sobota, 21 kwietnia 2012

Opowiadanie (2)


Chłodne wrześniowe popołudnie. W strugach deszczu na brukowanym chodniku stoi anioł, nie dziewczyna. Wiatr muska delikatnie jej nieskazitelnie bladą twarz i rozwiewa hebanowe włosy na wszystkie strony. Wskakuje na krawężnik po czym chodzi po nim, jak po linii życia zawieszonej nad kanionem śmierci. Czeka na swojego królewicza.
-Cześć, Skarbie – wyszeptał Piotr do ucha Julii otulając ją płaszczem i aksamitnym pocałunkiem rozgrzewając jej ciało chroniące się pod parasolem chłopaka.
-Dobrze Cię widzieć. Bardzo tęskniłam- powiedziała- Chodźmy- dokańczając zdanie wzięła chłopaka w objęcia i przesunąwszy wskazówki zegarka, który jak waż oplatał jej nadgarstek, przenieśli się w czasie.
*
Więc tak wygląda Twoje życie? –pyta Piotr z podziwem patrząc na baletnice – Potrafiłaś zrezygnować z tak wielu rzeczy po to, aby nie być zwyczajnym letargicznym człowiekiem? -dokańcza rozglądając się po sali. Jego uwagę przykuwa kobieta idealnie podobna do Julii.
–Kto to?- pyta
-To moja mama-Odpowiada dziewczyna po czym zawiesza głos. –Miała, to znaczy ma tutaj koło 16 lat
-Jest przepiękna- mówi chłopak z zachwytem patrząc na Anielę. Jej długie, niczym tyczki nogi oplecione aksamitnymi balerinkami, odbijają się od podłogi po czym wykonując długi lot w powietrzu, łamią wszelakie prawa fizyki.
-Dlaczego nigdy wcześniej o niej nic nie mówiłaś? Ani o wyglądzie ani charakterze? Nie mówiłaś nawet, jak zginęła- ciągnie łagodnie chłopak
-To patrz…
Przez dłuższą chwile nastolatek wpatruje się w wirującą postać, która podważa stwierdzenie, że zachód słońca, jest najpiękniejszym widokiem. Dopiero po chwili Aniela upadając wydaje z siebie lekki jęk, kolejno nie poddając się wstaje. Zza kurtyny dobiegają ciche chichoty
-Ej! Ty! Lala! Złaź ze sceny. Nie ośmieszaj się więcej. Jesteś beznadziejna. Uważasz, że z taką twarzą i ciałem dostaniesz się na sam szczyt?! Zapomnij! Zjeżdżaj stąd, bo inaczej pogadamy- krzyczy jedna z rówieśniczek wychodząc na scenę i popychając Anielę. Matka nastolatki z płaczem ucieka kierując się ku toalecie.
-Chodź- szepcze Julia łapiąc Piotra za rękę. Oboje zmierzając długimi korytarzami podążali w milczeniu, podczas gdy cisza tłumiła nadzieję chłopaka na pomyślne zakończenie przebiegu akcji. Po dłuższej chwili dobiegli do drzwi, zza których dało się usłyszeć ciche szlochanie. Otworzyli je. Na podłodze dostrzegli Anielę. Siedziała z podkurczonymi nogami obok trzymając rękę przeciętą w poprzek łokcia. Szkarłatna krew wylewała się strumieniem. Wykorzystując ostatnie siły  doczołgała się bezradnie do umywalki po czym opierając się o nią uniosła się. Spogląda w lustro
-Dlaczego tak się patrzysz? -pyta- Dlaczego jesteś tak delikatna i wszystko Cię rani? Odpowiedz mi!- podnosi glos- Nienawidzę Cię- krzyczy ciskając żyletką o twarz swego odbicia- Nienawidzę Cię za to, że milczysz, że nigdy nic nie wiesz! – Nienawidzę Cię..! Nienawidzę…-dokańcza upadając na zimną posadzkę. Agonia uwidacznia się po czym zamienia w Panią Śmierć. Ona otula ją swym ciemnym płaszczem gasząc rumieńce a zielone oczy zamyka ciężkimi powiekami.
-Ona umarła, prawda? -pyta Julia wtulając się cały czas w koszulę Piotra
-Tak- szepcze chłopak- Ale nie płacz- dokańcza- Przecież znałaś scenariusz tej podróży.
-Śmierć kogokolwiek przeżywa się zawsze z tym samym bólem. Do tego nie da się przygotować ani ominąć- mówi
*
-Wróciliśmy- oznajmia młodzieniec- Możesz otworzyć oczy-przekonuje- Powiedz, dlaczego chciałaś, abym zobaczył to, co widziałem? Dlaczego pozwoliłaś na to, aby wspomnienia ponownie w Tobie ożyły?
-Chciałam Ci pokazać, że balet jest dla mnie tym, co farby dla malarza, pióro dla poety i deszcz dla suszy. Że to coś więcej, niż muzyka paru nadętych cieniasów, anorektyczek w rajstopach i straty czasu. To pamiątka po mamie, która płynie w mojej krwi. I może nie była ona wyrafinowaną panienką z bogatego domu, która podąża za modą i reszta jej nie obchodzi, ale przynajmniej do czegoś doszła, spełniła swoje marzenie. I nie uważam jej śmierci za porażkę. Dzięki temu wychowuje mnie najlepiej jak potrafi, przez balet. Żałuje tylko, że musiała zapłacić za to tak wysoką cenę.
-Kocham Cię- mówi Piotr- Kocham Cię za Twą delikatność i nieskazitelność duszy. Za to, że otwierasz przede mną nowe horyzonty, że we wszystkim potrafisz dostrzec jakiekolwiek dobro i nie osądzasz z góry.
-Mówisz tak, jakbym była idealna
-Dla mnie jesteś-szepta chłopak
-Idealność ludzka nie byłaby idealna
-Eh…moja kochana baletnico…


