 To chyba teraz zaczyna się nasza przyjaźń...Początek początku... Możesz na mnie liczyć...Skarbie :** <3 Dziękuję za wszystko <33
czwartek, 17 marca 2011
17.03.2011r.
Myślałam, że po tak długim czasie, bynajmniej jak dla mnie, ten wpis będzie naprawdę radosny. Ale sama siebie zaskakuje takimi twierdzeniami. Bo co mi się marzyło? Big love i przyjaźń forever? Naiwne, głupie dziecko...
Z Tobą kiedy tylko coś zmienia się na lepsze zaraz się sypie jak zamek z suchego piasku. Cóż...Jest to moją winą, wiadomo, ale uczucia nie potrafią siedzieć głęboko mnie i czekać na zniknięcie, wybacz...
I kiedy po tych trudnych paru tygodniach. po cięciu, braniu prochów i próbie samobujczej wiedziałam, że jeszcze mam ja, przyjaciółkę...ona odeszła. Nie ma, znikła, bo...tak będzie "lepiej" dla mnie.
Właśnie jest gorzej! Właśnie nic nie jest dobrze! Nie ma światełka w tunelu. A świadomość, że muszę rano wstać nie wiem po co a potem uśmiechać się, żeby tatuś zobaczył jak "pokochałam" życie, jest cholernie okrutne. To jego dogryzanie na temat okaleczeń i tego co robię...
Ciekawe gdzie byłeś, kiedy przez Ciebie się cięłam, płakałam po nocach i dusiłam powietrzem, ślina i łzami... Dziwie się samej sobie, że jeszcze Ci tego nie wypomniałam. Proszę, jak bardzo potrafię wykształcić w sobie silną wole <brawo>
__________________________
Jutro pisze sprawdzian z bio i kartkówka z fizy...Niezbyt fajnie, ale cóż, trzeba żyć dalej. Szczerze mówiąc biologia jakoś mnie nie przeraża, ale fizyka...? Wszystko mi się miesza.
_____________________________
Chciałam na koniec podziękować Asi za dzisiaj...<333 Mam nadzieje, że między nami dalej będzie tak dobrze
Mateuszowi, który jest, był i pewnie będzie. Dziękuję Ci bardzo i jeszcze bardziej przepraszam, że tak bardzo Cię raniłam... ;( ;( ;( Miałeś rację ze wszystkim...
I Marysi, która z pewnością tego nie przeczyta. Dziękuję za pocieszenie wczorajszego wieczoru ;]
Z Tobą kiedy tylko coś zmienia się na lepsze zaraz się sypie jak zamek z suchego piasku. Cóż...Jest to moją winą, wiadomo, ale uczucia nie potrafią siedzieć głęboko mnie i czekać na zniknięcie, wybacz...
I kiedy po tych trudnych paru tygodniach. po cięciu, braniu prochów i próbie samobujczej wiedziałam, że jeszcze mam ja, przyjaciółkę...ona odeszła. Nie ma, znikła, bo...tak będzie "lepiej" dla mnie.
Gówno prawda!
Właśnie jest gorzej! Właśnie nic nie jest dobrze! Nie ma światełka w tunelu. A świadomość, że muszę rano wstać nie wiem po co a potem uśmiechać się, żeby tatuś zobaczył jak "pokochałam" życie, jest cholernie okrutne. To jego dogryzanie na temat okaleczeń i tego co robię...
Ciekawe gdzie byłeś, kiedy przez Ciebie się cięłam, płakałam po nocach i dusiłam powietrzem, ślina i łzami... Dziwie się samej sobie, że jeszcze Ci tego nie wypomniałam. Proszę, jak bardzo potrafię wykształcić w sobie silną wole <brawo>
__________________________
Jutro pisze sprawdzian z bio i kartkówka z fizy...Niezbyt fajnie, ale cóż, trzeba żyć dalej. Szczerze mówiąc biologia jakoś mnie nie przeraża, ale fizyka...? Wszystko mi się miesza.
_____________________________
Chciałam na koniec podziękować Asi za dzisiaj...<333 Mam nadzieje, że między nami dalej będzie tak dobrze
Mateuszowi, który jest, był i pewnie będzie. Dziękuję Ci bardzo i jeszcze bardziej przepraszam, że tak bardzo Cię raniłam... ;( ;( ;( Miałeś rację ze wszystkim...
