środa, 31 lipca 2013

Alan

Alan

Mam nadzieje, że wciąż jesteś jednym z czytelników tego bloga. Mam również nadzieję, że przeczytasz i tą informacje.
Nie sądzisz, że wypadałoby ponownie zatroszczyć się o nasz kontakt? Odezwij się, jeśli będziesz miał chwilę oraz chęci. Poniżej podaje namiary na mnie.

e-mail: m.madziuchna@gmail.com
facebook: https://www.facebook.com/madzia.madzik.1?ref=tn_tnmn

PS. Przez najbliższe 6 dni będę poza krajem.

wtorek, 23 lipca 2013

Miesiac mnie tutaj nie było. Kolejny. Usprawieldiwiam się tym, że nie miałam ani czasu ani głowy do tego, aby dodawac posty.
Mikołaj w końcu się odezwał. Spędziliśmy razem piękne, upojne i kolorowe dwa tygodnie. Trzeci tydzień okazał się nieuchronnym końcem, do którego doprowadziłeś. Zdrady, kłamstwa i nie tylko. Przy mnie byłeś aniołkiem, potem wystawiałeś rożki. Dni bez Ciebie bardzo się ciągną, ponieważ nikt nie poświęca mi tyle uwagi, ale wole gorzką prawdę niż piękne kłamstwo.Nie rozmyślam nad tym, jak mnie potraktowałeś. Poznałam Anetę, z którą złapałam dobry kontakt. W końcu obie byłyśmy przez chwile częścią jego życia. Idealnie grał.
Chciałam w inny sposób popchać tą znajomość do przodu, ale nie dałeś mi szansy. bałeś się spojrzeć prosto w moje oczy? Nie wierze, że jesteś złym człowiekiem tak, jak mówiłeś mi o tym przez telefon. Potrafisz kochać, tylko nie chcesz. Możesz się zmienić, tylko się boisz. Chciałam przejść z Tobą przez tą trudną drogę, chciałam podać Ci dłoń i przyciągnąć do siebie. Mogłabym być nawet tą jebaną amfetaminą. Jedyne co teraz mogę powiedzieć to żegnaj. 

Chciałam podziękować Oli za to, że była ze mną przez całą noc i cały dzień. Dziękuję za kawę i za to, że zwlokłaś mnie z łóżka. Byłam wtedy wyczerpana i nie chciało mi się żyć.
Dziękuję Miki i Krzyśkowi za szczerość i uwagę. Uratowaliście mi tyłek.

Cieszy mnie fakt, że z Elizą widywałam się częściej, niż podczas poprzednich miesięcy. Dziękuję Ci za nockę u mnie, za szczerą rozmowę, która utkwiła w moim sercu. Dziękuję, że jesteś. Przepraszam CIę za tamten wjazd na chatę, jednocześnie wiesz, że chciałam dobrze. Kiedy Cię zobaczyłam poczułam smutek, złość, przerażenie, strach.Co mnie bolało? To, że nie byłam pewna, czy mogę Ci ufać. W głowie słyszałam krzyk rozpaczy: "Mój kochany przyjaciel się stacza" Wyszłam do Ciebie jeszcze bardziej zdołowana, niz mogłam. Wczorajsza rozmowa pomogła mi. Wysłuchałaś mnie i miałam wrażenie, że moje ego staje się większe od samej mnie. Dlaczego tak nieuważnie Cię słuchałam? W tamtym momencie powinnaś być najważniejsza a nie wybór zapiekanek. Przepraszam. Muszę się poprawić! Dzisiejszy dzień tez miał być z Tobą. Szkoda, że nie był. Oby Twoje sprawy rodzinne szybko się ułożyły.

Tęsknie za tatą. Bardzo często mi się śni. Ale wczoraj przegiął-  jakiś koszmar. Grrrrrrr. Kiedy siedzę w domu sam ai dopada mnie chwila refleksji nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Nie dociera do mojej świadomości to, że UMARŁEŚ. Tak, tego słowa nie wypowiadam "UMARŁEŚ". Ni e pójdziemy razem na basen, na zapiekanki, nie spędzisz ze mną urodzin a co najważniejsze... nie spędzimy razem świąt. Tatusiu... co Ty zrobiłeś. Trzeci raz Wigilię spędzimy na Ruczaju, ale to będą bardzo smutne święta, podczas których, kurwa, chyba podetnę sobie żyły. Kurwa....