czwartek, 12 kwietnia 2012

Dziwnie, mniej czy bardziej-bez różnicy. Jest jak jest, w szkole i w przyjaźni.
Powoli zawalam kartkówki, sprawdziany, odpowiedzi. Udawanie, że mam to gdzieś wcale mi nie wychodzi. Szkoła była i jest dla mnie ważna, ale nie mam siły ani fizycznej ani psychicznej na wkuwanie tabelek, wzorów, czytanie lektur.
W przyjaźni dość dziwnie. Brak zaangażowania w szczerą rozmowę, która powinna odbyć się już dawno temu, odbija się na nas wszystkim z powrotem. Rozumiem jedną i drugą stronę. Zmęczenie, problemy, ból, zniechęcenie jednej i nadzieję, starania(widoczne) drugiej. Bardzo się cieszę z tego, że mam zaufanie każdej ze stron, to świadczy bardzo wiele, ale co z tego, kiedy czuje się dwulicowo?

"Dwulicowość to jedna z najpopularniejszych chorób"

Nie potrafię pogodzić się z tym, co dzieje się teraz. Nie potrafię zrozumieć, ogarnąć...Co się ze mną dzieje, skąd ta nienawiść i nieczyste relacje? Stąd...? To nie jest ta osoba, którą znałam. To nie jest ten przyjaciel, który wyróżniał się w tłumie i był wartościową osobą. Widzę niekulturalnego, zbyt pewnego siebie człowieka, który postradał wszystkie rozumy. Też jestem inna. Nie jestem już tym zaślepionym przyjacielem, nie jestem już tym narzucającym się przyjacielem nie jestem już... i nie wiem, czy kiedykolwiek będę. To nie są już te rozmowy, te sekrety, to zwierzanie. To nie jesteś Ty i to nie jestem ja...
Zapewne rano będę żałować tych słów, karcić się, smucić, izolować. Dlaczego odpycham prawdę...? Bo mimo wszystko kocham mojego przyjaciela... <3

Jestem z Tobą, naprawdę z Tobą jestem i przepraszam, za każda chwile olewania, nieporozumienia. Przepraszam, że sprawiłam Ci ból, a Ty po prostu jesteś. Podziwiam Cię za odwagę, determinację, spokój i opanowanie. Bądź taka już zawsze.
__________________
Kochanie<3
I nagle stały grunt mojego życia przestał być taki stały. I tak wiele rzeczy, spraw wymyka się, układa w nieład a nie mam sił na rozmowę, nie mam sił na walkę. I kiedy myślę, że nasza bajka też niekoniecznie musi być wieczna, trafia mnie szlak, że znowu być może nie będę kimś naprawdę wyjątkowym dla drugiego człowieka. Że pochmurne dni znowu będą udręką, w sercu zapadnie ciemność i mój mały świat straci sens istnienia. Takie zawieszenie między realnością a wspomnieniami i żalem. Czarna dziura, wir... Nie chce znowu być robotem, który je bo musi, chodzi do szkoły bo musi, uśmiecha się, bo udawać przecież trzeba. To nie życie, to męka...
Bardzo Cię potrzebuję, bardzo chce byś był i nie odchodził. Żeby słowa "kocham Cię" nie były pustymi 9 literami, a wypowiadanie ich przez Ciebie było w pełni świadome.
Kocham Cię i tęsknie o każdej porze dnia i nocy. Podczas snu i przebudzenia, podczas zasypiania i słuchania muzyki czuje Cię w sobie, w sercu, jakbyś był nierozerwalną częścią mnie, mojego życia.
I każdy Twój uśmiech, gest, szept czy dotyk są bezcenne...
Mam Skarb...  Żywy, chodzący Skarb...<3 Pozwól mi zawierzyć, bo często jestem zbyt słaba i nie daje rady. Bądź przy mnie...

