sobota, 23 marca 2013

Mój tata zmarł. W pierwszy dzień wiosny. 21 marzec zapadnie mi w pamięci do końca życia. Zrobiłeś sobie wagary od rzeczywistości. bardzo Cię kocham.
Wysłałeś mnie po krople na serce, bo bardzo źle się czułeś. Picie dzień przed tragedią na pewno nie wiele Ci pomogło. Kiedy wróciłam bezwładnie leżałeś na łóżku oglądając "Dlaczego ja" Właśnie, dlaczego Ty? Wbiegłam na klatkę prosząc o pomoc, wzywałam kartkę. Sąsiadka kontynuowała dialog z pogotowiem. Razem z sąsiadem przeprowadzaliśmy resuscytacje, która nic nie dała.
Mama zwolniła sie z pracy, ciocia była przy niej cały czas. Tomek nie wierzył, wujek nie wierzył... Kiedy byłam pewna? Gdy cały blok słyszał krzyk matki:
-Janusz! Proszę, nie! Walcz. Madzia jest jeszcze dzieckiem.
Właśnie, Tato... jestem jeszcze dzieckiem.
Weszłam do pokoju, gdy rodzina stała przy twoim łóżku. Ściągnęłam Ci z twarzy prześcieradło.
-Wyglądasz jak trup- myślę, przecież Ty jesteś trupem- kończę. Głaskałam Twoje czoło i policzki. Mówiłam: tato, nie rób mi tego. Wstawaj, proszę. Mam bierzmowanie za dwa dni. Kocham Cię... Okryłam Twoją twarz widząc ją po raz ostatni. Przyjechał Michał, za co mu bardzo dziękuję. Dziękuje również Kamilowi, Oli, Marcie i Rudej. Pomijam rodzinę... Sami wiecie, ile dla mnie znaczycie i jak wiele znaczy wasze wsparcie. Jednak mimo opieki, jaką do Was dostaje, nie potrafiłam pożegnać się po raz ostatni z tatą i wejść do pokoju, kiedy chowali go do worka... Przepraszam. Byłam wczoraj u spowiedzi, chociaż nie wiele pamiętam z wczorajszego dnia. Nie wiele pamiętam z ostatnich tygodni. Sama nie wiem, co się ze mną dzieje.
 Miałam dzisiaj bierzmowanie i czułam, że jesteś obok. Wujek stojący za mną płakał jak dziecko. Wujku, kocham Cię i dziękuję. Gdyby nie Ty i ciocia nie wiem, jakbyśmy się trzymały z mamą. Chociaż na pozór. Dzisiaj, kiedy u was siedzieliśmy mamie zadzwonił telefon. O czym pomyślałam? "Tata dzwoni". W każdej gorszej chwili, jaka się pojawia przytulam mamę i myślę: "Spokojnie, tata nam pomoże" za chwile myśląc "Ale to o tatę chodzi..." I sama w samotności zanoszę się płaczem. Jechałam dzisiaj w tramwaju myśląc: "Zabrakło Cię i znowu jest ciężko"
Czuje Cię wciąż obok. Wiesz? Jednak bardzo boje się wtorku. 26 marzec... Mam Cię żegnać? Wieńce? Krzyż? Msza? Organista?! O czym Wy wszyscy do mnie mówicie?! On żyje...żyje. Tato...  Dzisiaj łaskawie mam mi powiedziała, że wczoraj Cię skremowali. I wtedy moja nadzieja upadła... Zdałam sobie sprawę, że to jest po prostu koniec. Przepraszam, że się denerwuje i krzyczę. Wybaczcie mi.

Poza tym minął dzisiaj rok. Wtedy byłam najszczęśliwsza w całym swoim życiu. Dzisiaj mój duch jest najsmutniejszy ze wszystkich dni...

Tato, kocham Cię najmocniej jak tylko potrafię. Bądź ze mną tak, jak dzisiaj. W prezencie podarowałeś mi słonko, które dzisiaj świeciło. Podaruj mu również uśmiech i... Nadzieje.

 Ku pamięci

 http://www.youtube.com/watch?v=kAvOTL_wOJ4

 http://www.youtube.com/watch?v=he-SEVA-2UA

Tomek. Teraz Ty i wujek będziecie moim autorytetem i kimś, kogo będę po części postrzegać jako tatę. Dziękuję,że Was mam. Jestem z Was dumna.

piątek, 15 marca 2013

"Czytaj między wersami by odnaleźć mój ból"

Wiele się nie zmieniło. Wciąż każdy dzień "jest bo jest". Trochę egzystuje. Szukam sensu a czuje, jakbym spadała na dno. Nie mam wielu sił do tego, aby zmienić rzeczywistość. Mam tylko cel. Dostać się do wymarzonego liceum. Co dalej?