Dzisiaj stwierdziłam, że powinnam doceniać to, co mam mimo tego, jakie nieszczęście na mnie spadło. mam jeszcze mamę, kochająca i zainteresowaną moim losem rodzinę od strony taty. Dostałam się do wymarzonej szkoły. Mam dach nad głową, komputer, mam co jeść i gdzie spać. Nikt mnie nie bije, nie molestuje. Mam w czym chodzić, mam pieniądze na drobne zachcianki. Ale przede wszystkim mam przyjaciół, na których zawsze mogę liczyć.Jedyne co bardziej powinnam korzystać z życia. mam zamiar to zrobić na 18 Anetki <3 br="">

Przepraszam, że notka trochę nieogarnięta, ale przyznaje, była ona trochę pod przymusem. Rzadko pisze nie tylko z powodu czasu ale i dlatego, że  opisuje tutaj część swojego życia i analizuje je, a nie zawsze mam na to siły. Dodam kilka zdjęć z ostatniego wypadu  z Rudą i idę dalej ciągnąć konwersację z Tomkiem z Sympatii :D







niedziela, 23 czerwca 2013

Naprawdę tak rzadko tutaj bywam? Czas szybko leci, nawet nie wiem kiedy.

Z okazji tego, że jest dzisiaj Dzien Ojca, byłam u taty na cmentarzu. Obawiałam sie tego dnia. Wolałam nie jechać tam sama. Może chciałam, aby ktos potrzymał mnie za rękę pomimo, że tej ręki bym nie złapała. Stałam się silna... Przemyłam nagrobek, zapaliłam znicze. Przeprowadziłam monolog, pomodliłam się. Poszłam. Dobrze mi tam było. Czułam się bezpieczna, jak na swoim kawałku ziemi, na swoim miejscu- przy tacie. Wszystkiego najlepszego Tato.

Jutro konferencja. Nie wybieram się do szkoły. Oceny wystawione. Wszystko wyszło dokładnie tak, jak chciałam. Egzaminy też całkiem, całkiem, chociaż mogły pójść dużo lepiej. Grunt, że mam duże szanse na dostanie się do XI LO.

Trzy dni temu zdechł Gutek. Nie mam pojęcia dlaczego i jak to się stało. Ponieważ dom bez zwierząt jest pusty kupiła dwa chomiczki, tym razem dżungarskie. Najprawdopodobniej oba samce, ale to się z czasem okaże.

Kontakt z Mikołaje wciąż mi się rozwija i chyba zmierza na inny poziom...Nie zapeszajmy. Od prawie dwóch dni się nie odzywa co wprawia mnie w zakłopotanie. Telefon jest wyłączony- sprawdzałam. Myślę, że są to zwykłe problemy techniczne i w krotce się odezwie.
Nie powiem mu, że za nim tęsknie, że dziwnie jest bez niego, że chciałabym go może przytulić, może się zbliżyć...a może się mylę. Coś jest, ale nie chce chwalić dnia przed zachodem słońca. Zachowam to dla siebie. Tata pomoże mi w rozwiązaniu tej sytuacji.

Wakacje zapowiadają się bardzo ciekawie, ale co z nich wyjdzie, to się okaże. Planowałam iść do pracy, ale nie wiem, czy będę miała taka możliwość. Z pewnością powitam Austrię. Być może Londyn i Biesiadki. Z Elizą planujemy wypad za miasto tylko we dwie. Prócz tego jakaś podroż do Zakopanego, Jasła i Stalowej Woli. Tak Alan, chcemy Cię odwiedzić :D

Staram się nie myśleć o przeszłości. Staram się w ogóle nie myśleć i żyć pełnią życia. Powinnam zacząć się kierować trochę więcej spontanicznością niż rozsądkiem. Cóż... Boje się konsekwencji swoich czynów.

Nie mówię o sobie, o tym co czuję, co mną kieruje. Nie zwierzam się. Nie czuje takiej potrzeby, nie potrafię, nie teraz. Nauczyłam się w ostatnim czasie radzić sobie z problemami sama i muszę przyznać, dobrze mi to wychodzi. Przy potknięciach owszem, wspierają mnie najbliżsi, ale każdy z nas potrzebuje ich wsparcia. Mimo wszystko jestem z siebie dumna.

Nie dogaduje się trochę z mamą. Ja często wybucham a ona poświęca mi za mało uwagi. Może jakoś wszystko się rozwiąże, chociaż szczerze w to wątpię. Tata w wielu sprawach miał racje. Kolejne cóż...