Kocham Cię <3

sobota, 7 kwietnia 2012

Opowiadania (1)

Postanowiłam urozmaicić trochę bloga nie poprzestając tylko na zdjęciach. Ola zapewne będzie zadowolona z tego pomysłu, bo bardzo lubi czytać moje opowiadania, mylę się?
Tekst z dedykacją dla Ciebie<3


"Poznałam Cię przypadkowo, ale czy się nie mylę? Podobno życie nie bogaci się w przypadki. A  może ten wniosek jest pełen błędów, jak mój poprzedni, który okazał się zwyczajną obietnicą pod wpływem impulsu?
-Nigdy się nie zakocham! Nigdy nie poczuję bólu, jakim jest odejście ukochanej osoby. Nie dam tej satysfakcji jakiemuś draniowi!- te słowa powtarzałam sobie wiecznie. Tak było tylko do czasu. Do momentu, w którym dzień nie chlubił się pogodą tak piękną jak Twoja twarz, słońcem tak promiennym blaskiem, jak oszlifowane diamenty. To była wczesna jesień, początek października, godzina około 19:00. Siedziałam w parku nieopodal rodzinnego domku. Co mnie tam przygnało? Nie wiem do tej pory, jedynie domysły krzątały się po mej głowie. Słońce zaszło już prawie za horyzont. Zimny wiatr pogonił mnie z chwilowego miejsca spoczynku. Nagle poczułam dziwnie przyjemne ciepło opierające się na moich plecach. Wiedziałam, że jest już późno, szaro i niebezpiecznie. Zrobiłam zaledwie parę kroków w stronę domu, lecz to uczucie było zbyt silne. Przestałam się opierać. Odwróciłam się w przeciwną stronę, w którą się kierowałam. Poczułam spokój i bezpieczeństwo. Szłam jakbym była w hipnozie. Z daleka ujrzałam zarysy człowieka. Wysoki, sylwetka mężczyzny. Wbrew pozorom nie bałam się. Zbliżałam się bacznie obserwując ruchy obcego. Po chwili postać przemówiła stanowczym a zarazem ciepłym, pełnym troski  głosem.
-Nie za późno na spacery?- zapytał
-Kim jesteś? -odrzekłam
-Jestem Tomek. Mieszkam o tutaj, w tym bloku-wskazał palcem szary budynek postawiony za nim- Co tutaj robisz?
-Magda. Miło mi. Mieszkam za tą budką telefoniczną.
-Hm… Jeżeli Twój dom jest w tamtym kierunku to dlaczego idziesz w przeciwnym? – spytał podejrzliwym głosem
-Wiesz, musze już iść. Będą się o mnie martwić… -odrzekłam lekko zakłopotana
-Dobrze, więc odprowadzę Cię
Jak powiedział tak zrobił. Przez całą drogę czułam jego przenikliwy wzrok na swym ciele. Po 10 minutach dotarliśmy na miejsce. Zaprosiłam go do środka twierdząc, że jest zmarznięty. Zaprzeczył. Poprosił jedynie o numer telefonu.
Pisaliśmy ze sobą niemal codziennie. Odkrywałam go na nowo z każdym dnie. Nie musiałam wiele mówić, aby mnie zrozumiał. Z czasem zaczęłam zastanawiać się, kim tak naprawdę dla mnie jest. Zaproponowałam spotkanie. Zgodził się, lecz bardziej z przymusu niż z chęci. Przemyślałam sobie wszystko od początku do końca, bardzo starannie cal po calu. Wiedziałam co chce mu wyznać. Jego reakcja była dla mnie zaskakująca.
-Proszę Cię. Znajdź sobie kogoś innego.
-Nie mogę, nie umiem, nie chce. Kocham Cię…-szeptałam
-To jest Twój najgorszy błąd-odrzekł ze łzami w oczach
-Widzę, że nie jesteś pewny tego, co mówisz. Co się dzieje?
-To nie o to chodzi
-Więc o co? Przecież mi możesz powiedzieć- w oczach stanęły mi łzy
-Przykro mi, ale nie mogę. Wybacz, nie będziemy razem. Nie tutaj, nie teraz, nie w tym świecie. Przepraszam…-przytulił mnie do siebie tak mocno, jak gdyby się żegnał. Pocałował delikatnie, jakby me ciało zbudowane było z piachu. Czułam, że mój scenariusz życia zmierza ku nieuchronnemu końcowi. Zacisnęłam wargi po czym morze łez ozdobiło suchy „ląd”. Odszedł…
Po około 3 miesiącach zaczęłam dochodzić do formy. Wzięłam klej i posklejałam serce. Pisakami domalowałam uśmiech. Zaskoczyło mnie jednak to, że Tomek nie daje o sobie znaku życia. Codziennie przychodziłam do parku. Mróz tulił się do mych bladych policzek. Czarne jak heban włosy rzucane były w przestrzeń jak statki podczas sztormu.  Jego nie było…
17 lutego na drzwiach swego domu dostrzegłam klepsydrę.
-Tomek Kowalski…-przeczytałam- Tomek…? Mój Tomek?- łzy lały się niemiłosiernie po zziębniętych policzkach- Walczył z rakiem od 5 lat…-zatkało mnie. Wtedy już wszystko zrozumiałam…
25 lutego, w dzień moich urodzin, odbył się pogrzeb. Przyszło tak wiele osób. Wszyscy „chowali” łzy do chusteczek. Po ceremonii grób przyodziano w dziesiątki wieńców. Zapalano najdroższe znicze. Upłynęło parę minut aż odważyłam się podejść do rodziców ukochanego i złożyć najszczersze kondolencje.
-Dziękujemy Ci za wszystko, młoda panno
-Po prostu Magda
-Magda...? Powinniśmy paść teraz przed Tobą na kolana i błagać o błogosławieństwo szczęścia na długie lata
-Ale…ale o co chodzi? Przecież ja nic nie zrobiłam…
-To nie prawda. Napełniłaś życie Tomka sensem, jakie jeszcze nigdy nie istniało w jego świecie-powiedział Pan Marcin tuląc zapłakana żonę do siebie- On Cię kochał najmocniej jak tylko mógł. Nie oceniaj go źle. To choroba nie pozwoliła Wam iść na przód za szczęściem.
-Ja go nie muszę wspominać. On jest cały czas przy mnie. Żyje w moim sercu i tak już pozostanie…-odrzekłam
Od śmierci Tomka minął niecały rok. Do tej pory nie potrafię przyzwyczaić się do jego fizycznej nieobecności. W każdej wolnej chwili chodzę na jego grób. Przynoszę świeże kwiaty, zapalam znicz. Opowiadam czego doświadczyłam w ostatnich dniach i wierze, że jego śmierć jest krótko trwałą rozłąką, która minie po mojej śmierci. Kocham Cię na zawsze…"