I Marysi, która z pewnością tego nie przeczyta. Dziękuję za pocieszenie wczorajszego wieczoru ;]
"Moja modlitwa do Boga"
Panie, który dałeś mi wszystko a jednocześnie nic, dziękuję dziś, za najlepsza lekcję bycia obecną, jaką jest życie. Za cierpoenie, którym mnie darzysz i ma swój cel
Za każdy promień światła i uśmiech bliskich, na który nie zasługuję
I o nic Cię już, Tato, nie proszę, bo najwyraźniej tak było mi pisane
piątek, 11 lutego 2011
11.02.2011r
Powoli zaczynam rozważać skasowanie bloga. Nie chce, aby ktoś cokolwiek o mnie wiedział. Dlatego możliwe, że będą to ostatnie wyznania, jakie pojawią się dzisiaj.
*
Popłakałam się, ale zbierało mi się już od jakiegoś czasu. Cóż...życie. Miałam odpocząć przez ferie i odpoczęłam, ale niczego sobie nie przemyślałam. Szczerze powiem, że trudno jest mi pisać tę notkę, gdyż obawiam się, że nie dobiorę odpowiednich słów, aby wyrazić to, co chciałabym a boję się.
Tekst (jak i cały blog) kieruję do Ciebie. Może kiedyś, w najbliższej przyszłości przeczytasz te wypociny. Nic pewnie tego nie zmieni, ale dobra, pomińmy.
Trudno to opisać. To, co działo się ze mną, przez ponad 2 miesiące. Najwyraźniej uczucie, które mną zawładnęło przychodzi kiedy chce i przynosi kogo chce. To było takie...magiczne, niepojęte, piękne,abstrakcyjne? Dobre przymiotniki nie opisujące w połowie zjawiska zwanego...kochaniem? Dopiero z biegiem czasu, "stojąc" z boku potrafię to ujrzeć. I mimo, że monotonia oplatała mnie cały czas (szkoła, dom, szkoła, dom) przyszedł i sens życia zaczynający się na literę "M". Wtedy po raz pierwszy od dawna zasypiałam ze spokojem, cholerną wiara w lepsze jutro i świadomością, że rano będę chciała wstać a uśmiech będzie emanował szczerością. Byłaś ostatnią myślą przed zaśnięciem, kolejno postacią w śnie i... 8:00, pierwszy szczery uśmiech do sufitu i nie ostatni czego byłam pewna w 100% Nogi same niosły mnie ku wyjściu a przecież jeszcze śniadanie i trzeba było się ubrać. 8:45- ... i zrealizowane marzenie. Boże! Czułam się, jak pod wpływem jakiegoś narkotyku, jak po zjedzeniu ciężarówki czekolady. Słyszałam każde Twoje słowo bardzo dokładnie, każdy szept, który przenikał przeze mnie, wchłaniał się bardzo powoli, jak tabletka do krwi, obiegał mnie całą i działał powoli i skutecznie. Widok Twojego uśmiechu? Skoczyłabym za niego w ogień. Dzięki niemu szara kredka wcale nią nie była, niesłodzona herbata nie wydawała się gorzka. Twoja obecność nie posiadająca wartości. To ona była sprawczynią wylęgania się motyli w brzuchu, zaniku mięśni w nogach i tych rumieńców, plątania słów lub milczeniu. Nawet tęsknota wydawała się piękna mimo, że bolała...taki głód narkotykowy, czerwone światełko po rozstaniu, że poziom heroiny we krwi zmalał. Powolna utrata świadomości, sensu życia, Świat pozbawiony barw. Dopiero rozmowa , wirtualny Świat, przez który pisałyśmy, dawał mi powolna świadomość, że żyję. I znowu na haju...
I tak było cały czas. Od poniedziałku do niedzieli, o każdej porze dnia i nocy, w każdej minucie, sekundzie. Teraz mogę słodzić herbatę kilogramami cukru a i tak wydaje się gorzka. Mogę zamykać okna, nakrywać się pierzyną i odkręcić kaloryfer na fula a i tak będzie mi zimno. Mogę pomalować mieszkanie na różowo a nic się nie zmieni. Przyprawiać zupę po tysiąc razy a nie poczuję smaku. Mogę zapalić latarkę, zaświecić lampkę w ciemnym pomieszczeniu a i tak strach i ciemność będzie ponad to. Mogę zażyć 30 tabletek i nie uśmierzy to bólu po utracie sensu życia.
"Krzyczę: Wróć!
Wołam: Wróć!
Nie wróciła..."
*
Popłakałam się, ale zbierało mi się już od jakiegoś czasu. Cóż...życie. Miałam odpocząć przez ferie i odpoczęłam, ale niczego sobie nie przemyślałam. Szczerze powiem, że trudno jest mi pisać tę notkę, gdyż obawiam się, że nie dobiorę odpowiednich słów, aby wyrazić to, co chciałabym a boję się.