Rzadko rozmawiam z Tomkiem. Czasami nie ma o czym, czasami nie mam ochoty, czasami on nie ma czasu. Nie mam o to pretensji. I tak uważam, że jesteś moim przyjacielem, chociaż nie zawsze nadajemy na tych samych falach. Pytanie czy ja jestem dobrą przyjaciółką. Nie pytaj czemu tak myślę. To muszę zostawić dla siebie i rozpatrzeć ten wątek. Al może rozwiąże to czas...?

Dziewczyny powiedzą, że zwariowałam, ale dziwnie jest nie myśleć o tym, że trzeba się uczyć. Jak narazie jest to wspaniały wątek z życia.
Miłego dnia <3 br="">

sobota, 25 maja 2013

Adres do Nieba.

Przeprasza za swoją długa nieobecność. Testy mnie wykończyły i nagonka kartkowek w szkole. Niech to się już skończy. Cięgle tylko jedna gadka: podciągajcie oceny, bla bla bla.

Wczoraj byliśmy w Oświęcimiu. Przeraziłam się jak ludzie mordowali ludzi. Bez skrupułów, bez namysłu, bez serca... Przewodniczka w ostatnihc słowach podsumowując całą wycieczkę powiedziała: Zapamięaj chcoiaż tyle, żę morderstwa odbywały sie przede wszystkim przez wzajemną nietolerancję.
Człowiek niszczy człowieka. Za każdym zmarłym kryje się rodzina, która tęskni.

Maj? maj zaczał się obiecująco, a obietnice to obietnice, które często nic nie znaczą. Teraz też nie było inaczej, prawda, Kamil? Mam serdecznie dość ciągłego czekania, które nie ma sensu i celu. Mam dość udawania dobrej przyjaciółki i znoszenia wszystkich upokorzeń.Kłamiesz i kręcisz. Za niedługo mnie stracisz...bezpowrotnie.

Zacząłeś nową rzeczywistość i od 4 miesięcy jesteś szczęśliwy. A ja od 4 miesięcy spoglądam an Twój profil i życzę Ci, aby czuł to, co ja czuje. Tęsknotę i ból.

Michał, nie było nam pisane i muszę Ci przyznać w tym rację. Przepraszam Cię, że wszystko tak a nie inaczej się potoczyło. Nie mogłam Cię dłużej kłamać. Zagrałam w otwarte karty i oboje wiedzieliśmy na czym stoimy. Co ma wisieć nie utonie. Może kiedyś? Kiedy oboje dorośniemy. Wybacz mi, przepraszam. Darzę Cię dużym sentymentem i tęsknie za naszymi rozmowami. Jednak serce nie sługa. Powodzenia w życiu.

Mikołaj, wiem, że zawiesiłam nasz kontakt na jedno pstryknięcie Kamila. To tylko pokazuje jak jestem niedojrzała i labilna uczuciowo. Dziękuję za spotkanie i jednocześnie przepraszam Twoje dzisiejsze wyznanie zwaliło mnie z nóg. Chyba się postrzelę. Mimo wszystko tak, jak ustaliliśmy- zobaczymy co będzie. Ni cna siłę.

Tatusiu, tęsknie. Wielkimi krokami zbliża się Dzień Ojca. Chce być blisko Ciebie, ale właściwie gdzie jest to blisko? Cmentarz?  PO raz pierwszy pojadę zapalić świeczkę i odwiedzę Twój nowy "dom". To mnie przeraża. Tak bardzo... Chce tam być jednocześnie pragnę nigdy tam nie postawić nogi. Czuję, że mnie ciągniesz do siebie. Naprawdę przyjdziesz do mnie w Dzień Dziecka? Bardzoz a Tobą tęsknie i czasami łapię się na tym, aby wysłać CI sms-a, że już wracam do domu. Ostatnio jadąc w tramwaju myślę: napiszę do taty, ale nie znam numeru. To napisze do Boga. Ale pod jaki adres? Bardzo się poirytowałam. Jak może nie być adresu do Nieba? Nie rozumiem tego. Jak mam z Tobą porozmawiać? Kiedy mówie do pomarańczowych ścian w mieszkaniu nie wiem, czy mnie słyszysz. Podejrzewam, że na mojego bloga też nie zerkasz. Pamiętnik anie piszę. W myślach raczej też mi nie czytasz. Więc może po prostu to czujesz?