Kochanie <3 Tęsknie... <33

"Logika serca jest niedopuszczalna"

"Zwariuję, jeśli Cię zaraz nie przytulę! "

"Twoja obecność natchnieniem do życia"

środa, 4 kwietnia 2012

"Nasze życie wiruje, jak kule w bębnie totolotka"

Za dużo wydarzyło się jak na dwa tygodnie nieobecności. Refleksje, smutki, refleksje, nerwy, refleksje, tęsknota. Parę upojnych chwil z Piotrkiem dokonały amnestii chwil, które po cichu przeklinałam dusząc je w sobie. Zamykam się w sobie, co więcej...podoba mi się to. Mówienie boli- znowu podchodzę do tego tak samo, jak wcześniej.
 Trafił się kolejny wieczór, w którym zaciskam wargi, zaciskam pięść i nie mogę znieść myśli, które mam w głowie. Zamykam oczy, powieki przysłaniają mój mały świat, słyszę huk wspomnień...to boli! Chociaż z jednej rzeczy mogę być dumna w tym momencie- nie pomyślałam ani przez sekundę o żyletce w chwili słabości. Sukces... mój kochany sukces. Moje pytanie od kilku dni brzmi: jak mam odreagować w inny sposób?
Gubię się w śród słów, zdań i myśli każdej ze stron, co więcej, żadnej nie mówię w pełni wszystkiego, przez co czuje się jak dwulicowa oszustka. Chciałabym coś z tym zrobić, ale nie chce wojny, awantur, płaczu i możliwości kolejnego sięgnięcia po żyletkę, noża czy pilniczka. Chce spokoju...chce ukojenia w jego ramionach, chce zapomnieć o tym kim i jaka jestem oraz co mnie otacza. Całość wydarzeń ujawniła się teraz, kiedy mój czas wypełniony był nauką, Olą i Piotrkiem. Spojrzenie z dystansem i pod innym kontem dało dużo do myślenia. Co z tym zrobię? Nie wiem. Co z tym robię? Staram się zapomnieć...
Nie wyobrażam już sobie życia bez niego. Jest częścią moich chwil, które napełniają moje życie szczęściem, wiarą w lepsze jutro i sprawiają, że poranek jest o niebo lepszy. Po prostu otwieram oczy na dźwięk jego ulubionej piosenki, którą mam ustawioną na budzik, po czym mówię do siebie: "Wstawaj...warto, dla Niego". Śniadanie smakuje inaczej, droga do szkoły też jest inna, weselsza, z sensem, powrót do domu przyjemniejszy i życie... inne. Mimo, że wcale nie jest źle, bo mam wszystko, co chciałam mieć kiedyś, dużo pracy przed nami, przede mną. Musisz mi w tym pomóc, bo sama sobie nie poradzę...

"Bądź moją ostoją na życiowych zakrętach"

Miki<3 Ostatnio prawie w ogóle się nie widziałyśmy, przez co znowu jest mi gorzej mówić o przeróżnych sprawach. Mam nadzieję, że ta burza, którą wyczuwam w najbliższym czasie, szybko przejdzie i wyjdzie słońce... Trzymaj się z tymi wszystkimi sprawami począwszy od Ev zakończywszy na... sama wiesz czym. Musi być dobrze...
Ola<3 Nie sądziłam, że kiedykolwiek to jeszcze powiem, ale dziękuje, że jesteś. Wiele razy bardzo mi pomogłaś i byłaś, po prostu. Lubie z Tobą rozmawiać, uczestniczyć w naszej "burzy mózgów" i cóż... powoli się do siebie zbliżać. Bardzo wiele to wnosi do mojego życia i zmusza do zmian i własnego myślenia. Gdyby nie między innymi Ty zapomniałabym, że posiadam własny mózg, który jeszcze funkcjonuje. Często mnie denerwujesz, najwyraźniej prawda tak działa, ale mimo wszystko nie jest taka zła. Wiem, że chcesz dla mnie dobrze. Dziękuję Ci za to. I wiesz... podziwiam Cię, że potrafiłam postawić na swoim i umiesz żyć własnym życiem.