Tekst (jak i cały blog) kieruję do Ciebie. Może kiedyś, w najbliższej przyszłości przeczytasz te wypociny. Nic pewnie tego nie zmieni, ale dobra, pomińmy.
Trudno to opisać. To, co działo się ze mną, przez ponad 2 miesiące. Najwyraźniej uczucie, które mną zawładnęło przychodzi kiedy chce i przynosi kogo chce. To było takie...magiczne, niepojęte, piękne,abstrakcyjne? Dobre przymiotniki nie opisujące w połowie zjawiska zwanego...kochaniem? Dopiero z biegiem czasu, "stojąc" z boku potrafię to ujrzeć. I mimo, że monotonia oplatała mnie cały czas (szkoła, dom, szkoła, dom) przyszedł i sens życia zaczynający się na literę "M". Wtedy po raz pierwszy od dawna zasypiałam ze spokojem, cholerną wiara w lepsze jutro i świadomością, że rano będę chciała wstać a uśmiech będzie emanował szczerością. Byłaś ostatnią myślą przed zaśnięciem, kolejno postacią w śnie i... 8:00, pierwszy szczery uśmiech do sufitu i nie ostatni czego byłam pewna w 100% Nogi same niosły mnie ku wyjściu a przecież jeszcze śniadanie i trzeba było się ubrać. 8:45- ... i zrealizowane marzenie. Boże! Czułam się, jak pod wpływem jakiegoś narkotyku, jak po zjedzeniu ciężarówki czekolady. Słyszałam każde Twoje słowo bardzo dokładnie, każdy szept, który przenikał przeze mnie, wchłaniał się bardzo powoli, jak tabletka do krwi, obiegał mnie całą i działał powoli i skutecznie. Widok Twojego uśmiechu? Skoczyłabym za niego w ogień. Dzięki niemu szara kredka wcale nią nie była, niesłodzona herbata nie wydawała się gorzka. Twoja obecność nie posiadająca wartości. To ona była sprawczynią wylęgania się motyli w brzuchu, zaniku mięśni w nogach i tych rumieńców, plątania słów lub milczeniu. Nawet tęsknota wydawała się piękna mimo, że bolała...taki głód narkotykowy, czerwone światełko po rozstaniu, że poziom heroiny we krwi zmalał. Powolna utrata świadomości, sensu życia, Świat pozbawiony barw. Dopiero rozmowa , wirtualny Świat, przez który pisałyśmy, dawał mi powolna świadomość, że żyję. I znowu na haju...
I tak było cały czas. Od poniedziałku do niedzieli, o każdej porze dnia i nocy, w każdej minucie, sekundzie. Teraz mogę słodzić herbatę kilogramami cukru a i tak wydaje się gorzka. Mogę zamykać okna, nakrywać się pierzyną i odkręcić kaloryfer na fula a i tak będzie mi zimno. Mogę pomalować mieszkanie na różowo a nic się nie zmieni. Przyprawiać zupę po tysiąc razy a nie poczuję smaku. Mogę zapalić latarkę, zaświecić lampkę w ciemnym pomieszczeniu a i tak strach i ciemność będzie ponad to. Mogę zażyć 30 tabletek i nie uśmierzy to bólu po utracie sensu życia.
"Krzyczę: Wróć!
Wołam: Wróć!
Nie wróciła..."
"Po prostu się zagubiłam, wiele razy pomyliłam, jeszcze więcej zraniłam.
Najwyraźniej nie umiem inaczej"
Tak jest mi dobrze...
W takim pojebanym Świecie z żyletką...
Zostaw mnie...
Obiecaj mi, że kiedyś w dalekiej przyszłości będziesz potrafiła wybaczyć mi błąd i spojrzeć na mnie bez wstrętu
Czasami zbyt dużo wymagam i od siebie
i od Świata
Jeśli chcecie mi pomóc, to mnie zostawcie.
Kiedy będę błagać o pomoc odwróć się i udawaj,
że mnie nie widzisz...!!!!!!
Teraz modlę się do Boga, aby wspomnienia tak nie bolały...
a ja przestała bać się Śmierci...
Obiecuję Ci tu i teraz, że będę Twoim Aniołem Stróżem o każdej porze dnia i nocy
Trudno zapomnieć o takiej osobie, którą jesteś
Dziękuję za radość życia
Może kiedyś powróci wraz z Twoim powrotem
.pozostaje nadzieja.
Subskrybuj:
Posty (Atom)