Chodzę poirytowana. Podpalam szlugi jeden za drugim. krzyczę na mamę i zdarza mi się później wrócić do domu, chociaż mama jest o tym poinformowana i często nie ma z tym problemu. Mimo wszystko nie czuje się najlepiej z tą sytuacja. Brakuje mi ojca. Tej silnej ręki. Granic, których nie mogę przekroczyć, a które zawsze chciałam burzyć- przez zasadę młodości. mam wrażenie, jakby sie mną nikt nie interesował. Przez chwile chce być dla kogoś wszystkim, ze wzajemnością.
Chce sie tak zwyczajnie przytulić, bez rozmowy.

Dobranoc tatusiu, dobranoc <3 br="">

wtorek, 23 kwietnia 2013

Testy

Egzystuje. Chciałabym zaczać korzystać z życia. Nie znamy dnia ani godziny końca...

Egzaminy. Dzisiaj historia-wos, i polski. Jutro matematyka, przedmioty przyrodnicze. Czuje jak multum pozytywnej energi przypływa do mnie. To zasługa nie tylko taty.

Bywa dziwnie, codziennie jest dziwnie. Nie potrafię uwierzyć, że Cię nie ma, że Cię nie przytulę, nie nakrzyczysz na mnie. Już mi sie nie śnisz, chociaż wciąż o Tobie myślę. Chyba jesteś już po tamtej stronie. Wciąż Twoja poczta głosowa jest aktywna. Nie muszę na nią dzwonić. Twój głos brzęczy mi w uszach. Przecież nie dawno tutaj byłeś... Co się stało? Chce się obudzić z tego koszmaru. Czuje się jak w klatce, od stycznia... Pustka, monotonia.

Olu, zawaliłaś sobie sprawę i nie wiem, jak z tego wybrniemy. Zdanie szkoły nie gwarantuje dobrej przyszłości. Zobaczmy. Nie musisz mi dziękować. Ile razy Ty byłaś ze mną, kiedy nasz kontakt oblegała kłótnia i ciągłe spięcia? Po prostu już tak mamy... Taka nasza natura. Trudno i na szczęście.

Przepraszam. Ta sytuacja miała być już zamknięta, ale wciąż rozmyślam nad tym, czy aby na pewno podjęłam dobrą decyzję. Kiedy rzeczywistość zaczyna mnie dotykać, jest tusz obok... wycofuje się. Przepraszam, to nie to miejsce dla mojego serca. Tak?

K.T. Brakuje mi rozmów z Tobą. Szczególnie tych szczerych. To jest egoistyczne z mojej strony. To, że tak myślę. Jesteś mi bardzo bliski a tutaj taka rewolucja. Może powinnam zachować to dla siebie- jestem zazdrosna. Przepraszam. Kropka.

Pamiętam, jak wyglądałam dzień dokladnie rok temu. To wszystko już nigdy się nie powtórzy.

Eliza, mam nadzieję, że w końcu się spotkamy i porozmawiamy. Zawsze tak ciepło do mnie podchodzisz i witasz. Zawsze, bo bywa tak raz na 3 miesiące. Dobrze było Cię dzisiaj widziec, nawet przypadkowo, nie ważne. Już z daleka widać w Tobie ból i ciezką przeszłość. A może tylko ja to widzę? Niech będzie u Ciebie lepiej, lepiej i lepiej. Kochanie <3 p="">
W niedziele na Ruczaj, szybciej, proszę! Piątek najprawdopodobniej wolny. I like it.

Obiecałam sobie, że pozdrowię Alana! :) Dlatego gorąco pozdrawiam. Maj się zbliża, przypominam.