"Mam nadzieję, że nasz mały świat nigdy nie spłonie w kłamstwach XXI wieku"

Asia<3 Dziękuję za wczorajsze popołudnie, chwile zwierzeń, rozmowy na języku polskim. Strasznie lubię z Tobą rozmawiać. Dzielić się tymi wszystkimi pierdółkami i czasami większymi sprawami. Kocham Cię taką, jaka jesteś bez żadnego "veto"

O Tobie, Skarb, już powiedziałam kilka zdań. Nie będę się powtarzać, bo jeszcze zapeszę. Z resztą... mam nadzieję, że jeszcze wiele przed nami. Ciesze się, że jesteś i mogę oddychać z Tobą tym samym powietrzem i czasami dusić się przez zapach Twoich perfum :) :**

Pora coś od siebie dać, ogarnąć się, jak to ładnie ujęła Gosia, i cieszyć się tym, co mam...bo mam wiele, bo mam przyjaciół i Jego <3  Nigdy nie wrócę taka, jaką byłam kiedyś. Ten pomysł nawet mnie nie satysfakcjonuje, ale 1/3 mnie z przeszłości mogłaby znaleźć się w moim obecnym wcieleniu... Marzenia marzeniami...wróćmy do rzeczywistości.

Dziękuję Bogu, że dał mi to wszystko, co mam teraz. Przyjaciołom i Jemu, że ze mną wytrzymują i jeszcze są. I rodzicom...że nie zwariowali. 

Gośka:* wielkie dzięki...


"Marzenia marzeniami...ale rzeczywistości nie ominiesz, Księżniczko"

Kochanie... proszę, przytul mnie, bo tak strasznie się boje...

piątek, 23 marca 2012

"Może poczujemy to, co szczeście"

Męczący, jednak pozytywny dzień, który zakończyłam ślicznym happy endem. Już nie jestem sama. Nie oddycham i nie wstaje rano tylko dla siebie. Oficjalnie mogę powiedzieć, że znajomość styczniowa z Piotrkiem zaowocowała cudownie.
Nie będę się rozpisywać na temat swoich uczuć do niego, jaki jest wspaniały itp. Stanowczo na to za wcześnie.
Na pewno się boję, na pewno tęsknie.

Często Cię potrzebuję, mówię to całkiem serio. Chciałabym Ci powiedzieć o wszystkim, a jednocześnie o niczym... bo chyba nie potrafię rozmawiać.
Chciałabym być kochana, a jednocześnie boję się, że sama nie pokocham.

Może po prostu będę się cieszyć z tego, że mam wszystko co chciałam?
________________
Inni mają gorzej. A ta moja Inność<3 już w szczególności...
Miki<3 Słuchaj... Najpierw chciałabym Cię bardzo przeprosić, za swoje idiotyczne myśli. To one są i były powodem okaleczeń i nocnych płaczów. Coraz bardziej odczuwam w sobie większy procent bestii, niż dobrego człowieka, a zbieram tyłek aby się zmienić już od jakiegoś czasu, i nic z tego nie wychodzi. Pora porządnie się ogarnąć, i przemyśleć wszystko... Coś czuje, że Piotrek :* będzie miał ze mną ciężko.
Poza tym, mój Gumisiu <3 Musisz wiedzieć, że ja tez jestem! I też bardzo chce Ci pomów, chociaż nie mam już skończonych 18 lat i tak wiele jak Artii zrobić, niestety, nie mogę. Mimo wszyskto pamiętaj o mnie!
______________
Oluś... Kurdę. Głupio wyszło w szkole z tym krzykiem na Ciebie... Często masz racje (akurat nie z nauczycielem) a ja odpycham prawdę w kont, aby nie musieć jej analizować. Między Bogiem a prawdą wiele razy bardzo mi pomogłaś... Powinnam bardziej się na Ciebie otworzyć a już na pewno zmienić do Ciebie stosunek. Szczerze mówiąc... nie wiem, czy mam siłę na tak radykalne zmiany w swoim życiu. Obawiam się, że kiedyś obudzę się rano ze świadomością, że nie mam nikogo...
_____________
Asik <3 Wtorek był ciężki... Pamiętasz przecież... Mam nadzieję, że Twojej matce to, co teraz się dzieje, da sporo do myślenia, bo przyszedł już na to czas. Jeśli tylko będzie się coś działo pamiętaj, że możesz do mnie zadzwonić o każdej porze dnia i nocy! <3
____________
Często tęsknie za samą sobą. Za tym, jaka byłam jeszcze w pierwszej klasie gimnazjum, oraz w 6 klasie podstawówki. Wydaję mi się, że zyskałam bardzo dużo, wiele się nauczyłam, ale przy tym straciłam priorytety i sporą cząstkę swojej duszy.
Odnajdę siebie?

Może właśnie o to znowu toczy się gra? Może posadzenie samej siebie w koncie i powiedzenie
-Myśl! Na litość Boską myśl dziewczyno, co dalej!- pomoże..

Myśli sporo, tylko kłopot, że chyba znowu się trochę zamykam w sobie...