Czasami chce mi się płakać. Owszem. Skłaniam się do tych chęci. Ale czy to ważne? Musze wciąż wierzyć, że wszystko będzie dobrze i czekać, na kilka chwil szczęście.Upadki umacniają i nie możesz mnie oceniać przez ich pryzmat. Mam tyle odwagi i sił, aby się z nich podnieść. Ciebie często i na to nie stać.

Czuję się pusta. Z każdym dniem coraz bardziej. Jakby ktoś wyssał ze mnie dobro i wiarę w lepsze dni. Mówisz do mnie o tym, co Cię trapi. opowiadasz, jak boli Cię życie. Czy naprawdę rozumiem Twój ból czy wyłącznie odruchowo przytakuje?
Nie potrafię opisać tego, jak się czuje. Nie potrafię mówić, zwierzać się. Zamykam się w sobie, wciąż zamykam... I to jest coraz bardziej przerażające. Czasami może chce, może tego potrzebuje. Ale jej nie ma... I czasami potrzebuję sie przytulić, ale jego nie ma... i zapewne nigdy nie będzie.
Już nie ważne, nie ważne, nie ważne.

Proszę tylko. Przestań odwiedzać mnie w snach. Przebudzenie boli.

Eliza. Nie potrafię skleić nawet kilku sensownych słów. Jestem zmęczona, zmęczona wszystkim. Czuje pustkę i nie potrafię się raz a konkretnie podnieść. Staram się pomóc i być może znalazłam rozwiązanie. Wybacz, że nie piszę i ciężko słucha mi się o twoich problemach. Często ledwo trzymam się na nogach. Chciałabym powiedzieć całkowicie szczerze, że na pewno wszystko się u Ciebie ułoży. Wiedź jednak, że wszystko zależy od Ciebie.
Prócz tego przepraszam, że z mojego powodu uroniła sie kiedyś z twojego oka jakakolwiek łza... I tym razem to ja powiem:
"Przepraszam, że nie jestem tak idealna jak ona"

Często brakuje mi kontaktu z Tobą. Może to kwestia przyzwyczajenia a może uzależniłam się od wirtualnego dialogu z Tobą? I czasami myślę, że może jednak... Że może powinniśmy spróbować? Ciągle wracam do tego tematu. Przepraszam.
Nie potrafię. I przez najbliższy czas nie będę potrafiła. Nikt nie będzie nim... Nikt mi go nie zastąpi.

Byłam dzisiaj u Ciebie i wróciłyśmy do tego samego tematu. Wiem, że to wszystko była próba. Ale próba czego? Zmieniłam się i nie jestem już tą zapatrzoną w Ciebie Madzią. Nigdy już nią nie będę. I wiem, że zbyt wiele nas dzieli i praktycznie nic nie łączy, aby można było zbudować podobne relacje. Dziękuję za twoją pomoc, i Ty również możesz się do mnie zawsze zwrócić. Ale nic więcej... nic więcej między nami nie ma. Nic prócz wspomnień, kilku pożyczonych ciuchów  i nieporozumień.

Coś jeszcze....?

Kamil. Przepraszam... Przepraszam, że Cię zawiodłam i dałam powód do złości. Wybacz mi... Tak mało mnie usprawiedliwia.

Tomek. Mieliśmy ostatnio ostre spięcie. Nikt nigdy nie użył w moja stronę tak mocnych słów i przyznaje, nie wytrzymałam tego. . .  Mimo, że się pogodziliśmy, wyjaśniliśmy wszystko i jest tak, jak być powinno, bardzo Cię przepraszam. Nie sądziłam, że możesz inaczej zinterpretować moje słowa. Teraz rozumiem, że na Twoją kondycje psychiczną i to jakich słów użyłeś wpłynęło to, co dzieje się u Ciebie. Z jakimi problemami zmagasz się na co dzień. Mam nadzieje, że były to wyłącznie słowa pod wpływem emocji... Nie pamiętam ich i nie chce pamiętać.

Przepraszam, że tak mało sensownie tam na górze to wszystko wygląda, ale moje oczy do połowy są zlepione. Wstałam w prawdzie o 15:10, ale wcześniej byłam na nocy matematyki i ciężki tydzień mam za sobą. Chciałam dodać kilka zdjęć z ostatniej sesji z Ola. W najbliższym czasie może uda mi się wstawić kilka obrazków z "Nocy matematyki"

""Nie pytaj mnie o jutro, jeśli dzisiaj się jeszcze nie skończyło"

"Chciałabym przestać się bać kolejnych dni, w których Cię nie ma"


 -Co Ty do mnie rozmawiasz?!
 "Chociaż w rzeczywistości umarłeś w moich snach jesteś wszystkim"

"Opowiedz mi o planetach jakie dla mnie masz"

...a to wszystko nie zmienia faktu, że czuje się dwulicowo.
Pierdolona egoistko.
Zejdźmy na Ziemie. Stały grunt. Czytaj między wersami by odnaleźć mój ból.