Padam na twarz. Chemia mnie wykończyła. Dobranoc, misie, dobranoc... <3 span="">

http://www.youtube.com/watch?v=n4xpp6QtHiI

sobota, 23 marca 2013

Mój tata zmarł. W pierwszy dzień wiosny. 21 marzec zapadnie mi w pamięci do końca życia. Zrobiłeś sobie wagary od rzeczywistości. bardzo Cię kocham.
Wysłałeś mnie po krople na serce, bo bardzo źle się czułeś. Picie dzień przed tragedią na pewno nie wiele Ci pomogło. Kiedy wróciłam bezwładnie leżałeś na łóżku oglądając "Dlaczego ja" Właśnie, dlaczego Ty? Wbiegłam na klatkę prosząc o pomoc, wzywałam kartkę. Sąsiadka kontynuowała dialog z pogotowiem. Razem z sąsiadem przeprowadzaliśmy resuscytacje, która nic nie dała.
Mama zwolniła sie z pracy, ciocia była przy niej cały czas. Tomek nie wierzył, wujek nie wierzył... Kiedy byłam pewna? Gdy cały blok słyszał krzyk matki:
-Janusz! Proszę, nie! Walcz. Madzia jest jeszcze dzieckiem.
Właśnie, Tato... jestem jeszcze dzieckiem.
Weszłam do pokoju, gdy rodzina stała przy twoim łóżku. Ściągnęłam Ci z twarzy prześcieradło.
-Wyglądasz jak trup- myślę, przecież Ty jesteś trupem- kończę. Głaskałam Twoje czoło i policzki. Mówiłam: tato, nie rób mi tego. Wstawaj, proszę. Mam bierzmowanie za dwa dni. Kocham Cię... Okryłam Twoją twarz widząc ją po raz ostatni. Przyjechał Michał, za co mu bardzo dziękuję. Dziękuje również Kamilowi, Oli, Marcie i Rudej. Pomijam rodzinę... Sami wiecie, ile dla mnie znaczycie i jak wiele znaczy wasze wsparcie. Jednak mimo opieki, jaką do Was dostaje, nie potrafiłam pożegnać się po raz ostatni z tatą i wejść do pokoju, kiedy chowali go do worka... Przepraszam. Byłam wczoraj u spowiedzi, chociaż nie wiele pamiętam z wczorajszego dnia. Nie wiele pamiętam z ostatnich tygodni. Sama nie wiem, co się ze mną dzieje.
 Miałam dzisiaj bierzmowanie i czułam, że jesteś obok. Wujek stojący za mną płakał jak dziecko. Wujku, kocham Cię i dziękuję. Gdyby nie Ty i ciocia nie wiem, jakbyśmy się trzymały z mamą. Chociaż na pozór. Dzisiaj, kiedy u was siedzieliśmy mamie zadzwonił telefon. O czym pomyślałam? "Tata dzwoni". W każdej gorszej chwili, jaka się pojawia przytulam mamę i myślę: "Spokojnie, tata nam pomoże" za chwile myśląc "Ale to o tatę chodzi..." I sama w samotności zanoszę się płaczem. Jechałam dzisiaj w tramwaju myśląc: "Zabrakło Cię i znowu jest ciężko"
Czuje Cię wciąż obok. Wiesz? Jednak bardzo boje się wtorku. 26 marzec... Mam Cię żegnać? Wieńce? Krzyż? Msza? Organista?! O czym Wy wszyscy do mnie mówicie?! On żyje...żyje. Tato...  Dzisiaj łaskawie mam mi powiedziała, że wczoraj Cię skremowali. I wtedy moja nadzieja upadła... Zdałam sobie sprawę, że to jest po prostu koniec. Przepraszam, że się denerwuje i krzyczę. Wybaczcie mi.

Poza tym minął dzisiaj rok. Wtedy byłam najszczęśliwsza w całym swoim życiu. Dzisiaj mój duch jest najsmutniejszy ze wszystkich dni...

Tato, kocham Cię najmocniej jak tylko potrafię. Bądź ze mną tak, jak dzisiaj. W prezencie podarowałeś mi słonko, które dzisiaj świeciło. Podaruj mu również uśmiech i... Nadzieje.

 Ku pamięci

 http://www.youtube.com/watch?v=kAvOTL_wOJ4

 http://www.youtube.com/watch?v=he-SEVA-2UA

Tomek. Teraz Ty i wujek będziecie moim autorytetem i kimś, kogo będę po części postrzegać jako tatę. Dziękuję,że Was mam. Jestem z Was dumna.

piątek, 15 marca 2013

"Czytaj między wersami by odnaleźć mój ból"

Wiele się nie zmieniło. Wciąż każdy dzień "jest bo jest". Trochę egzystuje. Szukam sensu a czuje, jakbym spadała na dno. Nie mam wielu sił do tego, aby zmienić rzeczywistość. Mam tylko cel. Dostać się do wymarzonego liceum. Co dalej?

Czasami chce mi się płakać. Owszem. Skłaniam się do tych chęci. Ale czy to ważne? Musze wciąż wierzyć, że wszystko będzie dobrze i czekać, na kilka chwil szczęście.Upadki umacniają i nie możesz mnie oceniać przez ich pryzmat. Mam tyle odwagi i sił, aby się z nich podnieść. Ciebie często i na to nie stać.