Możesz mnie przytulić?
Chcę do Ciebie...

"I nie bądź kolejnym pojebanym wyimaginowanym snem !"

"Iluzja jest do dupy..."

środa, 7 marca 2012

"Wykwintny smak nadziei"

Przez półtora tygodnia weszło kolejno parę nowości. Przede wszystkim zaczęłam brać się do nauki i wydać efekty, mówię całkiem szczerze. poza tym z Piotrkiem dość ładnie się układa, ale o nim za chwilę... Pojawiło się parę kolejnych nieporozumień między mną a Gumiesiem<3, ale myślę, że wszystko zostało wyjaśnione. Przed nami spotkanie w grupie. Czuję, że będzie interesująco.
_______________
Piątek, popołudnie z Olą, szczera, chociaż zbyt krótka rozmowa. Potem Asia wraz z Michałem wpadli po nas, i razem z nimi i Miki wpadliśmy na pomysł, aby iść na dni otwarte szkoły. Weszłyśmy z Olką do sali Wychowawcy, który jest najzajebistrzym nauczycielem jakiego miałam. Przenosiłyśmy informację od Niego do Pana Zaczyńskiego i z powrotem.
-Zapytajcie się Pana Zaczyńskiego, czy ma Xboksa? Jak ma, to o 19 niech będzie przed wejściem do gimnazjum
-Panie Zaczyński! Pan Nosek prosi pana na "Rande Wu" o 19 i pyta, czy ma Pan Xboksa?
-Nie, nie mam...
-Panie Nosku! Pan Zaczyński czuł się dosć zakłopotany pańską propozycja, ale zgodził się i przekazuję dodatkowo, że Xboksa nie ma
-No to po co mi on?! :O
-[śmiech]
-Dobra...Idę do niego
-Ma Pan rację! Trzeba przejąć inicjatywę!

Sporo by opisywać...
________________
W paczce jak w paczce. Niby wszystko jest ok, a każda z nas ma jakieś wątpliwości i myśli co innego.trudno się dziwić. Ciągłe zmiany sytuacji i intensywne zmiany relacji między nami są męczące. Niebawem wszystko chyba sie zmieni. Pytanie czy na gorsze czy na lepsze.
Ja, w każdym razie, zrozumiałam, że to od siebie muszę dać najwięcej i sama siebie zmienić, bo sama wiele niszczę wbrew pozorom. Wymagam od innych, aby mówili o tym, co czuja i myślą, a sama oddalam się od tej propozycji. To dosyć egoistyczne podejście.  

Chyba najwyższa pora ogarnąć parę spraw i zamknąć je raz na zawsze... Czy mam na tyle odwagi?
________________
Jesli chodzi o Kamila, cóż... Niby wszystko gra, ale kontakt nasz opiera się na sms--ach raz na ruski rok, czyli innymi słowy mówiąc- standard. Nic się nie zmieniło. Może przesadzam? Z reszta...czego oczekuję?
_______________
Kolejna refleksja, która Miki będzie mocno zadziwiona, tak przypuszczam... Muszę zmienić tez podejście do Ciebie i pochwale się, powoli mi się to udaje. Nie powiem, że jest idealnie, ale jest, chociaż jeszcze tego nie widać. Trochę zepsułam w ostatnim czasie i mam ochotę za to siebie skarcić. Te wszystkie myśli, spojrzenie na niektóre Twoje sprawy... Kategorycznie to musi ulec zmianie. Dłużej tak nie mogę...
Mój kochany cały Świecie <3

_______________
Po dzisiejszych słowach z ust pewnej osoby pragnę coś sprostować.

To jaka jestem, jak wyglądam, jak się zachowuję jest tylko i wyłącznie moją sprawą.
Maluję się dla siebie. Ubieram się według swojego gustu i tego w jaki sposób czuję siebie i odbieram świat.
Zachowuję się inaczej niż wcześniej, bo nareszcie ściągnęłam maskę dziewczyny, która żyła w monotonnym równoległym świecie. Dobrze mi z tym, dobrze mi w byciu sobą i mniemaniu, że nareszcie coś znaczę i jakoś wyglądam. Duża zasługa leży po stronie Miki, która powiedziała mi, może nie dosłownie, "Nie bój się być sobą..." A fakt, że kiedykolwiek cokolwiek do Niej czułam, jest inną rzeczą. Mam nadzieję, że trochę rozjaśniłam wszystko...
_________________
Piotrek, przyzwyczaiłam się do myśli, że jesteś i wiele rzeczy idzie do przodu. Z mojej strony juz nie tylko w sensie fizycznym, ale i psychicznym. Czy chciałabym się zakochać? Zapewne...tylko chyba tak ze wzajemnością. Z resztą..obawiam się, że juz nie potrafię. Zobaczymy, co przyniesie czas. nie wątpliwie ciesze się z jutrzjeszego spotkania...