Czuję się pusta. Z każdym dniem coraz bardziej. Jakby ktoś wyssał ze mnie dobro i wiarę w lepsze dni. Mówisz do mnie o tym, co Cię trapi. opowiadasz, jak boli Cię życie. Czy naprawdę rozumiem Twój ból czy wyłącznie odruchowo przytakuje?
Nie potrafię opisać tego, jak się czuje. Nie potrafię mówić, zwierzać się. Zamykam się w sobie, wciąż zamykam... I to jest coraz bardziej przerażające. Czasami może chce, może tego potrzebuje. Ale jej nie ma... I czasami potrzebuję sie przytulić, ale jego nie ma... i zapewne nigdy nie będzie.
Już nie ważne, nie ważne, nie ważne.

Proszę tylko. Przestań odwiedzać mnie w snach. Przebudzenie boli.

Eliza. Nie potrafię skleić nawet kilku sensownych słów. Jestem zmęczona, zmęczona wszystkim. Czuje pustkę i nie potrafię się raz a konkretnie podnieść. Staram się pomóc i być może znalazłam rozwiązanie. Wybacz, że nie piszę i ciężko słucha mi się o twoich problemach. Często ledwo trzymam się na nogach. Chciałabym powiedzieć całkowicie szczerze, że na pewno wszystko się u Ciebie ułoży. Wiedź jednak, że wszystko zależy od Ciebie.
Prócz tego przepraszam, że z mojego powodu uroniła sie kiedyś z twojego oka jakakolwiek łza... I tym razem to ja powiem:
"Przepraszam, że nie jestem tak idealna jak ona"

Często brakuje mi kontaktu z Tobą. Może to kwestia przyzwyczajenia a może uzależniłam się od wirtualnego dialogu z Tobą? I czasami myślę, że może jednak... Że może powinniśmy spróbować? Ciągle wracam do tego tematu. Przepraszam.
Nie potrafię. I przez najbliższy czas nie będę potrafiła. Nikt nie będzie nim... Nikt mi go nie zastąpi.

Byłam dzisiaj u Ciebie i wróciłyśmy do tego samego tematu. Wiem, że to wszystko była próba. Ale próba czego? Zmieniłam się i nie jestem już tą zapatrzoną w Ciebie Madzią. Nigdy już nią nie będę. I wiem, że zbyt wiele nas dzieli i praktycznie nic nie łączy, aby można było zbudować podobne relacje. Dziękuję za twoją pomoc, i Ty również możesz się do mnie zawsze zwrócić. Ale nic więcej... nic więcej między nami nie ma. Nic prócz wspomnień, kilku pożyczonych ciuchów  i nieporozumień.

Coś jeszcze....?

Kamil. Przepraszam... Przepraszam, że Cię zawiodłam i dałam powód do złości. Wybacz mi... Tak mało mnie usprawiedliwia.

Tomek. Mieliśmy ostatnio ostre spięcie. Nikt nigdy nie użył w moja stronę tak mocnych słów i przyznaje, nie wytrzymałam tego. . .  Mimo, że się pogodziliśmy, wyjaśniliśmy wszystko i jest tak, jak być powinno, bardzo Cię przepraszam. Nie sądziłam, że możesz inaczej zinterpretować moje słowa. Teraz rozumiem, że na Twoją kondycje psychiczną i to jakich słów użyłeś wpłynęło to, co dzieje się u Ciebie. Z jakimi problemami zmagasz się na co dzień. Mam nadzieje, że były to wyłącznie słowa pod wpływem emocji... Nie pamiętam ich i nie chce pamiętać.

Przepraszam, że tak mało sensownie tam na górze to wszystko wygląda, ale moje oczy do połowy są zlepione. Wstałam w prawdzie o 15:10, ale wcześniej byłam na nocy matematyki i ciężki tydzień mam za sobą. Chciałam dodać kilka zdjęć z ostatniej sesji z Ola. W najbliższym czasie może uda mi się wstawić kilka obrazków z "Nocy matematyki"

""Nie pytaj mnie o jutro, jeśli dzisiaj się jeszcze nie skończyło"

"Chciałabym przestać się bać kolejnych dni, w których Cię nie ma"


 -Co Ty do mnie rozmawiasz?!
 "Chociaż w rzeczywistości umarłeś w moich snach jesteś wszystkim"

"Opowiedz mi o planetach jakie dla mnie masz"

...a to wszystko nie zmienia faktu, że czuje się dwulicowo.
Pierdolona egoistko.
Zejdźmy na Ziemie. Stały grunt. Czytaj między wersami by odnaleźć mój ból.