Ok...Do opisania jeszcze sporo, ale jakos zdanie kiepsko się zlepiaja. Dziekuję z auwagę i dobrej nocy, Misie <3

Miki<3
Aśśś<3
Ola
Piotrek :*

"Pozostawmy ten perfidny Świat bez większego komentarza"

"Mówisz, że kochać może każdy...?

czwartek, 1 marca 2012

"Nawet herbata w Twoim wydaniu staje się wyjątkowa"

Pierwszy marca. Kolejna rekordowa nieobecność. Dzisiaj moja Justynka ma urodzinki <3 Muszę Ci życzyć, Skarbie, wytrwałości w miłości, bo szczęście obok siebie już masz. poza tym, cóż...Może polepszenia sytuacji w domu? Po prostu wszystkiego najlepszego, Skarbie <3
___________
Moje urodziny? Przyznaje, były bardzo fajne. Oczywiście mój Gumiś wszystkiego dopilnował i dopiął na ostatni guzik. Gosia użerała się z nami przez 3 godziny, ale chyba nie było aż tak źle, bo została z Miki najdłużej ze wszystkich. Asia przyszła roznegliżowana...tryskający seks ;) Czyli norma...<3 Gościem, który doprowadził mój humor do zenitu, był oczywiście Piotrek.

Pochwale się, że od każdej osoby dostałam 15 razy pasem w tyłek. Włożyli mnie do wanny i... i chyba tyle :D Najmraśniejsze momenty pojawiły się po godzinie 17:00. Ja z Piotrkiem w kuchni, Gumiś z Gośś w dużym pokoju i Asia w łazience z... miską :D O która się potknęła i narobiła huku, ponieważ stwierdziła, że bez światła też sobie poradzi. Kocham Cię, głuptasie <3

Dziękuję Wam za ten dzień <3
_____________
Ferie zaczęły się fenomenalnie, tak samo trwały i tak samo się skończyły. Prawie każdy dzień spędzony z Miki. Albo na polku, albo u niej, albo u mnie albo w galerii, na rynku czy w księgarni.
Nocowanie u mnie skończyło jak się skończyło i trwało jak trwało. Wniosek? Było super zajebiście mraśnie <3. Oczywiście to się w najbliższym czasie nie powtórzy, ponieważ Gumiśś ma swoją druga połówkę, ale o tym za chwilę. Nasze zaopatrzenie zostało wyłożone koło łóżka :D 9 gorących kubków, raffaello, jogurt, gorąca woda w termosie, chipsy i tak dalej, i tak dalej.  
Nocka u Miki pobiła chyba nasze gadanie. Co nas obchodzi to, że leci film i jest godzina 3:00 w nocy? przegadałyśmy wiele możliwych tematów i wiesz co? Brakowało mi tego... i teraz też brakuję.
____________
W dzień urodzin dostałam wiadomość na facebook-u od Kamila. Prosił, abym napisała do niego na gadu-gadu. Rozmawialiśmy koło 30 minut. Przepraszał mnie za swoje listopadowe zachowanie twierdząc, że wszystko zrozumiał i żałuję. Nie mogłam się oprzeć, aby wytknąć mu wiele rzeczy. W finale stwierdził, że wkrótce się ze mną skontaktuj. Po tygodniu, dokładnie w dzień nocowania u Miki, odezwał się. Umówiliśmy się na kolejny dzień na 14:00 tam, gdzie zwykle.  Denerwowałam się, nawet bardzo. Nawet dwie godziny przed momentem, w którym miałam go spieprzyć z góry na dół, chciałam dobrze wyglądać. Może po to, żeby widział, co stracił? Odebrał mnie z przystanku. Podeszliśmy pod KFC. Były przeprosiny, tłumaczenie dlaczego postąpił tak, a nie inaczej. Nie wytrzymałam, pękłam...
-Zrobiłabym dla Ciebie wszystko, oddała życie, za chociażby jeden Twój uśmiech. Może to są zwykłe słowa piętnastolatki, może to były uczucia zwykłej trzynasto i czternastolatki, ale prawdziwe. Szkoda, że tego nie doceniłeś. Ale masz rację. Takich śmieci jak ja się nie docenia. Zrobiły swoje- na śmietnik.
W któryms momencie mocno zawiał wiatr i zrzucił z ławki zeszyt, który mi oddał. Na tych kilkunastu kartkach był początek naszej psełdo książki
-Książka...
-I co z tego? Przecież to już nie ważne, nie dla Ciebie. To przeszłość, którą już dawno wyrzuciłeś z pamięci, wyciąłeś z życia. Nic nie znaczy to, co było...
Widać było, że nie może już wytrzymać. Z resztą mi już porządnie puściły emocje i ze łzami w oczach mówiłam:
-Wierzyłam w Ciebie, że zawsze mi pomożesz. Wierzyłam, że jesteś naprawdę kimś...Dla Ciebie ważne były miłostki, które trwały parę dni a nie to, że zakasam rękawy, by po raz któryś zrobić kilka ran na rękach świeżą żyletką, bo nie umiem poradzić sobie z samotnością.
Po raz któryś stanęły mu łzy w oczach...
-Nie bój się łez...One nie są oznaką słabości tylko tego, że nasze serce jeszcze nie umarło...
-Jeśli masz rację to czemu sama masz łzy w oczach? Przecież mówiłaś, że Ciebie to już nic nie obchodzi...
-Jak widzisz śmieci jednak też są zdolne do uczuć..
Po policzku spłynęła mu łza. Podeszłam do niego. Lekko ją otarłam.
Zrobiło się dość zimno, mocniej kropił deszcz
- Twoja ulubiona pogoda...
-Wyczuła po prostu mój nastrój i moment. To niebo płacze dzisiaj ze mną...
-Mogę Cię przytulić?
-Po co?!
-Stęskniłem się
-Chodź tutaj...
Myślałam, że go nie wypuszczę. Myślałam, że się utopie w jego wilgotnej kurtce. Że zasnę, popadnę w stan agonii, zawisnę między rzeczywistością a marzeniami
-[...] ale Twoje włosy mi nie smakują
-Wiesz, jest na nich szampon, lakier i deszczówka. trudno, żeby Ci smakowały
-Ale ładnie Ci tak...
Jak prokurator musiałam rozpatrzyć te słowa w swoim sercu, i ponownie lekko wtulając się w niego, odleciałam na parę sekund.
Podprowadził mnie pod przejście. Śmiał się, że znowu umknie mi kilka świateł, bo znowu się rozgadam. Mylił sie. Tylko sie przytuliłam aż w końcu zmogłam i zapytałam
-Mogę Cię pocałować?
-Gdzie?
-W usta...
Dawno nie widziałam tak szczerego usmiechu na jego twarzy
-Nie chciał bym Cię w żaden sposób ranić, dać nadziei.
-Nie ważne, już nie ważne- usmiechnęłam się przytulając go ponownie.
Na pożegnanie musnął moje usta lekki buziakiem powodując, że świat zatrzymał się na parę chwil, a każdy problem stał się nie ważny.
____________
Klaudia... Ostatnio dosyć głupio wyszło. Muszę przyznać, prawda w oczy bardzo boli. Przez sms-a również. W ostatnim czasie traktowałam Cię jak koło ratunkowe, za co naprawdę bardzo szczerze przepraszam. tydzień temu napisałam, że jak się ogarnę, to dam znać. nie ogarnęłam, nie umiem. Nie wiem, co mam o tym myśleć. Nie mam sił, po prostu nie mam sił na ciągnięcie dalej tego kontaktu. Cały czas jesteś ze mną nie szczera. Grasz w gre bez żadnych reguł, nie zrozumiała dla mnie, dla nikogo... nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Mimo wszystko czeka nas powazna rozmowa.
___________
Piotrek. Ogółem niby ok. Niby jesteśmy blisko, ale realia sa całkiem inne, no...przynajmniej realia psychiczne. Wiele razy jesteś smutny, nie umiem Ci wtedy pomóc, chociaż bardzo bym chciała. Jedyne co musze, to zdobyć Twoje zaufanie. Nie chciałabym byc tylko zraniona, ale to chyba jak wiekszość. Wkręciłam się już dość do tego love story. Jednak odpowiedź na pytanie: czy będziecie razem, które zadała Ci Miki, wisi w mojej podświadomości.. "Nie wiem"
Nagle tak wiele rzeczy zaczyna być pustych i bezwartościowych.
__________
Ola...Kolejna rewolucja. Jedyne co trzyma mnie przy odpowiedzi: nie, nie będziemy przyjaciółkami, bo dla mnie to nie realne" to fakt, że szkoda mi tego kontaktu. Może po prostu wolę, aby powierzchownie wydawało się wszystko ok? Znamy się 2,5 roku a mam wrażenie, jakbym poznała Cię tydzień temu. Nic o Tobie nie wiem, nic... A to ja podobno jestem ta skryta.
Nie umiem Ci zaufać, przepraszam...
______________
Ze mną coś się dzieje. Przestaje mówić o tym, co czuje, co mnie gryzie. nawet miki. Czuję od środka pustkę. nic mnie nie cieszy, nic mnie nie boli. Taki ponury stan, stan...obojętności? Być może. Chore myśli krążą wokół mnie. Coraz rzadziej spędzam czas z Miki. To mnie bardzo niepokoi. Mam nadzieję, że wkrótce wszystko jakoś się zmieni. Czasami żałuję, że przeszłosć nie może stać się namiastką teraźniejszości. Gubie się w każdej nowości...

Podpisano: Zagubiona, Dziwna, Beznadziejna(?) Może po prostu...
                   By Madzik <3

"Brakuje mi Twojej obecności
Oddychania jednym powietrzem
Oglądania wspólnie telewizji
i śmiania się z byle czego"
"Przepłyń cały świat ze mną po morzu spokojnym
Dla Ciebie jestem w stanie wpłynąć na głębokie wody
Nie ma takiej rzeczy której nie zrobię dla Ciebie
Oddam swoje życie by uratować Ciebie"

 "Ja osobiście wole najarać się miłością, a nie tytoniem
i uśmiechać się na dźwięk jego imienia a nie na skręta
Ale to już inna bajka..."

"Nawet herbata w Twoim wydaniu przyprawia mnie o szeroki uśmiech"

Powiedz mi. Co dzieje się ze mną?
Co dzieje się ze światem?
Gdzie jest Bóg?
I co z tą orientacją...


Nic nie kumam... 

Gorzko dziwny "the end"